Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Dariusz Zalega: Robole zostali sami

Strajk w Hucie Batory

Źródło: http://wzz.org.pl/posty/robole-zostali-sami

---------------

Robole zostali sami

Nad sprawą matki Madzi nie gasną flesze. Przy dramacie kilkuset hutników z Chorzowa, tych fleszy nawet nie włączono.

Miało być tak pięknie. Na spotkaniu 29 września 2011 r. w Urzędzie Miasta Chorzów Karina Wściubiak-Hańkó, prezes spółki Alchemia SA, w skład której wchodzi chorzowska Huta Batory, poinformowała o dobrej kondycji firmy. Dziennikarze pisali, że „tym samym rozwiane zostały wątpliwości mieszkańców i związków zawodowych, które obawiały się redukcji etatów i zmniejszenia produkcji”. Zyski za tym przemawiały. W ubiegłym roku Alchemia, której większościowym udziałowcem jest Roman Karkosik, zarobiła 118,4 mln zł. To ponad 700 proc. więcej niż rok wcześniej. Szybko rosła sprzedaż rur na eksport – Niemcy, Włochy, za Ocean.

Nie było jednak pięknie. Latem 2011 r. kilkudziesięciu osobom nie przedłużono umów o pracę, a większość tych, którym kończyły się terminowe umowy o pracę, zaczęto zatrudniać za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej. Tracili w ten sposób nawet jedną trzecią pensji, zarabiając po 1400 zł na rękę. Ludzie protestowali. Negocjacje związków zawodowych z dyrekcją przeciągały się w nieskończoność. I w końcu coś w ludziach pękło.

O szóstej rano w poniedziałek 2 kwietnia 250 pracowników walcowni i rurowni Huty Batory rozpoczyna strajk – nielegalny, dziki, bez zachowania procedur prawnych, ale... „Jest to spontaniczny protest pracowników, którzy mieli już dość prowadzonych od kilku miesięcy negocjacji z zarządem Huty Batory, które nie przyniosły żadnych rezultatów. Dlaczego? Ano dlatego, że właściciel „Pan” Karkosik działa zgodnie z prawem, tylko pytam: kto to prawo ustanowił?” - pisze Tomek na forum Chorzowianina. Wtóruje mu Elektryk: „Wielki szacunek za to, że postawiliście się tym wyzyskiwaczom. Prawo jest od nich i do nich. My, robole, zostali sami.”

Robotnicy żądają odstąpienia od zwolnień grupowych, wycofania wypowiedzeń, przywrócenia układu zbiorowego pracy, likwidacji umów śmieciowych oraz przyjęcia wszystkich pracowników pod Hutę Batory i wypłatę funduszu socjalnego z okazji zbliżających się świąt. - Prezes do roboty, za tysiąc złotych - krzyczeli w kierunku budynku dyrekcji. Jeden z protestujących: - Dbamy o zakład, nam dobrze się tutaj pracuje. Zarząd jednak kompletnie o nas nie dba.

Głos z forum: „Gdzie Pan Prezes widzi oszczędność? Ona w mniemaniu Prezesa jest ogromna, ponieważ oszczędza poprzez zatrudnienie na śmieciowych umowach. To pozwala menagerom zarabiać krocie - oszczędności na pracownikach”.

3 kwietnia pod Hutę przychodzą ze wsparciem kibice Ruchu Chorzów – z których wielu jest także hutnikami. Z oświadczenia dyrekcji wynika, że to... próba upolitycznienia protestu.

Józef Spik, prezes zarządu Huty Batory: „Ponieważ (strajk – przyp. DZ) naraża spółkę na straty finansowe oraz wizerunkowe ich organizatorom grożą prawne konsekwencje. (?) Informuję, że wdrażane przez Hutę Batory rozwiązania kadrowe są całkowicie zgodne z prawem i obejmują całą Grupę Kapitałową Alchemia.”

Wśród strajkujących rozchodzi się informacja, że przyjadą ochroniarze z Bydgoszczy, by złamać strajk. Ze wsparciem przyjeżdżają górnicy z „Sierpnia 80”, którzy ponad trzy lata temu organizowali dramatyczny strajk w kopalni „Budryk”. Na forach hasło: „Wszyscy pod hutę”. Tym żyje już cały Chorzów. I nie tylko – znak czasu: wydawałoby się archaiczna walka klas przenosi się na fora internetowe. Za i przeciw strajkowi.

W mieście powołano sztab kryzysowy. W piątek 6 kwietnia na jego spotkaniu pojawił się prezes Spik, ogłaszając, że... stalownia zostanie zlikwidowana i pracę straci około 150 osób. - Wyprosiliśmy go z sali. Jestem zbulwersowany jego postawą - stwierdził Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa – członek PO.

Przerwa świąteczna. Nie wiadomo co będzie dalej. W poświąteczny wtorek znów pikietuje sto osób. Ze 124 osobami, zatrudnionymi na stalowni Huty, rozwiązuje się umowy o pracę. Dyrekcja jednak tryska optymizmem. – Mamy nadzieję, że położenie nacisku na zwiększenie sprzedaży, przełoży się na poprawę efektywności ekonomicznej Huty Batory – stwierdza prezes Karina Wściubiak-Hankó. Agencje pracy tymczasowej wciąż mogą liczyć na zyski kosztem hutników.

„Hutnicy zostali sami, żadnego zainteresowania ze strony mediów krajowych. Wtedy, gdy rozpoczęli strajk było cicho, dzisiaj, gdy są wyrzuceni na bruk i nie wiedzą co dalej, też nikogo to nie wzrusza. Nasze kochane telewizje po co mają się interesować jakimiś tam „robolami” ze Śląska” - głos z forum.

Portret użytkownika siete
 #

Politycy głównych partii politycznych, obojętni wobec dramatu hutników z Batorego, zajmują się katastrofą smoleńską i rocznicą pochówku Kaczyńskiego na Wawelu. Dziennikarze - jak zauważył autor powyższego artykułu - zajmują się "sprawą Madzi", czyli żerują w cyniczny sposób na rodzinnej tragedii, a znany pisarz ze Śląska, Wojciech Kuczok, jest, owszem, zbulwersowany, ale... postawą kibiców Ruchu Chorzów. Wokół hutników z Batorego cisza...

 
Portret użytkownika Wróg Kapitalizmu
 #

W pełni się zgadzam - nad tragedią jednej rodziny media "się pochylają" (tzn. żerują n tejże tragedii niczym hieny), a o tragedii ludzi pozostawionych bez środków do życia się nie mówi. Takich sytuacji w Polsce jest zresztą znacznie więcej, jak choćby protesty wykonawców autostrad, którym od miesięcy nie wypłacono wynagrodzenia. Niestety, u nas człowiek chcący wyżyć z własnej pracy jest na przegranej pozycji, liczą się za to "kolesie" i "menedżerowie", którym przysługują gigantyczne wynagrodzenia i gigantyczne odprawy nawet za spartoloną robotę.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

marks