Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

1 maja 2012 - dzień Międzynarodowej Solidarności Ludzi Pracy

Strajk w Grecji 15.12.2010 2

 
W tym roku już po raz 123. obchodzone jest 1 maja Święto Pracy. Dzień ten upamiętnia masakrę robotników w pierwszych dniach maja 1886, w Chicago w Stanach Zjednoczonych, zabitych  podczas strajku będącego częścią ogólnokrajowej kampanii na rzecz wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Zamordowano ludzi za to, że domagali się czegoś, co dziś wydaje się oczywiste. Ale ta walka nie została bynajmniej zakończona i będzie trwać dopóty, dopóki świat nie będzie wolny od wyzysku, a żądza zysków kapitalistów dominować będzie nad prawami człowieka, dopóki oparta na zysku i pieniądzu globalna gospodarka kapitalistyczna nie zostania zastąpiona światowym socjalizmem, stawiającym w pierwszym szeregu zaspokajanie potrzeb ludzkich i praw człowieka - w tym prawa do godnej pracy. 
 

  1 maja 2012, w  Święto Pracy, w przeciwieństwie do  ubiegłego roku, kiedy ten dzień został ogłoszony przez media i przywódców ugodowych związków zawodowych "dniem papieskim", w tym roku miał się stać areną "kongresu zjednoczenia lewicy" i "pochodu, jakiego Warszawa nie widziała od lat". Ostatecznie wszystko spełzło na niczym. Niedoszły "mesjasz lewicy" stanął obecnie w awangardzie ataku na klasę robotniczą.
 

W ten dzień szczególnie warto przypomnieć, że chcący "odrodzić" Święto Pracy Ruch Palikota okazał się być wiernym bulterierem rządu PO-PSL, który pomógł przegłosować mu antyspołeczną ustawę podnoszącą wiek emerytalny do 67. roku życia. Szopka, jaką w celu przepchnięcia tej ustawy zorganizowały burżuazyjne partie polityczne (także te koniukturalnie sprzeciwiające się "reformie" jak PiS i SLD), miała na celu upokorzenie całego ludu pracującego i nie dopuszczenie do powstania niezależnego ruchu protestu przeciwko rządowym planom "reform" i cięć podyktowanym przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
 
 
Warto wspomnieć o obecnej sytuacji ruchu związkowego w naszym kraju. Robotnicy w Polsce są zaszczuci przez kapitał, a sprawę pogarszają do tego umowy śmieciowe, pozbawiające zatrudnionych na nie wszelkich praw. Tak że tego, za które polegli robotnicy w Chicago w roku 1886 - do ośmiogodzinnego, czy w ogóle do ograniczonego prawnie w jakiś sposób dnia pracy.
 
 Zaledwie niewielki, kilkuprocentowy odsetek pracowników przynależy do jakichkolwiek organizacji związkowych.
 

Uzwiązkowienie w Polsce jest żenująco niskie. Jak wynika z sondażu opublikowanego w środę przez CBOS, na początku lat dziewięćdziesiątych liczba członków związków zawodowych była ponadtrzykrotnie wyższa niż obecnie. Największy spadek nastąpił w latach 1991-1995 (z 19 proc. do 11 proc.). Od początku ubiegłej dekady odsetek osób należących do organizacji związkowych nie przekracza jednej dziesiątej ogółu dorosłych; w ostatnich sześciu latach utrzymuje się na stabilnym poziomie 6-7 proc.
 
Mimo że działalność związków jest odbierana w społeczeństwie raczej korzystnie, związki zawodowe w Polsce uznawane są za nieskuteczne w obronie praw pracowniczych. Tak twierdzi 48% ankietowanych, za skuteczne uważa związki zawodowe tylko 29%. Te liczby w znacznym stopniu odpowiadają faktycznym nastrojom w naszym społeczeństwie, co można  było zaobserwować widząc bierne i apatyczne nastroje wśród związkowców zwiezionych za protest w dniu 30 marca br., kiedy to podczas odrzucania przez Sejm wniosku o referendum w sprawie emerytur do protestujących przemawiali skompromitowani do cna Leszek Miller i Jarosław Kaczyński.
 
Niemniej jednak, autentyczny ruch robotniczego protestu w Polsce istnieje. Pokazał to zorganizowany przez WZZ "Sierpień 80" na przełomie października i listopada ub.r.  zwycięski strajk w PZL Świdnik, w którym pracownicy wbrew koalicji ugodowych związków zawodowych wywalczyli podwyżki płac. Pokazały to liczne demonstracje w obronie Polfy Warszawa w ostatnich miesiącach. Robotnicy chcą walczyć o swoje podstawowe prawa, trwająca od ponad dwóch dekad krucjata kapitalistycznych rządów nie zdusiła całkowicie świadomości i woli walki. Prawo pracy nie zawsze jednak zezwala na akcję strajkową, nawet kiedy istnieje wola i świadomość podjęcia walki wśród załogi zakładu, co pokazał kwietniowy strajk w Hucie Batory, a organizacje związkowe, nawet te które rzeczywiście i autentycznie walczą o prawa pracownicze są często bezsilne wobec dyktatu kapitału i kapitalistycznego państwa.
 
 
Ostatnio oczy wszystkich ludzi identyfikujących się z ruchem robotniczym,  spoglądają w kierunku Grecji. Ten kraj jest doprowadzany do ruiny gospodarczej przez politykę Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, prowadzoną zgodnie z interesem niemieckich bankierów. Grecja jest przykładem dla świata, że klasa robotnicza może się organizować, prowadzić regularną i potężną walkę strajkową (liczne strajki generalne), a także posiadać swoją polityczną reprezentację, obecną w parlamencie oraz w świadomości robotników i społeczeństwa, konsekwentnie sprzeciwiającą się wszelkim posunięciom imperialistycznego kapitału. To rozszerzenie takiej walki jak w Grecji daje nadzieję, że lepszy świat, świat bez wyzysku i deptania praw i godności ludzkiej jest możliwy. Do tego jednak koniecznym jest, aby robotnicy zorganizowali się w partię pod jednolitym kierownictwem (co ma miejsce w Grecji) i poszli na konfrontację z kapitałem.
 
 
Niech żyje 1 maja, dzień Międzynarodowej Solidarności Ludzi Pracy!

Portret użytkownika indris
 #

Całkowicie niezrozumiałe jest dla mnie poparcie tego portalu dla demonstracji organizowanej przez partię na której czele jest Leszek Miller.
Czy zmienił się Wasz stosunek do awantury irackiej, czy może ktoś zapomniał kto Polskę w tę wojnę wpakował ?
Czy nikt już nie pamiętał jak zachowywał się Miller gdy SLD był u władzy ?

 
Portret użytkownika uno
 #

A jaką demonstrację mieliśmy poprzeć?
Był jakiś wybór?
A Ty jaką poparłeś?

Pamiętamy jak zachowywał się Miller, ale w tym pochodzie było 26 tys. osób, a nie tylko Miller.

Poza tym, póki jest w opozycji, mówi dokładnie to, co chcemy żeby mówił. Na razie to nam wystarczy.

 
Portret użytkownika Ancanar
 #

A Ikonowicz nie miał osobnego od Millera pochodu?

 
Portret użytkownika indris
 #

Wybór był.
Była demonstracja na którą zapraszał Piotr Ikonowicz, startująca tradycyjnie o 9:00 z ronda de Gaulle'a. Bywałem na niej w ostatnich kilku latach. W tym roku mam trudności z poruszaniem się, więc nie byłem.
Ale gdybym mógł chodzić i gdyby nawet Ikonowicz nic nie organizował, to nigdy bym się nie przyłączył do demonstracji sługusa amerykańskich konserwatystów z krwią z Iraku na rękach.

 
Portret użytkownika tres
 #

... i zaraz potem ze śpiewem na ustach wbiłbyś do Sali Kongresowej żeby dołączyć do kongresu pewnego Ruchu który niebawem załatwi ci bezrobocie aż do śmierci. Osobiście uważam że w Ruchu Palikota bywają ludzie o podobnie skompromitowanych życiorysach jak Miller albo nawet i gorszych, zważywszy że ta partia chce się mienić partią lewicową.

Ikonowicz jest totalnym bankrutem politycznym który w ciągu ostatniego roku stracił swój ostatni atut - organizowanie czerwonych pochodów 1-majowych które frekwencją nigdy nie przekroczyły 300-400 osób. Teraz może tylko zatańczyć jak Palikot mu zaśpiewa.

Za to OPZZ potrafi zorganizować pochód o imponującej frekwencji http://www.1917.net.pl/?q=node/9734 na którym komuniści są mile widziani, dlatego też ci ostatni przyjęli rękawicę

 
Portret użytkownika dawid jakubowski
 #

indris, krótko i na temat tegorocznych pochodów. Informacja w tym roku była tak mylna,że np. moi towarzysze z Komunistycznej Partii Polski odczytali w pewnym momencie hasło tego pochodu, że...go nie będzie, bo organizatorowi nie starcza do pierwszego...Właściwie poza wydarzeniem użytkownika Piotr Ikonowicz, nie było ani słowa jakie podmioty ten pochód współfirmują, co oznacza odejście od dawnej tradycji i wynika, jak się domyślam z czegoś, o czym powiem poniżej. Pochód OPZZ i SLD był w tym roku wyjątkowo silny, co pokazuje pewne przebudzenie świadomości, ale równocześnie jest ostrzeżeniem dla Ikonowicza, a raczej byłoby, gdyby był w stanie takowe przyjąć i właściwie zrozumieć. Wielu ludzi lewicy, którzy identyfikują się raczej z lewicą nie sldowską, jak się okazało nie kupuje radykalnej retoryki w połączeniu z "korektą kapitalizmu" Palikota. Niezależnie od tego, co Piotr Ikonowicz na ten temat myśli, charakteryzując jego stronnictwo jako ruch zbuntowanych drobnomieszczan, ta współpraca dziesiątkuje pochód radykalnej lewicy. Nie wiem czy nie jest za późno i czy nawet, o ile taki cud by się udał, autentyczne ukierunkowanie w kierunku prawdziwej klasowej analizy radykalizmu bądź co bądź biznesmena, czyniącego ukłony wobec tzw. pracodawców, nie tyle drobnomieszczanina, zmieni ten układ sił. "Jeszcze się zdziwicie. Nie kto inny jak Lenin mówił, że nie ma niczego gorszego dla kapitalizmu niż zbuntowany drobnomieszczanin" - twierdzi Piotr Ikonowicz wykorzystując autorytet rewolucyjnego myśliciela i praktyka do uzasadnienia współdziałania z ruchem głoszącym korektę kapitalizmu. Można wiele zarzucać SLD, ale logika faktów jest taka, że to ich pochód liczył co najmniej kilkanaście tysięcy osób. Był jeszcze pochód anarchistów - z ocenzurowanymi symbolami partii politycznych i sojuszu robotniczo-chłopskiego... Z jakiej racji anarchiści wyręczają burżuazyjne państwo w cenzurze... Sam byłem częścią tego bojkotu pochodu OPZZ. Dialektyka faktów jest prosta, kto chce ją dostrzec, wyciągnie właściwe wnioski.

 
Portret użytkownika uno
 #

Ikonowicz przez wiele lat organizował rozłamowe pochody przeciwko liberałom z SLD, by na koniec poprowadzić czerwony pochód do liberała Palikota.

Piotr popełnił wielki błąd polityczny. Ambicja go zgubiła.

Widać jak w sejmie głosuje Palikot a jak SLD i Miller wczoraj dokładnie wyliczył wszystkie antyspołeczne głosowania Palikota, kiedy to SLD broniło interesów ludzi pracy. Poza tym u Millera grali międzynarodówkę - coś pięknego! A u Palikota co grali?

Miller mówił wczoraj do tysięcy ludzi, Ikonowicz do garstki swoich najzagorzalszych fanów. Gdybym chciał iść do Palikota, to nie potrzebuję do tego Ikona- Palikot zaprasza mnie bezpośrednio z bilbordów. Na reklamę jak widać kasę ma, a na bezdomnych już dał, czy nadal tylko obiecuje?

 
Portret użytkownika dos
 #

Oczywiście że 1 maja został przejęty w walce o popularność dwóch ugrupowań apelujących do tego samego elektoratu- Ruch Palikota i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Ciężko żebyśmy byli w stanie odkręcić taką sytuację którą media pompowały od dłuższego czasu.

Palikot dał ciała zapowiadał 20 tysięczny pochód a razem ze wsparciem od Ikonowicza, mimo wywaleniu milionów na bilboardy którymi obstawiono Warszawę od Wału Miedzeszyńskiego po Ursus i ściągania ludzi z całej Polski zebrał 4 tysiące osób.

Ludzie z pochodu zaprowadzeni do PKiN to po prostu wiano Piotra Ikonowicza dla J. Palikota.

SLD zmobilizował aktyw z całej Polski, zmobilizowało też OPZZ dla którego 1 maja miał być protestem przeciwko ustawie emerytalnej (w końcu OPZZ musi to zrobić żeby nie rozpływać się w protestach "S").

Oczywiście że Miller gadał frazesy i nic nie pamiętał by sobie jak doszedł by do władzy, zresztą gadał o kapitalistach a pamiętam jak grzmiał red. Rolicki z oburzenia że: "w takiej skandynawii by było nie do pomyślenia że socjaldemokratyczny premier przyjaźni się z jednym z największych kapitalistów" (chodziło o Kulczyka).

Ale demonstracja była przeciwko obecnemu rządowi i jego działaniom. Na demonstracjach Solidarności protestujemy razem z ludźmi którzy chcą powrotu do władzy PiS.

Inna sprawa Palikot wzywał do korekty kapitalizmu ale jednocześnie nazywał socjalizm oszustwem. Gadał bzdury jak zawsze.

W sytuacji gdy w Warszawie 1-go maja inicjator rozłamowych demonstracji przeciwko liberałom z SLD prowadzi cały pochód jako prezent do J. Palikota, po Warszawie demonstrują narodowcy czy anarchiści których akcja wyszła raczej słabo bo zgromadzić ok. 100 osób z całej Polski na demonstracji na której ciągle przemawiało dwoje czołowych warszawsko-praskich anarchistów, którzy lewicy nienawidzą i ogólnie są żałośni to trzeba było albo się pociąć albo iść na wiec OPZZ/SLD.

Nie jesteśmy zwolennikami samobójstw jak niektóre lewackie gwiazdy polskiej blogosfery więc poszliśmy na wiec związku zawodowego który w zeszłym roku skapitulował i partii która jak rządziła to źle robiła ale w obecnym układzie jest antyrządowa.

I jeśli na wiecu Ikonowicza nie było zbłąkanych owieczek z KPP to nigdzie na ulicach WWA nie było symboli komunistycznych tylko na demonstracji OPZZ. A nie był to ślub z OPZZ ani z SLD.

 
Portret użytkownika uno
 #

No właśnie, przygłupy z KPP przekombinowały na śmieć. 1 maja ta partyjka nie istniała. Stalinowskie ciule pojechały na pryncypialnego grilla, a my ustawiliśmy wizerunkowo największy pochód pierwszomajowy od 20 lat. Nikomu z ponad 20 tys. ludzi ten wizerunek nie przeszkadzał a wielu nawet bardzo się podobał.

Sytuacja jest arcyciekawa. Dwóch liberałów, żeby przetrwać na scenie politycznej, musi licytować się na lewicowość. Miller już wie, że przy liberalnym korycie jest strasznie ciasno i dla niego i kumpli miejsca nie starczy. To zawodowiec. Żyje z polityki i żeby utrzymać się przy żłobie musi licytować na lewo - bo tylko tam jest elektorat, który może sfinansować mu pensję.

 
Portret użytkownika dos
 #

Zresztą najbardziej rewolucyjne na 1 maja jest... siedzenie przed kompem.

Jak się pójdzie demonstrować z tymi czy innymi to źle że z nimi. Jak samemu to wyśmieją że mało ludzi.

Lewica Net na forum napiszą co w radiu usłyszą przed kompem nie dadzą im w ryja;)

 
Portret użytkownika indris
 #

Z przykrością zauważyłem, że dla wszystkich dyskutantów problem udziału Polski w agresji amerykańskiej konserwy na Irak nie istnieje, albo jest nieistotny. Dla mnie jest dowód albo młodego wieku albo moralnej znieczulicy.
Zauważyłem też brak orientacji w ustroju Polski i całkowitą nieznajomość "osobowości" Leszka Millera.
Ustrój Polski jest taki, że szef partii, która ma większość w Sejmie przez 4 lata może praktycznie wszystko, a w szczególności może pogwizdać na wszystko co mówił przed wyborami. A Miller jest takim typem, który może z jednymi śpiewać "Międzynarodówkę", z innymi "Mury", a z jeszcze innymi "Króluj nam Chryste...", jeżeli uzna, że mu to przyniesie jakąś korzyść.
A tacy sami będą posłowie SLD, bo to Miller będzie ustalał listy wyborcze SLD do Sejmu...
Pożyteczni frajerzy z etyczną znieczulicą mogą w najgorszym dla Polski przypadku doprowadzić Millera do władzy. Ale wtedy zbudzą się z ręką w nocniku.

 
Portret użytkownika uno
 #

Osobiście do Chrystusa nic nie mam, "Mury" też lubię śpiewać o "Międzynarodówce" nie wspominając.

W sprawie agresji Miller poszedł za Kwachem. To w końcu boski Olo wykrzykiwał, że wszyscy jesteśmy nowojorczykami.

Potem kolesie z klubu elit (Kwaśniewski, Michnik, przy pomocy Urbana) wsadzili go na minę pod tytułem afera Rywina.

Kolega kapitalista Kulczyk Jan olał go i zostawił na lodzie jak tylko przestał być premierem. Mam nadzieję, że to go czegoś nauczyło. Klub elit jest zamknięty dla ludzi spoza tej elity.

To co podziwiam w Millerze, to siła witalna. Choć słabość do cycatki strąciła go na dno, to podniósł się i wrócił na szczyt.

Teraz żelazny kanclerz, powinien być jak żelazny Feliks. Trzeba dorżnąć LID-owską watahę w SLD, a potem złożyć polityczną ofertę jedynemu nieskompromitowanemu i autentycznemu liderowi polskiej klasy robotniczej. Nie ma litości dla wrogów ludu pracującego miast i wsi. Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy.

 
Portret użytkownika Ancanar
 #

Akurat "Mury" to cover pięknej komunistycznej pieśni :)

 
Portret użytkownika tres
 #

1 maja to Święto Pracy a demonstracja antywojenna to demonstracja antywojenna.

Na świecie jest tyle zła i ludzkiego nieszczęścia że najbardziej moralne jest odciąć się od cywilizacji zamieszkać w jaskini i odżywiać się korzonkami. Wtedy ma się pewność że nie przejdzie się z Millerem w jednym szeregu, żenie wspiera się koncernów zatrudniających mieszkańców Ameryki Południowej na nieludzkich zasadach podczas zbioru bananów, które obalają legalne rządy i wprowadzają terror.

Innym wyjściem jest skończyć z nonsensownym, kościółkowym moralizowaniem i zacząć myśleć. Jeśli nazywamy siebie marksistami i komunistami, to musimy myśleć w kategoriach społeczeństwa a nie jednostki. Jaka byłaby korzyść z bojkotu obchodów 1 maja dla nas - żadna, poza osobistą moralną satysfakcją że "było się zdala od Millera".

A jaka jest korzyść z pójścia w pochodzie - ogromna - komunistyczne symbole trafiły na pierwsze strony gazet i na czołówki dzienników telewizyjnych. Dzięki temu w świadomości społecznej zostało, że sierp i młot nie jest "symbolem najbardziej krwiożerczego totalitaryzmu w ludzkości",ale symbolem walki o socjalizm i interesy ludzi pracy. Co może wpłynąć pozytywnie na społeczną percepcję poglądów marksistowskich.

Alternatywy - jak już wyjaśnili tow.Dos i tow.Uno - nie było. Więc wybraliśmy pochód OPZZ i nie żałujemy. Co do śpiewania "Murów" i "Międzynarodówki" to jak demonstracja śpiewa to w dobrym tonie jest się przyłączyć. Np. na demonstracji stoczniowców w grudniu 2009 roku śpiewano "Mury", tak samo jak na pochodzie 1 maja 2012 śpiewano "Międzynarodówkę". I nie ma w tym nic zdrożnego.

A w samym tekście, a zwłaszcza w pochodzeniu "Murów" nie ma nic reakcyjnego i antykomunistycznego - ta pieśń jest polskim tłumaczeniem utworu katalońskiego, antyfrankistowskiego pieśniarza Lluisa Llacha.

Nie ma w niej nic o bogu, kościele, konieczności rozprawy z żydobolszewickim zniewoleniem, umiłowania własności prywatnej.

Co do Millera to są więc raczej historyczne uprzedzenia, a raczej jego osobiste umoczenie w nomenklaturę, że uznaje się śpiewanie przez niego "Murów" za brak politycznego kośćca. Ta lewica która autentycznie walczy o robotników a nie o własny tyłek takich kompleksów i uprzedzeń nie ma.

Poza tym - polityka jest polityką. Miller to nie szatan wcielony, ale koniukturalny gracz i obliczył sobie że rozsądniej na dziś dzień będzie udawać lewicę niż prawicę, bo na prawicy wszystkie karty są już dawno rozdane, zwłaszcza kiedy kapitalizm trzeszczy w posadach i jest na granicy załamania się. W socjalny ton uderza nie tylko Palikot i SLD, ale także - choć pod hasłami mocno prawicowymi obyczajowo - Solidarna Polska.

Klasyczna partia liberalna pod neoliberalnymi hasłami nie miałaby w Polsce najmniejszych szans zdobycia poparcia wyborców. PO leci raczej na demagogii, oszustwach i postpolityce niż na klasycznym liberalizmie. PiS - na hasłach smoleńskich. Bezgranicznie wierna wolnemu rynkowi pozostaje tylko KaNaPa z 1% poparcia od młodzieży licealnej, studentów młodszych lat i porypanego drobnomieszczaństwa marzącego o megafortunach.

Takie są fakty, taka jest polityka, jeżeli poświęcamy temu swój czas, chcemy realizować nasze wytyczne - walka o interes proletariatu i socjalizm to musimy porzucić klesze sentymenty, przyjąć rzeczywistość do wiadomości i próbować się w niej odnaleźć, szukać ścieżki dojścia tak, jak uczynili to bolszewicy.

 
Portret użytkownika cuatro
 #

Na pochód OPZZ/SLD poszliśmy po prostu kierując się wyborem "mniejszego zła". Mieliśmy do wyboru iść z liberałem albo iść z ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM i liberałem. W Międzynarodowy Dzień Ludzi Pracy postanowiliśmy pójść tam, gdzie spodziewaliśmy się ludzi pracy. Wiadomo, że zarówno Palikot jak i Miller gadają radykalnie, bo mamy globalny kryzys kapitalizmu i jakoś trzeba niezadowolenie zagospodarować, coby - wg Millera w "Faktach po Faktach" - nie skorzystali "demagodzy" i "wrogowie demokracji".

Poza tym byliśmy na jednym pochodzie, żeby się pokazać, wybadać nastroje i reakcje na transparenty z sierpem i młotem. Nikt nie rozgrzesza Millera za Irak, ani za podatek liniowy. Nikt nie mówi o sojuszu z SLD.

Na pochód poszliśmy nie dla Millera, ale dla ludzi pracy.

 
Portret użytkownika siete
 #

Zgadzam się całkowicie z Towarzyszami z Redakcji. Uważam, że wybór opcji 1-majowej był jak najbardziej słuszny, a nawet że był pewnym sukcesem. Natomiast tym Towarzyszom, którzy tego nie rozumieją, przypomnę słowa Lenina: "jeśli taka będzie potrzeba chwili, poprzemy nie tylko chwiejną, drobną burżuazję, ale i wielką burżuazję." To oczywiście pewien skrót myślowy, który należy rozumieć w ten sposób, że politykę należy prowadzić rozważnie i nie tyle kierować się sympatiami, czy antypatiami, ile rozsądkiem politycznym. Nie ukrywam, że Miller jest dla mnie postacią dość antypatyczną (dawnym aparatczykiem, sługusem NATO i USA (katownie CIA w Polsce, Irak), z niejasnymi koneksjami z biznesem, etc. Jednak jeszcze bardziej antypatyczny jest Palikot, w gruncie rzeczy ultraliberał, pozujący na lewicowca przedstawiciel elit finansowych i guru drobnomieszczaństwa, o jawnie antyrobotniczym nastawieniu (wystarczy przeanalizować, jak głosował w Sejmie Ruch Palikota).
Tak z innej beczki - przykro mi, że Tow. Uno tak bezceremonialnie traktuje naszych Towarzyszy z KPP. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem dialogu i porozumienia z KPP, a taka postawa zdecydowanie temu nie służy. Ostatecznie - pomimo różnic - wszyscy jesteśmy komunistami.

 
Portret użytkownika tres
 #

Siete

Prawda jest taka, że w przeciwieństwie do lat ubiegłych "Towarzysze z KPP" najwyraźniej nie uczestniczyli w pochodach 1-majowych, a nawet jak ktoś uczestniczył to bez komunistycznych symboli. A w zeszłych latach uczestniczyli i za to należy im oddać honor. Honor trzeba im oddać też za to że w czerwcu 2010 zorganizowali pikiete w obronie symboli komunistycznych. Teraz natomiast nawet tego zabrakło. Nie lubię przechwalać się naszymi zasługami, ale to tylko my tego dnia używaliśmy tej symboliki.

Można być sobie zwolennikiem dialogu, ale za KPP nic nie stoi poza garstką emerytów i jeszcze mniejszą garstką jadowicie stalinowskiej młodzieży. Jeśli mamy z kimś prowadzić dialog to zanim popadniemy w sentymentalną miłość do wszystkiego co czerwone, warto najpierw zapytać się: dlaczego mielibyśmy to robić? Co z tego wyniknie dobrego dla ruchu komunistycznego? Jakie mogą być negatywne konsekwencje?

Na dziś dzień nie widzę żadnych ewentualnych pozytywów z zbliżenia się z KPP, a negatywy związane ze zbliżeniem się do pewnych jednostek mogą nieść dość poważne konsekwencje.

 
Portret użytkownika uno
 #

Zapomnij o KPP

O zbliżeniu z KPP można było myśleć, kiedy partii szefował Łachut. Potem starą dobra markę przejęły największe stalinowskie czuby. Gdybym nie upewnił się,że to zwyczajni idioci, to podejrzewałbym policyjną prowokację. Większość normalnych ludzi dała już dyla z tego bajzlu (posypały się - kiedyś aktywne - struktury w lubelskim). Jak chcesz szukać zbliżenia z młotkami, które piszą że Katyń to robota Niemców, zbrodni stalinowskich nie było a Trocki zbył zdrajcą i agentem? Z ludzi bez mózgów żadnego pożytku nie będzie.

 
Portret użytkownika Ancanar
 #

O tym, ze Katyń to robota Niemców to raczej piszą rosjanie. Dowody jakieś tam są, ale to tak naprawde sprawa bez znaczenia, o czym kiedyś Michał Nowicki już pisał. A przy okazji... zlitujcie sie i wprowadzice poprzedni system antyspamowy... ta "kapcza" to masakra... (ewentualnie wybierzcie inna kapcze niz re-kapcza...)

 
Portret użytkownika uno
 #

Rosjanie to akurat przekazują dokumenty ze swoich archiwów odsłaniające kulisy zbrodni NKWD. Raport Burdenki, pisany na zlecenie Stalina promują tylko stalinowskie czubki.

Michał to pisał wiele różnych rzeczy, czasami bardzo głupich.

 

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci