Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 13 gości.

Co zostało z 19. postulatu "Solidarności"?

21xTAK.jpg

 
Mimo spadku cen mieszkań w niektórych miastach, możliwość zakupu własnego lokum na kredyt jest coraz mniejsza. Jest to efektem m.in. spadku średniego wynagrodzenia.
 
Statystyczne zarabiające (czyli dwa razy po średniej krajowej) małżeństwo Kowalskich może dziś kupić 38,2-metrowe mieszkanie w Warszawie lub 78,1-metrowe w Bydgoszczy - to wynik analizy zdolności kredytowej rodziny z dzieckiem przeprowadzonej przez Open Finance.
 
W sierpniu 2009 wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 3,0 proc. r/r i wyniosło 3268,69 zł brutto. Gdybyśmy stworzyli modelową polską rodzinę, składającą się z dwójki rodziców o średnich zarobkach i dziecka, która chce kupić mieszkanie, mogłaby ona pożyczyć średnio ok. 300 tys. zł na 30 lat, o 10 tys. zł mniej niż miesiąc temu.
 
Założono że "singiel" zarabia średnią krajową a małżeństwo z dzieckiem dwie średnie krajoweZałożono że "singiel" zarabia średnią krajową a małżeństwo z dzieckiem dwie średnie krajowe
 
Oprócz spadku średniej pensji (o 2,8 proc. w stosunku do lipca) na obniżoną zdolność kredytową wpływa także nieznaczny wzrost trzymiesięcznej stawki WIBOR, która wpływa na oprocentowanie oraz wysokość miesięcznej raty kredytowej. Warto jednak zaznaczyć, że są to rozważania czysto teoretyczne, bo banki rzadko korzystają z rynkowej stawki WIBOR, najczęściej wyznaczają ją ze średniej i uaktualniają np. raz na kwartał.
 
Wśród 11 analizowanych miast dostępność mieszkań wzrosła w dwóch: Bydgoszczy (do 78,1 m2) i Toruniu (do 74,8 m2) - w obu przypadkach o 2,7 procent. Największy spadek siły nabywczej odnotowaliśmy z kolei w Łodzi (o 7,2 proc. do 66,1 m2) oraz w Lublinie (o 5,7 proc. do 65,7 m2). Różnice w wynikach obecnych i tych z poprzedniego raportu wynikają ze zmiany metodologii obliczeń - teraz mediana cen w poszczególnych miastach liczona jest z trzymiesięcznej ważonej średniej kroczącej.
 
Wskutek najwyższych w kraju cen mieszkań najmniej za dwie średnie krajowe kupić można w Warszawie - 38,2 m2, o 2 m2 mniej niż miesiąc temu. Na mieszkanie 50 m2 nie stać także mieszkańców Krakowa, gdzie za dwie średnie krajowe kupią lokal o powierzchni 47,8 m2.
 
Otóż właśnie widzimy w jaki sposób kapitalizm „zaspokaja potrzeby ludzkie” – 38,2m2 to jeden duży pokój, kuchnia i łazienka albo dwa małe pokoje z kuchnią i łazienką. W jaki sposób rodzina z dwójką dzieci ma się w czymś  takim pomieścić? Należy dodać jeszcze , że ciężko jest spotkać mieszkanie o takiej powierzchni w nowym budownictwie , ponieważ prywatni developerzy kierujący się jedynie zyskiem powiększają, często sztucznie przez budowę szerokich korytarzy i wielkich łazienek, powierzchnie mieszkań.
 
 Faktem jest że mieszkania oddane po 1989 są mniej funkcjonalne od tych zbudowanych w czasach PRL. 70-90 metrów kwadratowych na których de facto mogą mieszkać 2 osoby z powodu fatalnego rozkładu mieszkania... A wszystko za cenę dochodzącą do miliona złotych, jeśli mówimy o osiedlu w Warszawie we „w miarę przyzwoitym miejscu”. Bowiem należy zauważyć że podane wyżej ceny są cenami medianowymi, czyli ceny w miejscu atrakcyjnym pod względem położenia, komunikacji będą dużo wyższe.
 
 Poza tym dochodzi jeszcze jeden czynnik, dla którego rzeczywistość okazuje się jeszcze brutalniejsza. „Średnia płaca” jest bowiem fikcją, ponieważ jest oba wyciągnięta z niewielkiej garstki zarabiających dziesiątki i setki tysięcy złotych miesięcznie, oraz wielomilionowej rzeszy pracującej za płacę minimalną, a więc niewiele wyższą, czyli 40-50% średniej płacy. Jeśli przyjmiemy więc, że tzw. zdolność kredytowa najliczniejszej grupy pracowników jest równa połowie zdolności kredytowej wychodzi (a wiemy przecież że nie może być ona proporcjonalna do zarobków ponieważ przy mniejszych dochodach bieżąca konsumpcja większą ich część), taką rodzinę strać na 19-metrową kawalerkę w Warszawie, 24-metrową kawalerkę w Krakowie bądź w najlepszym wypadku 38-metrowe mieszkanie w Bydgoszczy!
 
 
Trzeba jednak zauważyć, że taka hipotetyczna rodzina i tak jest w sytuacji komfortowej, jeśli przyrównać ją do możliwości singla, którego miesięczny przychód równa się średniej krajowej. Mediana zdolności kredytowej oferowanej przez osiem analizowanych banków wynosi 142 tys. zł. Za taką kwotę można nabyć mieszkanie o powierzchni 35-37 m2 w Bydgoszczy lub Toruniu, ale już w Gdańsku lub Gdyni jest to tylko 22-25 m2. Najgorzej jest naturalnie w stolicy, gdzie taka osoba mogłaby kupić mieszkanie o powierzchni 18,1 m2. Singiel jest w trudniejszej sytuacji przy liczeniu zdolności kredytowej, bo większość kosztów stałych i tak ponosi (czynsz itd).
 
Do symulacji przyjęto, że rodzina nie posiada żadnych dodatkowych obciążeń (kredytów, kart kredytowych).
 
A należy dodać, że w ogóle samo założenie „braku innych obciążeń kredytowych” nie ma nic wspólnego z typową sytuacją singla bądź rodziny w dzisiejszych czasach. Powszechne stało się bowiem, wobec lansowanego przez kolejne wielkie korporacje kultu konsumpcji, „szczycenie się” nabytymi na kredyt telewizorami, samochodami czy urządzeniami AGD, które de facto są własnością banku udzielającego pożyczkę, powoduje, że opisany w powyższym  modelu „człowiek bez kredytów” jest rzadkością.
 
W tej sytuacji ocenienie 50% podanej w powyższym tekście wartości za zdolność kredytową charakterystyczną dla największej grupy pracowników, wydaję się być oszacowaniem z góry. Mimo tego wychodzi na to, że „singiel” po prostu nie jest w stanie w ogóle kupić jakiegokolwiek mieszkania. Stać go bowiem na od 9 do 17 metrów kwadratowych, zależnie od miasta.
 
 Tak więc wobec braku nowych mieszkań komunalnych i zakładowych i nie posiadania takiego szczęścia jak spadek w od zmarłego członka rodziny pozostaje wyciągać ręce do nieba w pokornym geście, może bozia ześle nam z nieba mieszkanie, bądź od razu zamieszkać na bruku.
 
19. postulat „Solidarności” brzmiący „skrócić czas oczekiwania na mieszkania” brzmi dzisiaj śmiesznie. Ponieważ jak widać, mieszkań po prostu nie ma więc sam fakt czekania na nie jest dzisiaj nie do pomyślenia. Ot, co wywalczyła nam ciągnąca się za „Solidarnością” liberalna burżuazja.
 
 Na podstawie tekstu Marcina Krasonia, Michała Sadraka i Bernarda Waszczyka, „18-metrowa klitka dla singla”
 

Społeczność

Lenin 005