Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 17 gości.

Mateusz Birkut: Socjalizm albo barbarzyństwo

portrait.jpg

Kilka dni temu zapoznałem się z informacją, nota bene podaną przez liberalną gazetę, o spadku produkcji w Niemczech. W tym samym newsie zauważono, zresztą słusznie, że przyczyną spadku produkcji jest spadek konsumpcji. To fakty, a fakty – jak mawiał Lenin – to rzecz uparta. Nie rozumiem więc stosunku, jaki do tych upartych faktów ma polityka UE, zakładająca konieczność „oszczędności”, czyli po prostu drastycznych i brutalnych cięć wydatków. Cięcia sprawiają, że ludzie pracy mają mniej pieniędzy do wydania, mniej wydanych przez nich pieniędzy to spadek konsumpcji, a spadek konsumpcji to w konsekwencji spadek produkcji. Ten ostatni prowadzi znów do spadku konsumpcji, a ten do spadku produkcji i mamy circulus vitiosus, błędne koło, czyli w kółko Macieju.
Liberalna polityka UE, lansowana z maniackim uporem, jest na uparte fakty głucha i ślepa bardziej, niż dziewięćdziesięcioletnia staruszka. Cały czas więc lansuje konieczność „cięć”, „oszczędności”, „pilnowania deficytu”, „paktu fiskalnego”, jawnie ignorując zarówno fakty, jak i głosy wybitnych, choć nie liberalnych, ekonomistów. Wielu z nich zauważa, że nie ma żadnych dowodów na to, że drastyczne ograniczanie deficytu w jakikolwiek sposób przysłuży się walce z kryzysem, wskazując na to, że jest raczej odwrotnie: w czasach kryzysu należy deficyt nieznacznie zwiększyć, by pobudzić konsumpcję i tym samym gospodarkę.
Jednym z interesujących ekonomistów jest – bynajmniej nie komunistyczny, ani nawet socjalistyczny - ekonomista amerykański Robert Reich. Zauważa on, że problemem są powiększające się nierówności. Przy tak wysokich dochodach spływających do wąskiej elity społeczeństwa szeroka klasa średnia nie ma wystarczającej siły nabywczej, której potrzeba do napędzenia gospodarki. Wg niego największe ekonomiczne kłamstwa to tezy o tym, jakoby obniżki podatków dla najbogatszych przekładały się na wzrost dobrobytu dla ogółu społeczeństwa, tezy o tym, że wyższe podatki dla najbogatszych miałyby hamować wzrost gospodarczy i oznaczać mniej miejsc pracy, a ograniczanie roli państwa w gospodarce je tworzyć. Reich sprzeciwia się też zmniejszaniu deficytu budżetowego.

Fakty to rzecz uparta. Problem jednak w tym, że przyczyną ignorowania oczywistych faktów nie jest ignorancja, nie są błędnie stawiane tezy ekonomiczne – są nimi interesy klasowe, ściślej – interesy wąskiej grupy elit, dążącej do maksymalizacji własnych zysków, niezależnie od kosztów, jakie musi ponosić większość społeczeństw krajów kapitalistycznych. Wąska grupa międzynarodowej finansjery zrobi wszystko, by nie tylko zwiększać swe krociowe zyski, ale i by je wciąż pomnażać, odwołując się do wysługujących się im liberalnych ekonomistów i wmawiając klasom uciskanym, że nie ma innego wyjścia, że nie istnieje alternatywa dla rozbuchanego, zdegenerowanego współczesnego kapitalizmu monopoli i korporacji.

Dla kogoś, kto zna Marksa, dzisiejsze realia nie są niczym zaskakującym – autor Kapitału przewidział kierunek, w którym podąży kapitalizm, wskazał na jego wewnętrzne sprzeczności, na to, że chciwość klasy uciskającej, kapitalistów doprowadza do tego, że w konsekwencji nie znajdują oni zbytu dla wyprodukowanych towarów, bo ci, których marnie opłacają, nie mają środków, by je kupić. Wskazał też na to, że kapitalizm wraz ze swym rozwojem doprowadzi nieuchronnie do monopoli, kolidujących z głoszoną przezeń zasadą wolnego rynku.

Trudno będzie jednak podjąć jakiekolwiek próby takich działań, które leżałyby nie w interesie kapitału, lecz ludzi pracy – podobnie, jak trudno było oczekiwać takich kroków od rządu Kiereńskiego, kontrolowanego przez burżuazję. Widzimy, że nieśmiała próba wprowadzenia w Polsce podatku dla banków i instytucji finansowych spełzła na niczym, będąc udaremnioną przez „lewicowy” Ruch Palikota, który – jak większość współczesnych partii „lewicowych” - tyle ma wspólnego z ideami lewicy, co piranie ze złotymi rybkami (przy okazji składam wszystkim ludziom pracy, którzy w swej naiwności na Palikota głosowali, szczere kondolencje).

Widzimy, że Business Centre Club w swej bezczelności powołał do życia „gabinet cieni”, mający kontrolować rząd – już i tak skrajnie liberalny i antyrobotniczy – by jeszcze drastyczniej realizował politykę wąskich interesów rekinów biznesu i finansjery.

Wszystko to dzieje się przy wykluczeniu lewicy pro robotniczej i pro społecznej z życia politycznego i społecznego – Polska Partia Pracy, jedyna realna polityczna siła w kraju reprezentująca interesy nie kapitału, lecz ludzi pracy, jest wykluczona z obecności w mediach i marginalizowana, pamięć o socjalizmie starano się wyrugować i całkowicie usunąć z przestrzeni publicznej, nie wahając się przed oszczerstwami i kłamstwami, posuniętymi nieraz do absurdu.

Sławoj Żiżek w swym posłowiu do Wyboru Lenina wskazuje na to, że dzisiejsza hegemonia liberalno – demokratyczna jest podtrzymywana przez swego rodzaju zakaz myślenia (Denkverbot) : „w momencie, gdy okażemy najmniejszy choćby znak zaangażowania, poważnie zagrażający istniejącemu porządkowi, pada natychmiast odpowiedź: >Choćby to było robione z jak najlepszych pobudek, to i tak nieuchronnie skończy się nowym Gułagiem!< Ideologiczna funkcja nieustannych odniesień do Gułagu służy podtrzymaniu zakazu myślenia, wciąż przypominając nam, że przecież mogłoby być znacznie gorzej.”

Jest to oczywiście czysta demagogia, a samo słowo „gułag” spreparowano jako swego rodzaju kod, słowo – klucz i element dzisiejszej nowomowy, mający wykluczać lewicę z dyskursu, a zarazem wyłączać myślenie na ten temat. Prawdy historycznej i rzetelnego dyskursu – choćby na temat „gułagu” i w ogóle historii komunizmu - w oficjalnej przestrzeni medialnej nie ma, są tylko slogany i mity, tworzące czarny pijar.

A alternatywa dla współczesnego zdegenerowanego i nieludzkiego kapitalizmu, w którym wąska grupa elit ciemięży całą resztę, owszem, istnieje. Bynajmniej nie jest tak, jak się nam wmawia: „kapitalizm albo śmierć”, alternatywę należy postawić – jak zrobiła to Róża Luksemburgsocjalizm albo barbarzyństwo.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

USRR