Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 8 gości.

Amerykański koncern zlecał zabójstwa i obalał rządy

chiquita_03.jpg

W wielu państwach samo mówienie o tej amerykańskiej firmie wywołuje strach. Chociaż miała już wiele nazw, tam zawsze określa się ją w ten sam sposób – "el pulpo", ośmiornica. To dlatego, że od lat jej macki oplatają cały kontynent. Są to macki tak silne, że potrafią zmiażdżyć każdą przeszkodę. Często to zresztą robią.
 
W jakiej branży może działać firma, która od kilkudziesięciu lat regularnie oskarżana jest o wspieranie dyktatur, przekupywanie polityków, wynajmowanie morderców, a nawet zlecenie zamachu stanu? Jako pierwsza odpowiedź nasuwa się przemysł naftowy, ewentualnie zbrojeniowy. Jednak Chiquita Brands International, bo o tej firmie mowa, swoją potęgę zbudowała głównie na uprawie bananów w Ameryce Łacińskiej.
Joel Bakan, profesor prawa z kanadyjskiego Uniwersytet Kolumbii Brytyjskiej i zaciekły krytyk korporacji, w książce “The Corporation” porównuje wielkie konglomeraty biznesowe do osób wykazujących cechy psychopatyczne.
 
Psychopatia to, w wielkim skrócie, zaburzenie osobowości objawiające się nieumiejętnością współżycia w społeczeństwie, brakiem empatii, sumienia i samokrytyki oraz tendencją do wykorzystywania innych dla osiągnięcia swoich celów.
Postępowanie Chiquity, firmy kojarzonej z charakterystycznymi, niebiesko-żółtymi naklejkami na bananach sprzedawanych w większości sklepów spożywczych, zdaje się potwierdzać teorię Bakana – korporacja ta dla własnych korzyści uczyniła wiele zła.
 
Bananowe królestwa
 
United Fruit Company powstała w 1899 roku. Szybko odniosła finansowy sukces i zdobyła wpływy w całej Ameryce Łacińskiej. Stworzyła tam ogromne plantacje owoców, a w wielu krajach zmonopolizowała także przemysł kolejowy oraz usługi pocztowe i telegraficzne. Przez długi czas UFC była największym pracodawcą w świecie latynoskim. Państwa, w których firma działała, określano mianem „bananowych republik”.
 
Nie był to jednak pracodawca idealny. Dzięki swoim wpływom zmuszał południowe rządy do utrzymywania bardzo niskiego progu płacy minimalnej, którą dostawała większość lokalnych pracowników UFC. Realia kontynentu były takie, że wynagrodzenia te wywołałyby co najwyżej pobłażliwy uśmiech na twarzy nawet ubogiego Amerykanina czy Europejczyka. Praca na plantacjach była katorgą, a bananowy gigant nie starał się tej sytuacji poprawić. Nie patrzył także przychylnym okiem na związki zawodowe.
 
Do krajów, w których były uprawiane banany, wracało zaledwie kilkanaście centów z każdego dolara zarobionego przez koncern.
 
Bananowa rzeź
 
W 1928 roku na plantacjach w Kolumbii wybuchły strajki pracowników UFC. Domagali się oni m.in. wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy oraz wolnych niedziel. W protestach brało udział kilkanaście – a według niektórych źródeł - nawet 30 tysięcy ludzi. 6 grudnia kolumbijskie wojsko otworzyło ogień do tłumu. Armia twierdziła, że zginęło 47 robotników. W tym czasie jednak amerykański ambasador w Bogocie, po konsultacji z przedstawicielami UFC, informował Departament Stanu o ponad tysiącu ofiar.
 
Całość tekstu znajduje się pod poniższym linkiem:
http://konflikty.wp.pl/kat,1020339,title,Bananowy-gigant-zlecal-zabojstwa-i-obalal-rzady,wid,11968580,wiadomosc.html
Właściciel praw autorskich do tekstu - portal Wirtualna Polska zgodził się na pozostawienie jedynie 30% treści tekstu

Społeczność

front