Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 23 gości.

Ryszard Rauba: W służbie dla Polski i dla klasy robotniczej czyli Ochotnicza Robotnicza Brygada Obrony Warszawy (ORBOW) we wrześniu 1939 r.

Robotnicza Brygada Obrony Warszawy

 
Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet Zielonogórski
 
 
 
 
 
 
 
W służbie dla Polski i dla klasy robotniczej czyli Ochotnicza Robotnicza Brygada Obrony Warszawy (ORBOW) we wrześniu 1939 r.

 
 
 
 
 
Pierwszego września 1939 r. Niemcy hitlerowskie rozpoczęły zbrojną agresję przeciwko Polsce. Następnego dnia w „Robotniku” - centralnym organie prasowym Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) ukazał się artykuł o wymownie brzmiącym tytule – Karty padły na stół. Jego autor – Mieczysław Niedziałkowski – redaktor naczelny „Robotnika” i zarazem członek centralnych władz PPS odnosząc się do niemieckiego ataku na Polskę pisał : „nie wywołaliśmy tej wojny i nie chcieliśmy jej. Została nam narzucona. Będzie to wojna o całe jutro świata. Są tylko dwie drogi rozwojowe : albo podporządkować się Trzeciej Rzeszy w jej planach hegemonii, albo złamanie tych planów i ocalenie zarazem wolności narodów, wolności ludów i wolności ludu. Weszliśmy na drogę drugą. To jest Polski dziejowy szlak” - stwierdzał redaktor naczelny „Robotnika”.
 
 

Warszawskie kierownictwo PPS w obliczu zaistniałych okoliczności nie zamierzało pozostawać bezczynne.
 
 

Czwartego września 1939 r. odbyło się specjalne posiedzenie egzekutywy Warszawskiego Okręgowego Komitetu Robotniczego PPS (WOKR PPS). Upoważniło ono dwóch znanych działaczy PPS – Zygmunta Zarembę i Tomasza Arciszewskiego, aby odbyli niezbędne w tej sytuacji rozmowy dotyczące utworzenia robotniczych oddziałów obrony Warszawy. Zakładano co warto podkreślić utworzenie takich oddziałów nie tylko w stolicy, ale również w całym walczącym kraju.
 
 

Egzekutywa WOKR PPS przyjęła ponadto postanowienie o natychmiastowym zorganizowaniu w walczącej Warszawie Robotniczego Komitetu Pomocy Społecznej (RKPS). Najważniejszym jego zadaniem miało być roztoczenie koniecznej opieki nad coraz liczniej przybywającymi do Warszawy uchodźcami z różnych stron stawiającej opór hitlerowskiemu najeźdźcy Polski.
 
 

W specjalnym numerze „Robotnika” zamieszczony został w związku z powołaniem do życia RKPS komunikat następującej treści : „Robotniczy Komitet Samopomocy Społecznej i klasowe związki zawodowe ustaliły w porozumieniu z Dowództwem Obrony Warszawy potrzebę zmobilizowania kilku kompanii robotniczych do służby pomocniczej”.
 
 

Zygmuntowi Zarembie i Tomaszowi Arciszewskiemu nie udało się dotrzeć do Marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego. Spotkał się z nimi jednak były szef sztabu faszyzującego, sanacyjnego Obozu Zjednoczenia Narodowego (Ozon – u) pułkownik Jan Kowalewski. Poradził on działaczom PPS, aby nawiązali kontakt z generałem brygady Walerianem Czumą mianowanym 3 września 1939 r. dowódcą obrony Warszawy. Pułkownik J. Kowalewski zaofiarował się pośredniczyć w tych rozmowach.
 
 

Szóstego września 1939 r. Tomasz Arciszewski i Zygmunt Zaremba jako reprezentanci kierownictwa warszawskiej organizacji PPS zostali przyjęci przez generała W. Czumę.
 
 

Generał W. Czuma przyjął z pełną życzliwością postulaty działaczy PPS domagających się zdecydowanej obrony Warszawy i powołania pod broń robotniczych formacji ochotniczych. Jednakże szef sztabu gen. W. Czumy pułkownik Tadeusz Tomaszewski otwarcie wyraził swój sprzeciw dla idei utworzenia robotniczych formacji. Tępa, prymitywna sanacyjna buta kolejny raz dawała o sobie znać.
 
 

Jego argumentacja była prosta i przerażająca zarazem. Brak broni i umundurowania nie pozwalały na utworzenie takich formacji.
 
 

Ostatecznie, po wysłuchaniu uwag płk. Tomaszewskiego gen. Czuma zgodził się na utworzenie robotniczej formacji ochotniczej. Według koncepcji dowódcy obrony Warszawy powstać miały robotnicze oddziały w sile 6 kompanii.
 
 

Na początek gen. Czuma zakładał ich wykorzystanie do pilnych robót saperskich. Potem w momencie pojawienia się dostatecznej ilości broni, amunicji oraz umundurowania formacje te miały zostać włączone do bezpośredniej walki z Niemcami.
 
 

Tego samego dnia na wniosek władz PPS gen. W. Czuma mianował dowódcą planowanej robotniczej formacji kapitana rezerwy WP i cenionego działacza PPS Mariana Keniga.
 
 

Szósty września 1939 r. był dla stolicy Polski dniem kryzysowym. Hitlerowskie zagony pancerne były już bardzo blisko miasta.
 
 

W nocy z 6 na 7 września 1939 r. Warszawę „opuścił” „Naczelny Wódz” Marszałek Edward Rydz – Śmigły. Postanowił przenieść siedzibę głównego dowództwa na wschód – do Brześcia nad Bugiem. Była to najzwyklejsza w świecie ucieczka ! Uczynił to również rząd z premierem Felicjanem Sławojem – Składkowskim na cele. Butny premier sanacyjnego rządu oświadczył wówczas, że : „z powodu niebezpieczeństwa zmuszony jest opuścić Warszawę z niezłomnym postanowieniem powrotu do niej po wygranej wojnie”.
Rząd w odróżnieniu od Naczelnego Wodza postanowił z kolei przenieść się do Lublina. Generał Tadeusz Kasprzycki – minister spraw wojskowych przed opuszczeniem stolicy powierzył ją opiece gen. W. Czumie, dotychczasowemu Komendantowi Głównemu Straży Granicznej.
 
 

Rozkaz gen. T. Kasprzyckiego wydany gen. Czumie brzmiał krótko i zwięźle : „obrona Warszawy za wszelką cenę, aż do ostatniego naboju”.
 
 

Około północy (6/7 września 1939 r.) radio warszawskie nadało specjalny apel. Szef propagandy w sztabie Naczelnego Wodza pułkownik Roman Umiastowski nakazał w nim, aby wszyscy dotąd niezmobilizowani, zdrowi i silni mężczyźni opuścili Warszawę i skierowali się na wschód. Zaapelował jednocześnie do wspomnianych powyżej „silnych i zdrowych mężczyzn” o aktywny udział w kopaniu rowów przeciwczołgowych i przeciwlotniczych oraz we wznoszeniu barykad na przedmieściach Warszawy.
 
 

Oba nakazy w ewidentny sposób kolidowały ze sobą. W efekcie apel płk. Umiastowskiego wywołał chaos, panikę oraz pełną dezorientację wśród mieszkańców Warszawy, którzy odczytali go jednoznacznie : Warszawa miała być oddana hitlerowskiemu najeźdźcy bez walki.
 
 

Trzy godziny po emisji bezmyślnego w istocie i nad wyraz szkodliwego apelu płk. Umiastowskiego prezydent Stefan Starzyński jako Komisarz Cywilny przy Dowództwie Obrony Warszawy oficjalnie go odwołał.
Na szczęście udało się powstrzymać panikę. Warszawa zaczęła przygotowania do obrony.
 
 

Siódmego września 1939 r. dowódca obrony Warszawy gen. W. Czuma zwracał się w swojej odezwie do mieszkańców Warszawy : „Obywatele ! Warszawę trzeba bronić. Pomożecie w tej akcji,powracając natychmiast do normalnych zajęć i wykonując wszystkie zalecenia, jakie będziecie otrzymywać. Dzisiejszej nocy na wezwanie stanęliśmy licznie do kopania rowów. Tak powinniście postępować nadal ! Wracajcie więc do swoich zajęć ! Pomagajcie wojsku mężną postawą oraz utrzymaniem ładu i porządku, by nie odrywać wojska od pracy bojowej”.
Podpułkownik Wacław Lipiński z Dowództwa Obrony Warszawy (DOW) bez ogródek deklarował : „Warszawa będzie broniona do ostatniego tchu. Jeśli padnie, znaczyć to będzie, iż po ostatnim żołnierzu polskim przejechał czołg niemiecki”.
 
 

Do swojej dyspozycji gen. Czuma miał : trzy pełne bataliony piechoty i jeden improwizowany, pięć niepełnych baterii artylerii polowej, które wraz z artylerią pułkową liczyły nieco ponad 20 dział oraz dwie kompanie czołgów rozpoznawczych i lekkich.
W obliczu szczupłych sił jakimi rozporządzał gen. W. Czuma (początkowo siły obrony liczyły 4 tysiące żołnierzy) powołanie do życia robotniczej formacji, która miała wziąć czynny udział w obronie miasta stało się palącą koniecznością.
 
 

Dzień później, 8 września 1939 r. radio warszawskie nadało specjalny komunikat RKPS o utworzeniu robotniczych formacji. Sekcja wojskowa RKPS, na której czele stał wspomniany powyżej kapitan Marian Kenig wzywała : „Towarzysze ! W porozumieniu z Dowództem Obrony Stolicy tworzymy ochotnicze oddziały robotnicze, które stanowić będą kadrę Batalionów Robotniczych. Będziemy służyć obronie w formach, jakie nam wskażą władze wojskowe, wykonując prace ofiarnie i entuzjastycznie na każdym odcinku, który zostanie nam powierzony do pracy i obrony. Zgłaszać się do naszych oddziałów rejestracyjnych – ulica Warecka 7 lub Długa 21, które funkcjonują od 6 rano przez cały dzień”.
 
 

W „Robotniku” ukazał się jednocześnie apel WOKR PPS do wszystkich członków partii posiadających zważywszy na okoliczności przede wszystkim przeszkolenie wojskowe, aby przystępowali do rejestracji w pierwszej kolejności.
 
 
 

Podjęto decyzję, iż rekrutacja do Robotniczych Batalionów Obrony Warszawy rozpocznie się 9 września 1939 r. Wyznaczono dwa centralne punkty werbunkowe : na ulicy Wareckiej 7 (siedziba redakcji „Robotnika”) oraz na ulicy Długiej 21 (siedziba WOKR PPS).
 
 

Piotr Gajewski – warszawski tramwajarz i działacz Związku Pracowników Komunalnych i Instytucji Użyteczności Publicznej podkreślał, iż : „zapis do szeregów robotniczej formacji był bardzo prosty : przy bramach stały stoły, tam wyznaczeni ludzie zapisywali, komendant placu natomiast formował kompanię, wyznaczając dowódców plutonów, których zatwierdzał kapitan Kenig (...) Przy sformowanych kompaniach wyznaczono zaufanych ludzi, ich zadaniem było czuwanie nad morale żołnierzy. Spełniali oni funkcję oficerów politycznych. Ochotników przyjmowano indywidualnie, nie grupowo „ - podkreślał Piotr Gajewski.
 
 

Kapitan Marian Kenig odnosząc się do procedury rejestracji ochotników wspominał po latach : „przede wszystkim werbowaliśmy członków partii i klasowych związków, zdolnych do czynnej lub pomocniczej służby wojskowej. Staraliśmy się grupować według specjalności wojskowych, jednak w ramach służby w piechocie. Na miejscu zbiórki w czasie formowania kompanii „wyłoniono” podoficerów i wyznaczono im funkcje. Zgłaszających się oficerów kierowano do mnie. Po krótkiej rozmowie, do czego się nadają, przydzielałem ich na stanowiska dowódców kompanii, plutonów i inne”.
 
 

Po trwającej pięć dni rekrutacji władze wojskowe nakazały kapitanowi M. Kenigowi zaprzestanie dalszego werbunku. Ogólny stan osobowy Robotniczych Batalionów Obrony Warszawy, których dowódcą był Kapitan M. Kenig osiągnął liczbę 5800 – 6000 osób. Do zadań specjalnych odkomenderowano około 1000 ochotników.
 
 

W sumie utworzono 19 kompanii. Ich kadrę stanowili oficerowie rezerwy WP – wypróbowani członkowie PPS. Zastępcą kapitana Keniga został kapitan Rudolf Rode. Adiutantem – porucznik Czesław Ostańkiewicz.
 
 

Batalionami dowodzili porucznicy Aleksander Tuński oraz Nowotny. Jedenastego wrzesnia 1939 r. tj. trzeciego dnia zaciągu utworzono pułk dwubatalionowy. Jego dowódcą został kapitan Rudolf Rode – oficer z 36 pułku piechoty.
 

Udało się utworzyć jeszcze jeden pułk, którego dowódcą został major Stanisław Chudyba. Znakiem rozpoznawczym żołnierza robotniczych batalionów była czerwona opaska na rękawie.
 
 

Siedziba dowództwa robotniczej formacji mieściła się w budynku u zbiegu ulic Nowy Świat i Foksal. Oddziały ochotników po uroczystym zaprzysiężeniu zakwaterowano w gimnazjum Górskiego przy ul. Hortensji, w gimnazjum Zamoyskiego przy ul. Smolnej oraz w koszarach policji państwowej przy ulicy Ciepłej 32.
 
 

Dwunastego września 1939 r. w sztabie Dowództwa Obrony Warszawy odbyła się konferencja, w której wzięli udział : płk Tomaszewski, płk Aleksander Hertel – szef saperów DOW, gen. W. Czuma oraz kapitan M. Kenig z grupą działaczy PPS. Podczas konferencji ze strony kapitana Keniga i obecnych działaczy PPS padła propozycja nadania ochotniczej jednostce określonej formy organizacyjnej.
 
 

Generał W. Czuma ze względu na fakt, iż liczebnie formacja przekroczyła stan pułku podjął decyzję, iż będzie to brygada o nazwie Ochotnicza Robotnicza Brygada Obrony Warszawy (ORBOW).
 

Dowódcą ORBOW pozostał kapitan Marian Kenig. Nazajutrz, 13 września 1939 r. dzięki staraniom RKPS powołano do życia oddziały sanitarne ORBOW. Na łamach „Robotnika” podkreślano, iż ich najważniejszym zadaniem miało być „realizowanie wszelkiej inicjatywy obywatelskiej, celem usunięcia zniszczenia miasta przez wroga, pomoc sanitarna oraz przywrócenie normalnego życia i wyglądu stolicy”.
 
 

Kompanie ORBOW od chwili sformowania brały aktywny udział w różnych pracach na rzecz oblężonego przez hitlerowskiego najeźdźcę miasta. Przede wszystkim oddziały ochotników miały ogromny udział w budowaniu umocnień dookoła i wewnątrz stolicy. Ochotnicy kopali rowy przeciwlotnicze, przeciwczołgowe, strzeleckie. Budowali obronne barykady oraz przygotowywali stanowiska ogniowe dla dział. Ponadto po nalotach i bombardowaniach hitlerowskich ochotnicy nieśli pomoc cywilom. Usuwali zniszczenia i ratowali resztki mienia przed ogniem. „Najcenniejsze (...) było to, że oddziały podtrzymywały w mieszkańcach wiarę w lepsze jutro i to w najcięższych chwilach, jakie przeżywała Warszawa” - zaznaczał kapitan Kenig.
 

Ochotnicy ściśle współpracowali bez jakichkolwiek zadrażnień z wojskiem. Byli dla niego ogromną pomocą. Na jego polecenie wykonywali liczne zadania o charakterze dywersyjno – wywiadowczym. Szczególne pochwały w stronę Brygady kierował szef saperów DOW płk Hertel.
 

Wszyscy ochotnicy z ORBOW gorąco pragnęli otrzymać do ręki karabin i amunicję. Chcieli po prostu walczyć z wrogiem.
 

Stanisław Sykus – warszawski komunista, ochotnik z ORBOW wspominał, że : „uzbrojenie (...) było z początku bardzo kiepskie (...) głównie jednostrzałowe, przestarzałe karabiny z 1917 roku. Zdobycie karabinów pięciostrzałowych, karabinów maszynowych itp. to zasługa dowódcy batalionu. Poza tym każdy ochotnik starał się o broń na własną rękę”.
 

Pomimo heroicznego, wręcz nadludzkiego wysiłku i poświęcenia ochotników z Brygady oblężona Warszawa z każdym dniem ponosiła coraz większe straty.
Na początku trzeciej dekady września miasto straciło elektrownie, wodociągi, gazownie i centrale telefoniczne. Warszawa stała w ogniu.
 

Dwudziestego trzeciego września 1939 r. stolica pozbawiona została prądu i wody. Z każdą godziną walki obrońcom kurczyły się zapasy amunicji, medykamentów oraz żywności. Na ulicach miasta walały się setki trupów : ludzi i zwierząt (przede wszystkim koni). To wszystko groziło wybuchem epidemii.
 
 

Mimo wybitnie niesprzyjających warunków Dowództwo Obrony Warszawy nie podejmowało decyzji o kapitulacji. Podkreślić należy, iż wszystkie natarcia nieprzyjaciela do 24 września 1939 r. zostały odparte.
 

Duch walki był po polskiej stronie nadal mocny. Niemieckie bomby i ostrzał artyleryjski zamiast osłabić umacniał obrońców w przekonaniu, że ich walka musi być kontynuowana.
 

W tej atmosferze dwudziestego piątego września 1939 r. Ochotnicza Robotnicza Brygada Obrony Warszawy została przeformowana w 13 Dywizję Piechoty i następnie skierowana na Żoliborz na pierwszą linię frontu.
 

Kapitan M. Kenig odnosząc się do tej sprawy pisał : „motywem, który zadecydował o tym , było to, że do Warszawy przedostał się przez pierścień niemiecki pułkownik dyplomowany Marian Kaliński, ostatni dowódca 13 dywizji piechoty”.
 

Odtworzona na bazie ORBOW 13 Dywizja Piechoty istniała trzy dni. Dwudziestego ósmego września 1939 r. wycieńczona i wykrwawiona Warszawa skapitulowała. Na wieść o kapitulacji w 13 Dywizji Piechoty wybuchł bunt. Ochotnicy, którzy poszli do brygady – socjaliści, komuniści, radykalni ludowcy chcieli się nadal bić z faszystami. W ogóle nie myśleli o kapitulacji. Rozkaz złożenia broni – tej broni, o której tak marzyli i którą mieli przez kilka dni w rękach i rozejścia się do domów ochotnicy potraktowali jako zdradę.
 
 

Dla rozładowania napiętej atmosfery kapitan Marian Kenig po raz ostatni przemówił do podległych mu ochotników :”nie po to w przeciągu kilku tygodni towarzysze i ja pracowaliśmy nad organizowaniem brygady, aby ją teraz w sposób zdradziecki likwidować. Przecież można było tej akcji zupełnie nie rozpoczynać. Z całą odpowiedzialnością mówię, że w tym wypadku zdrady nie ma. W tej chwili nie ma innego wyjścia trzeba się rozbroić i rozmundurować. W tym celu musimy udać się do Cytadeli, dokąd ja was poprowadzę”.
 

Po złożeniu broni w Cytadeli robotnicza formacja została rozformowana i przestała istnieć.
 

We wrześniu 1939 r. podczas bohaterskiej obrony Warszawy zginęło około 6 tysięcy żołnierzy i około 25 tysięcy osób cywilnych.
 

Ochotnicza Robotnicza Brygada Obrony Warszawy pomimo wielu ograniczeń oraz niedogodności, na które napotykała zdała wraz z resztą obrońców bohaterskiego miasta w tych tragicznych wrześniowych dniach swój egzamin z patriotyzmu celująco.

Społeczność

Ochotnik