Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Mateusz Birkut: Ko-ko-ko-ko, kwa-kwa-kwa, premier lata nad A2

Tusk w samolocie

Ukochany premier Polaków, przynajmniej tych bogatych, latał ostatnio nad autostradą A2 i stwierdził, że nie jest źle. Autostrada, owszem, nie ukończona, można nawet powiedzieć, jak stwierdził Wąski w filmie Kiler, że „kilka niedociągnięć jest”, ale z lotu ptaka, czy też premiera, perspektywa jest inna, niż wydaje się malkontentom i z tejże perspektywy autostrada prezentuje się niemal świetnie. To, że – wbrew buńczucznym zapowiedziom – nie została ukończona na czas i to, że podwykonawcy nie mogą doczekać się pieniędzy, nie ma nic do rzeczy i należy – zdaniem premiera i jego kolegów z Platformy – docenić fakt, że w ogóle coś tam powstaje i jest p r a w i e gotowe. Można się czepiać, że – jak głosi znana reklama – p r a w i e czyni wielką różnicę i że prawie gotowe oznacza tak naprawdę nie gotowe, jednak premier wie lepiej. Z lotu ptaka, czy też może barona Munchhausena, który marzył o tym, by polecieć na kuli armatniej na księżyc, premier podziwia p r a w i e gotową autostradę i zwalcza malkontenctwo i narzekania ponuraków i pesymistów.

Co prawda trochę to wszystko przypomina realia z Mistrza i Małgorzaty, książki, w której bufetowy Pantielej, serwując gościom zepsutego jesiotra, tłumaczy, że „przysłano jesiotra drugiej świeżości”, trochę to wszystko groteskowe, zwłaszcza w świetle faktu, że za nie ukończoną na czas budowę autostrad przyznano kilku osobom sowite premie, podczas gdy robotnicy – podwykonawcy nie mogą się doczekać należnego im wynagrodzenia, ale premier radzi, by cieszyć się z tego, co jest. Jest autostrada? Jest. Może i nie ukończona, może i drugiej jakości, może i – jak zwykle – parę osób przy budowie się wzbogaciło, a kilka zbiedniało (jak robotnicy, którzy nie doczekali się zapłaty za robotę), ale autostrada jest i nawet prowadzi do lepszego jutra. Złośliwcy znów urażą premiera, twierdząc, że lepsze jutro było wczoraj, może nawet przed 1989 rokiem, ale premier i tak wie swoje i autostradę swą widzi ogromną, a nawet zieloną wyspę, a ci, którzy tego nie widzą, powinni zapewne zapytać o namiary na Tuskowego dilera.

Jest po prostu świetnie. Zwłaszcza w takim Tesco, w którym ostatnio wymyślono, by kasjerki zintensyfikowały wysiłki, skanując 1600 produktów na godzinę. W elektronicznej kasie jest licznik, który bada tempo pracy – charakterystyczny pisk czytnika winien rozlegać się średnio co 2,25 sekundy. Kasjerki, które nie dotrzymują norm, muszą liczyć się z utratą pracy, bo Tesco chce zwolnić w Polsce blisko tysiąc osób, wbrew opinii związkowców, którzy twierdzą, że personel w Tesco jest i tak już zredukowany do granic możliwości.

Michał Sikora, rzecznik Tesco Polska, zdaje się tryskać optymizmem godnym premiera Tuska, którego jednak nie podzielają związkowcy, twierdząc , że nic nie usprawiedliwia niemądrych „oszczędności” , masowych zwolnień i odmowy podwyżek, nie mówiąc o normach skanowania 1600 produktów na godzinę. Ta „norma” oznacza konieczność pracy z prędkością karabinu maszynowego i dyskomfort dla klienta, którego zakupy mieszają się wtedy z zakupami innego klienta. Nagrodą za wykonanie „normy” będzie najprawdopodobniej – dla tych, którzy zdołają skanować towary z prędkością karabinu maszynowego – pozostawienie w spokoju, czyli nie wywalenie na bruk. W świetle powyższego szczególnego znaczenia nabierają słowa Wojciecha Orlińskiego z Gazety Wyborczej o nagrodach za autostradę A2. Zdaniem Orlińskiego – owszem, nagrody należą się. Stwierdził on ostatnio, że „ budowa autostrady A2 przebiega rekordowo szybko” i w ogóle rząd bije „rekordy za rekordem” i ma „świetny wynik”:

„To, że już za parę miesięcy będziemy mieli czterysta parędziesiąt kilometrów łączących Warszawę z Lizboną, to świetny wynik.” Orliński i Gazeta Wyborcza przyklaskuje radośnie rządowi i dumnym autostradom, domagając się nagrody dla nie docenianego przez maluczkich trudu Platformy. Najwyraźniej chamstwo nie dostrzega i nie docenia trudu decydentów i skąpi im kilku marnych groszy „na waciki”, jednocześnie opieprzając się np. w takim Tesco i marudząc na normy 1600 produktów na godzinę.

Co zrobić z chamstwem wie doskonale Lech Wałęsa, który ostatnio oburzył się na Tuska za brak reakcji na protesty związkowców przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego - „pałowałbym” - wyznał ostatnio architekt „wolnej Polski”. Cóż – każdy dostanie w „wolnej Polsce” to, co przez obecny system jest mu pisane: rząd i jego kolesie – kasę, podwykonawcy autostrad – figę z makiem, pracownicy Tesco – normy 1600 produktów na godzinę i być może utrzymanie przy pracy, a ci, którym się coś nie podoba – pałą po grzbiecie.

Społeczność

jednolity front