Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 26 gości.

Tak się wożą polskie władze

images_3.jpeg

Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna - ministerstw i urzędów wojewódzkich kryzys nie dotyczy, a przynajmniej nie wtedy, gdy decydują o wydatkach dla nich kluczowych.
Takimi dlań są niewątpliwie auta do ich użytku -rząd wybrał więc samochody w cenie 130 tys., choć koszt bardzo przyzwoitego samochodu to 80 tys. zł.
Miłość polskich władz do luksusowych czterech kółek dotyczy wladz wszystkich szczebli - zarówno wojewódzkich, jak i rządowych.
Na jednego wojewodę przypada 17 samochodów, a na jednego ministra - 26! Urzędnicy co rok na nowe "fury" wydają ok. 4 mln. zł! A wybierają oczywiście najdroższe modele. W ministerstwach jest teraz 400 samochodów.
Rekordzistą jest Ministerstwo Obrony Narodowej, którym kieruje Tomasz Siemoniak. W garażach ma 85 służbowych samochodów. Dziennikarze twierdzą, że planuje zakup kolejnych.
Nie ma jednak się co czepiać naszych dzielnych polityków - wszakże wiadomo, że auta służą im nie dla rozrywki, lecz po to, by przewozić sprawnie ich szanowne cztery litery do ministerstw i urzędów, w których będą podejmować arcyważne decyzje, czyli ciąć wydatki. Tak poważna praca wymaga odpowiednich środków transportu - przecież nie mogą się - by tak rzec - wozić transportem miejskim, który naraziłby ich na kontakt - niekoniecznie przyjemny - ze społeczeństwem.
Poza tym kolekcja, którą zgromadziły nasze szanowne władze, jest i tak skromna w porównaniu z kolekcją aut Sułtana Brunei. On posiada kilka tysięcy aut. Nie tak dawno stwierdził jednak, że - choć ma tak imponującą kolekcję - to w kraju nie ma dróg, po których można jeździć.
Tę kwestię polecam naszym władzom do przemyślenia.

Społeczność

che rebel