Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 23 gości.

Sebastian Glica: Wspólnym frontem

rot front.jpg

Ponad 70 lat temu polska, żydowska i niemiecka lewica razem przejęły władzę w Łodzi. Niestety, cieszące się poparciem robotników władze miasta obaliła sanacja.
 
Połowa lat trzydziestych XX wieku w Europie to okres prób budowy przez partie i grupy lewicy szerokiego frontu sprzeciwu wobec coraz to silniejszych ugrupowań faszystowskich. W skali Europy najgłośniejszymi tego typu działaniami było powstanie Frontów Ludowych mających stanowić przeciwwagę na rosnące wpływy prawicy.
 
Działania te, prowadzone najczęściej wspólnie przez partie socjalistyczne, związki zawodowe i partie komunistyczne doprowadziły do powstania, między innymi, lewicowych rządów we Francji i Hiszpanii. Nie ominęły one, choć w zdecydowanie mniejszej skali, również Polski. Najdonioślejszą ich manifestacją było zwycięstwo jednolitofrontowej listy wyborczej w wyborach samorządowych w Łodzi w 1936 r.
 
Łódzki bastion
 
Łódź, ze względu na swój robotniczy charakter, przez wiele lat była bastionem lewicy. Początek lat 30. to jednak okres słabnących wpływów Polskiej Partii Socjalistycznej w tym mieście, co - wobec zawsze silnej w Łodzi, ale jednak nielegalnej Komunistycznej Partii Polski - zaowocowało przejęciem kontroli nad samorządem miejskim przez ugrupowania sanacji i prawicy. W takiej to oto sytuacji coraz popularniejsza stawała się w Łodzi idea budowy jednolitej listy wyborczej w wyborach samorządowych, reprezentującej wszystkie, socjalistyczne, jak i komunizujące organizacje.
 
Lista taka mogła liczyć na poparcie zarówno łódzkiej PPS, jak i KPP, gdyż w przypadku tej ostatniej stanowić mogła zabezpieczenie przed, praktycznie pewną w innej sytuacji, delegalizacją jej kandydatów. Ciekawostką może być fakt, że ugrupowanie komunistyczne do 1936 r. nie posiadało w samorządzie swoich reprezentantów, mimo że w wyborach często otrzymywało zbliżone poparcie do PPS. Wynikało to oczywiście z jego nielegalnego charakteru, co powodowało delegalizację komunistycznych list wyborczych, mimo ukrywania ich pod różnymi, często dziwnie brzmiącymi, nazwami.
 
Nie może więc dziwić chęć budowy przez KPP wspólnego frontu z innymi partiami lewicy, tym bardziej, że działania takie miały oparcie w łódzkiej organizacji socjalistów. Na budowę wspólnego frontu lewicy wpływ miały jednak przede wszystkim rosnące w Łodzi w siłę ugrupowania faszystowskie, i to zarówno wśród polskiej prawicy, jak i niemieckich mieszkańców miasta. Początek wspólnych działań grup lewicowych datuje się już na 1935 r. W marcu 1936 r. doprowadziły one do powszechnego strajku włókniarzy, a ich kulminacją stał się wspólny pochód 1 maja, w którym uczestniczyło 70 tys. osób.
 
Wspólny start w wyborach samorządowych w Łodzi był tylko konsekwencją tych wydarzeń, tym bardziej, że został poprzedzony zwycięstwem jednolitofrontowej listy w wyborach samorządowych w podłódzkim Zgierzu 31 maja 1936 r. Dwie listy Wybory samorządowe rozpisane zostały ostatecznie na 27 września 1936 r. Ugrupowania lewicy zdecydowały wystawić się dwie listy wyborcze: listę PPS i Klasowych Związków Zawodowych, z udziałem kandydatów Niemieckiej Socjalistycznej Partii Pracy oraz listę socjalistów żydowskich (Bundu i Żydowskich Klasowych Związków Zawodowych, z udziałem partii Poalej Syjon–Lewica). Decyzja o wystawieniu dwóch list wynikała z przyczyn czysto taktycznych, gdyż w obliczu niezwykle silnej propagandy antysemickiej prawicy, dawała większe szanse na przejęcie kontroli nad miastem.
 
KPP jako partia nielegalna nie mogła stworzyć bezpośrednio koalicji z PPS, tak więc jej reprezentanci weszli do niej jako część przedstawicieli Klasowych Związków Zawodowych – w 1935 r. członkowie KPP powrócili do Klasowych Związków Zawodowych po rozwiązaniu swojej organizacji - Lewicy Związkowej. Jak podaje Paweł Korzec w swojej pracy „Czerwona Łódzka Rada Miejska w latach 1936–1937”, w okresie kampanii wyborczej ugrupowania lewicy przygotowały ponad pół miliona ulotek i innych materiałów propagandowych. Jednocześnie kampania ta nie koncentrowała się tylko na problemach Łodzi.
 
W sierpniu 1936 r. blok lewicy wydał odezwę w obronie republikańskiej Hiszpanii, zwołując wielkie zgromadzenie robotnicze poświęcone tej sprawie na stadionie jednego z łódzkich robotniczych klubów sportowych. Sukces – i problemy Wybory okazały się sukcesem bloku lewicy. Lista PPS i Klasowych Związków Zawodowych uzyskała 34 mandaty (na 72). Lista Bundu zdobyła 6 mandatów, co oznaczało, że zawiązany na pierwszym posiedzeniu Zjednoczony Klub Socjalistyczny posiadał większość. Na uwagę zasługuje fakt, że wybory te były klęską ugrupowań sanacyjnych, które nie wprowadziły żadnego reprezentanta do Rady Miejskiej. Jednakże silne poparcie zdobyły ugrupowania prawicowe, które miały w Radzie 27 miejsc. Reszta przypadła umiarkowanym i prawicowym listom żydowskim. Jaki był program społeczny i gospodarczy łódzkich socjalistów?
 
Postulaty radykalnej lewicy w mieście niewyobrażalnej biedy i gigantycznych kontrastów społecznych musiały być oczywiste: zatrudnienie bezrobotnych, rozszerzenie opieki społecznej i bezpłatnego lecznictwa, rozbudowa szkolnictwa z zapewnieniem powszechnego nauczania, dożywianie dzieci robotniczych. Koncentrowały się więc na pomocy olbrzymiej rzeszy najuboższych. Od początku nowa Rada Miejska musiała liczyć się z próbami zablokowania jej prac zarówno ze strony władz centralnych, jak i prawicowej opozycji. Władze centralne, dzięki niedemokratycznej ustawie o samorządzie z 1933 r., miały wiele możliwości rozwiązania Rady. Dwukrotnie odmówiły zatwierdzenia wybranego przez socjalistyczną większość prezydenta, którym miał zostać wybitny działacz lewicy PPS, redaktor naczelny wychodzącego w Warszawie jednolitofrontowego „Dziennika Popularnego”, Norbert Barlicki. Jednocześnie prawica starała się blokować jej posiedzenia, często uciekając się do rękoczynów, co ułatwiał im pełniący obowiązki prezydenta, Mikołaj Godlewski – sanacyjny tymczasowy prezydent z końca ubiegłej kadencji.
 
Nowa Rada Miejska zdołała jednak przyjąć szereg wniosków, adresowanych do najuboższych: obniżono ceny biletów tramwajowych, podjęto decyzję o uruchomieniu kilku kuchni dla najuboższych, rozszerzono zimową akcję pomocy dla ubogich. Te działania spotykały się z żywym oddźwiękiem łódzkiego społeczeństwa. Każde posiedzenie Rady kończyło się w tym okresie – jak podaje Paweł Korzec – odśpiewaniem przez obecnych wśród publiczności robotników „Międzynarodówki” i innych pieśni rewolucyjnych. Niestety, pod pretekstem nie uchwalenia budżetu na lata 1937-38, 30 marca 1937 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podjęło decyzję o rozwiązaniu samorządu. Nie uchwalenie budżetu wynikało ze świadomej postawy socjalistycznej większości, domagającej się najpierw zaakceptowania przez Warszawę wybranego prezydenta i jego zastępców. W proteście przeciw działaniom władz centralnych zastrajkowało 80 tys. łódzkich robotników. Nie mogło to już jednak uratować Rady Miejskiej, co dziwić nie powinno w obliczu coraz bardziej autorytarnego charakteru dyktatury sanacyjnej. Godlewski mianowany został przez Warszawę na Tymczasowego Prezydenta Łodzi otaczając się politykami nowopowstałego sanacyjnego „Ozonu”.
 
Represje te nie miały jednak wpływu na stan nastrojów społecznych w Łodzi. W następnych wyborach samorządowych, które odbyły się 18 grudnia 1938 r., ponownie zwycięstwo odniósł blok lewicy, któremu przewodziły PPS i Klasowe Związki Zawodowe, zdobywając 53 proc. mandatów. Władze centralne nie odważyły się tym razem zablokować wyboru prezydenta miasta, którym został Jan Kwapiński z PPS. Samorząd ten funkcjonował jednak, co oczywiste, tylko do września 1939 r.

Społeczność

Lenin001