Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Mateusz Birkut: Pod sierpem i młotem

Mastalerek i Niesiołowski - który z nich jest bardziej sexy?

 
 
 
 
Nie milkną echa, a właściwie wilcze echa, jakie wywołał udział redakcji portalu Władza Rad w pochodzie pierwszomajowym. Reakcje polityków, będących beneficjentami obecnego systemu na usługach elit, UE, NATO i międzynarodowej finansjery oraz reakcje wysługujących im się mediów są oczywistą próbą zdyskredytowania komunizmu i wykluczenia go z jakiejkolwiek obecności w przestrzeni publicznej, zakłamania historii i wywołania zakazu myślenia, który ma na celu przekreślenie jakichkolwiek istotnych prób kontestacji obecnego systemu.
 
 
System ten, będący najbardziej nieludzkim i okrutnym wariantem kapitalizmu, polega na wyzysku ludzi pracy, stanowiących zdecydowaną większość społeczeństwa. W tym systemie klasa panująca, klasa kapitału, będąca właścicielami środków produkcji, w bezwzględny sposób bogaci się kosztem ludzi ciężko pracujących i odbiera im prawa, wywalczone wcześniej przez socjalistów i ruch robotniczy – jak ośmiogodzinny dzień pracy, prawo do urlopu, wolnych sobót i niedziel, godnych emerytur, zasiłków chorobowych, zrzeszania się w związki zawodowe, strajku, godnych warunków pracy i płacy.
 
 
Tzw. pracodawcom wysługują się politycy, realizujący nakreślone im wytyczne, coraz bardziej uderzające w ludzi pracy. Przykładem bezczelności jest powołany niedawno przez Business Centre Club Gospodarczy Gabinet Cieni, który chce rozliczać rząd z prowadzonej polityki.
 
 
W takiej sytuacji nie dziwi furia, z jaką zaatakowano Władzę Rad: Stefan Niesiołowski powiedział: "Lenin był zbrodniarzem. Nieść wizerunek tego zbrodniarza, to to samo, co nieść wizerunek Hitlera”, natomiast poseł PiS Marcin Mastalerek złożył doniesienie do prokuratury, w którym zarzucił osobom niosącym transparent z nazwą redakcji, sierpem i młotem oraz wizerunkami Marksa, Engelsa, Lenina i Trockiego, że propagują totalitaryzm. Jeden z dziennikarzy napisał, że odwiedził stronę WR i włosy zjeżyły mu się na głowie, gdyż ujrzał „wizerunki zbrodniarzy”, przemówienie Lenina do żołnierzy Armii Czerwonej wyruszającej na wojnę w 1920 r. i przeczytał tekst o Feliksie Dzierżyńskim, który kolidował z jego „wiedzą” o tej postaci.
 

Nie wiem, czym pan Niesiołowski mógłby poprzeć swą tezę o rzekomych zbrodniach Lenina – nie poparł jej absolutnie niczym, a jedynie wygłosił pusty frazes mający zdyskredytować wodza rewolucji i wywołać zakaz myślenia na ten temat. Trudno polemizować z frazesem, podobnie, jak trudno było polemizować z Gombrowiczowskim profesorem Bladaczką, który stwierdził, że „Słowacki wielkim poetą był”.
 

Lenin walczył o wyzwolenie klasy robotniczej, walczył z caratem, tym samym, z którym walczyli Polacy, mówił zresztą o prawie Polaków do własnego państwa, sprzeciwiał się imperialistycznej wojnie światowej, nie miał złudzeń co do charakteru rządu Kiereńskiego, antyrobotniczego w gruncie rzeczy i realizującego interesy burżuazji, po zwycięstwie bolszewików przyjął stanowisko przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych i pracował nad organizacją państwa radzieckiego, mającego być w istocie pół-państwem, drogą do celu, w którym społeczeństwo bezklasowe doprowadzi do zaniku państwa jako takiego. Pewnie, że nie było to zadanie łatwe, gdyż wciąż żywe siły kontrrewolucji i dawnej białej Rosji nie zamierzały pozostawać bezczynne w sytuacji, w której pozbawia się ich możliwości beztroskiego życia z wyzysku ludzi pracy i chłopów. Dodatkowo porewolucyjnej Rosji nie zamierzały pozostawić samej sobie kraje burżuazyjne, widząc w niej wroga dotychczasowych porządków i obawiając się podobnego scenariusza w swoich krajach. Siły Ententy wsparły więc zbrojnie białych, wojska interwencyjne składały się z sił brytyjskich, francuskich, japońskich, amerykańskich, kanadyjskich, włoskich, rumuńskich, greckich i serbskich. Była to więc wojna, a na wojnie nikt nikogo po głowie nie głaszcze.
 

Wyjątkowo demagogicznym i haniebnym jest przyrównanie przez Stefana Niesiołowskiego Lenina do Hitlera. Ten ostatni postawił sobie za cel eksterminację ludności żydowskiej i podbój Europy, wyznając zasadę „narodu panów” i „podludzi”, z których część chciano wymordować, a inną część pozostawić jako niewolników – co mógł mieć wspólnego z Leninem, głoszącym postulat uwolnienia klas uciskanych od wyzysku?
 

Poseł Niesiołowski, w haniebny sposób przyrównując Lenina do Hitlera, powraca do swej górnej i dość niestety durnej młodości, którą wypełniła mu walka z wiatrakami, czyli w jego wypadku Leninowskimi pomnikami, sprowadzająca się do wandalizmu, bo trudno inaczej zaklasyfikować pomysł zniszczenia muzeum w Poroninie. Poza wandalizmem bohaterscy członkowie „Ruchu” już wtedy planowali wprowadzenie zakazu działalności wszelkich ugrupowań głoszących walkę klas.
 

Równie demagogiczne są zarzuty posła Mastalerka o rzekomym propagowaniu totalitaryzmu poprzez symbol sierpa i młota. Symbol ten jest międzynarodowym symbolem walki o prawa ludzi pracy do godności i samostanowienia. Prawda, że symbolem sierpa i młota posługiwali się też stalinowcy, jednak z lektury tekstów na portalu WR można się dowiedzieć, że redakcja się od nich zdecydowanie odcina, widząc w stalinizmie degenerację i wypaczenie idei rewolucyjnych, zwalczane zresztą przez Lwa Trockiego.
 

Co do rzekomego zbrodniczego symbolu można zauważyć, że taki zarzut łatwo postawić jakiejkolwiek symbolice i jakimkolwiek barwom. Pod sztandarem USA mordowano ludzi w Wietnamie, często cywilów, jeszcze gorzej było w Hiroszimie i Nagasaki, gdzie zdetonowano bomby jądrowe, pod amerykańskim godłem torturuje się ludzi w obozach Guantanamo, a mimo to nikt w Polsce go nie delegalizuje.
Poseł Mastalerek znalazł świetny dla siebie sposób, by medialnie zaistnieć i czymkolwiek się wykazać, szkoda tylko, że nie jakimś pomysłem na walkę z bezrobociem, czy umowami śmieciowymi. Odgrzebuje za to dawny mit PiS-u, że SLD to totalitarna i post stalinowska komuna i wróg Polski, mit będący drugim – po katastrofie smoleńskiej - „sensem” jego groteskowej partii.
 

Co do Dzierżyńskiego, „jeżącego włosy na głowie” nieszczęsnemu dziennikarzowi, to warto zwrócić uwagę, że postać ta jest niesprawiedliwie i wyjątkowo krzywdząco oceniana przez – najczęściej związanych z IPN – „historyków”. „Żelazny Feliks” był idealistą i nigdy nie nadużywał władzy, postawiono przed nim niełatwe zadanie zwalczania kontrrewolucji, w którym bynajmniej nie wykazał się bezmyślnym okrucieństwem i terrorem – jak uważają niektórzy, lecz wielką mądrością i odpowiedzialnością. O tej ostatniej świadczy chociażby fakt, że chciał odsunięcia Berii, widząc w nim postać niebezpieczną, brutalną i nadużywającą władzy.

Portal Władza Rad jest otwarty dla wszystkich, którzy chcą na temat Dzierżyńskiego, Lenina, czy rewolucji merytorycznie podyskutować, w odwołaniu się do faktów, a nie pustych frazesów, czy mitów, tworzonych w oparciu o – najczęściej fałszywy – czarny pijar, tworzony z premedytacją przez fanatycznych antykomunistów.

WR nie propaguje jakiejkolwiek formy totalitaryzmu, a wręcz przeciwnie – formę demokracji rzeczywistej, a nie fasadowej, w której sprawują rządy ludzie pracy, a nie elity żyjące z wyzysku, międzynarodowa finansjera i wysługujące się im media.

Portret użytkownika ocho
 #

A co my mamy wspólnego z NKVD? Przecież to stalinowska bezpieka, która mordowała porządnych komunistów w Rosji i Hiszpanii, sam Lew Trocki zginął z ręki radzieckiego agenta

 
Portret użytkownika siete
 #

W sumie na wyjaśnieniu tow. Ocho można by poprzestać, niemniej jednak chciałbym jeszcze kilka kwestii omówić:

- z lubością przytacza się mordy Stalina, natomiast najczęściej ignoruje to, że w pierwszej kolejności wymordował on większość uczciwych komunistów, pozostawiając jedynie wierną mu (i bierną) gwardię aparatczyków, często wywodzącą się z dawnej, carskiej biurokracji. Będącego dlań śmiertelnym zagrożeniem Trockiego stalinowscy siepacze dopadają nawet w Meksyku.
- wbrew temu, co powiedziano w filmie, w Rosji - nawet tej stalinowskiej - nie zabijano wyłącznie z powodu "przynależności klasowej" - to antykomunistyczny mit. Być może w rewolucyjnym chaosie zdarzały się przypadki samosądów, ale był to margines, na pewno nie ogólna prawidłowość.
- jeśli ktoś zna literaturę i czytał Bułhakowa, może mieć wątpliwości, co do stalinowskiego wszechobecnego i bezwzględnego aparatu represji: pisarz w wielu swoich utworach, np. Psim sercu, jawnie kontestuje nie tylko stalinizm, ale i porewolucyjne porządki w ogóle i - choć rzeczywiście dotyka go pewien ostracyzm, (znakomity, zdecydowanie antystalinowski Mistrz i Małgorzata nie ukazuje się drukiem) to jednak nie trafia do gułagu, ani nie dostaje od NKWD kuli w tył głowy.
- o ile NKWD i stalinowscy urzędasy wybaczali, czy ignorowali reakcjonistów, to na pewno nie trockistów. Zarzut o trockizm był znacznie cięższy, niż o reakcjonizm.
- jeśli chodzi o kwestię "współpracy" stalinowskiej NKWD z gestapo, przedstawioną w filmie, to warto zwrócić uwagę, że III Rzesza przed wybuchem wojny była uznawana w świecie za "normalne" państwo, z którym współpracowano na wielu płaszczyznach, handlowano i utrzymywano stosunki dyplomatyczne. Do tego stopnia, że po wizycie Goeringa w sanacyjnej Polsce zachwycono się przedstawioną przez niego "koncepcją" obozów koncentracyjnych. W rezultacie sanacja założyła analogiczny obóz dla przeciwników politycznych - m.in. dla komunistów - w Berezie Kartuskiej.
Z hitlerowskimi Niemcami świetnie się układała współpraca amerykańskim koncernom i Szwedom, którzy handlowali z nimi niemal do końca wojny. Przypomnę też, że hitlerowski koncern I.G. Farben powstał dzięki ogromnemu finansowemu wsparciu Wall Street i że alianci podczas nalotów zakłady należące do koncernu skwapliwie omijali.
- w 1938 rozwiązano z inicjatywy Stalina Komunistyczną Partię Polski. Krótko po tym, jak KPP zadecydowała, że w obecnych realiach priorytetem staje się dla niej walka z zagrażającym Polsce hitleryzmem. Sanacja tej świadomości nie miała - miast pomyśleć o ratowaniu kraju, myślano o... wyprawie wojennej na Litwę. (Wodzu, prowadź na Kowno)
- ostatnia kwestia odnośnie filmu - w sumie to putinowska gadzinówka, mająca dyskredytować komunizm w czasie, gdy pomiędzy garstką Nowych Ruskich, związanych z Partią Żulików i Złodziei, a resztą społeczeństwa powstała przepaść. Demagogię posunięto nawet do absurdalnego zarzutu, że komuniści i naziści to jedna swołocz, bo mieli ten sam, czerwony kolor flagi.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

LENIN - rocznica