Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 72 gości.

Workers Vanguard

Workers Vanguard: Antymarksistowski "ekosocjalizm" Johna Bellamy Fostera i spółki (cz. I)

"Ekologia" - nie tędy droga

Publikujemy tekst rozprawiający się z pozycji marksistowskich z dość popularnymi wśród lewicowców poglądami "ekologicznymi" i "zielonymi".

Workers Vanguard: Wczesne lata południowoafrykańskiej partii komunistycznej

SACP.jpg

Przedruk z: Workers Vanguard nr 991, 25 listopada 2011 r., numer zamknięty i podpisany do druku 22 listopada 2011 r.

Nowo utworzona Komunistyczna Partia Południowej Afryki (KPPA) nie w pełni zerwała z Partią Pracy. Sidney Bunting, jak również David Ivon Jones, wciąż postrzegali białych górników jako strategicznie ważnych dla południowoafrykańskiej rewolucji. Młoda partia natychmiast stanęła w obliczu ogromnej i sprzecznej batalii klasowej w Witwatersrandzie. Dziesięciotygodniowy strajk białych górników z 1922 r. był twardą bitwą w obronie rasistowskiego zarezerwowania klasyfikacyj wyżej płatnych miejsc pracy dla białych. Górnicy zajmowali miasta i prowadzili walkę zbrojną z policją i armią. Strajkujących ostrzeliwano ogniem artyleryjskim z powietrza. Rząd Jana Smutsa bezlitośnie zmiażdżył strajk. 4 strajkujących zostało powieszonych, z czego 3 szło na szubienicę śpiewając „Czerwony Sztandar”.
Rzekomym powodem strajku była obrona wykwalifikowanych górników, którzy zostali zredukowani [zwolnieni], ale każdy wiedział, że była to część pędu do zastąpienia tych uprzywilejowanych białych robotników superwyzyskiwanymi robotnikami czarnymi. Zasadniczo strajk miał cel reakcyjny - zachowanie rasizmu w górnictwie. Już w 1907 r., kiedy Keir Hardie, przywódca górników szkockich, wizytował Południową Afrykę, został pobity, kiedy podniósł podstawowy postulat, żeby białe związki zostały otwarte na Czarnych na bazie równej płacy za równą pracę. Od tego czasu świadomość białych robotników niewiele się zmieniła, ale teraz właściciele kopalń byli bardziej zdeterminowani, bo spadające ceny złota wymagały zwiększenia stopy wyzysku przez zatrudnienie czarnych robotników.
Strajk miał różne przywództwa, a jedno z nich mieściło się w biurach partii komunistycznej kierowanych przez Billa Andrewsa, długoletniego przywódcy związkowego i założyciela partii. Obejmowało ono wydalonych przywódców związkowych, którzy uważali się za marksistów. Tam była frakcja Komando, kierowana przez górników afrykanerskich, wzorowana na Komando - jednostkach Voortrekkerów, którzy terroryzowali i mordowali Czarnych i Hindusów. Na zdjęciu z pewnej demonstracji można zobaczyć transparent: „Robotnicy świata, jednoczcie się i walczcie o białą Południową Afrykę” („Klasy i rasy w Południowej Afryce”, 1983).
Warto zauważyć, że dr Abdullah Abdurrahman z Afrykańskiej Organizacji Politycznej [AOP] i Clements Kadalie ze Związku Robotników Przemysłowych i Handlowych (ZRPH), dwaj ówcześni najbardziej prominentni przywódcy polityczni kolorowych i czarnych mas, słusznie potępili rasizm strajku, ale wychodząc z perspektyw drobnoburżuazyjnych, obaj skierowali do rządu Smutsa apele, by zwiększył swą kontrolę i represjonowanie związków.
Eddie Roux napisał, że Bunting, który zawsze przemawiał chętnie, przez cały strajk na setkach mityngów nigdy nie przemówił publicznie, tylko szeptem go krytykował. Propaganda KPPA potępiła ataki na czarnych Afrykanów. Równocześnie Bunting i KPPA nie zaatakowali bezpośrednio rasistowskich regulacji, uzasadniając je tym, że podnoszą one przeciętny poziom płac, więc walczyć powinno się tylko o poprawę płac Afrykanów.
W listopadzie 1922 r. Czwarty Kongres Kominternu wydał oświadczenie protestujące przeciwko straceniu 4 strajkujących. Oświadczyli oni, że zadaniem jest „wciągnięcie także rdzennych robotników w walki przeciwko kapitalizmowi południowoafrykańskiemu i zapewnienie przez to wspólnego i ostatecznego zwycięstwa” (cyt. za: „Południowoafrykańscy komuniści mówią”, 1981).

Po strajku w Witwatersrandzie

W 1923 r. Afrykanerska Partia Nacjonalistyczna z Barrym Hertzogiem na czele i Partia Pracy zawarły sojusz, znany jako Pakt, by pokonać rząd Smutsa. Partia Pracy obiecała porzucić wszelkie wspominanie o socjalizmie, a nacjonaliści obiecali porzucić swój apel o secesję i niepodległą republikę afrykanerską. Tym, co mieli ze sobą wspólnego, był biały supremacjonizm. Aby poczuć posmak tego sojuszu wyborczego, dość wiedzieć, że pośród tej kampanii Partia Pracy wzywała do wydalenia Azjatów.
Jones z Moskwy wezwał do jednolitego frontu z Partią Pracy. W ten sposób oni chcieliby zostać częścią sojuszu antysmutsowskiego. W listopadzie 1922 r., w czasie Czwartego Kongresu Kominternu, spierał się on z Buntingiem, że to byłoby zastosowanie antyimperialistycznego jednolitego frontu takiego jak wysunięty w „Tezach o kwestii wschodniej”. Bunting wyniósł z Kongresu ważność walki o natychmiastowe żądania oraz o jednolity front. Argumentował za dyscypliną kominternowską i za realizacją decyzji Kominternu w Południowej Afryce oraz argumentował przeciwko sekciarstwu. Popierając takie argumenty, KPPA głosowała za afiliacją przy Partii Pracy i poparciem jej sojuszu wyborczego z nacjonalistami.

Pewien opór wobec tej linii był w [dzisiejszej] Prowincji Przylądkowej Zachodniej, gdzie partia miała więcej powiązań z czarnymi i kolorowymi robotnikami, ale i oni podporządkowali się jej. Ta strategia KPPA miała odstraszyć czarnych bojowników. Po zwycięstwie Paktu w wyborach KPPA szybko wycofała swe poparcie i wezwała delegatów Partii Pracy do przeciwstawienia się wysyłaniu jej przywódców Frederica Creswella i Tommy'ego Boydella do nowego gabinetu. Nowy rząd, tak jak obiecał, wydał jeszcze więcej ustaw, by umocnić rasizm i dalej wykluczać Czarnych.
W artykule pt. „Rewolucja permanentna kontra «jednolity front antyimperialistyczny»: Początki chińskiego trockizmu” [Spartacist (wydanie angielskojęzyczne) nr 53, lato 1997 r.] krytykujemy dwuznaczność hasła „jednolitego frontu antyimperialistycznego” wysuniętego w 1922 r. przez Czwarty Kongres, łatwo interpretowalnego jako dwuetapowy program dla rewolucji w krajach kolonialnych i jako wezwanie do sprzymierzania się z siłami burżuazyjno-nacjonalistycznymi. Jednakże w artykule w Spartaciście wskazaliśmy również, że ostre odejście od tych niejasnych sformułowań i oportunistycznych pragnień do zdrady na pełną skalę nastąpiło później, za Stalina i Bucharina, w rewolucji chińskiej z lat 1925-27. Partia południowoafrykańska ogromnie błędnie odczytała gniew białych górników spowodowany przez pokonanie strajku w Witwatersrandzie. Ich ciągłe poparcie dla Partii Pracy ukazało ich ciągłą obojętność wobec czarnego proletariatu.

W 1924 r. konferencja narodowa KPPA jeszcze raz debatowała nad entryzmem w Partii Pracy. Do umotywowania entryzmu były wykorzystywane argumenty oparte na interpretacji taktyki Kominternu, która miała zastosowanie do Europy - tam, gdzie były masowe partie socjaldemokratyczne. W tym czasie strajk w Witwatersrandzie i rząd Paktu miały były wpływ na Buntinga i partię, jako że jeden i drugi wyjaśniły, iż zarówno robotnicy angielskojęzyczni, jak i afrykanerscy tkwią mocno w uścisku swego rasistowskiego i nacjonalistycznego kierownictwa. Bunting i Roux argumentowali przeciwko entryzmowi, bo głównym zadaniem jest zaadresowanie programu do czarnych mas. Tym razem wygrali. Niektórzy starsi członkowie na prawym skrzydle odpadli, i to oczyściło dla partii drogę do zwrócenia się twarzą do czarnego proletariatu.

Najbardziej bezpośrednio rzuciła wyzwanie staremu status quo w KPPA Młoda Liga Komunistyczna Południowej Afryki (YCL), jej nowa młodzieżówka. Założył ją w 1921 r. Eddie Roux, jeden z pierwszych Afrykanerów i rodowitych Południowoafrykańczyków w partii. Gdy znalazł się bardziej pod wpływami Buntinga, został zwolennikiem werbowania Czarnych do partii i regularnym mówcą w jej imieniu na mityngach ZRPH. W tym czasie ZRPH, do którego chcę wrócić później, szybko rósł. Kiedy na początku 1924 r. Roux argumentował, że trzeba werbować czarną młodzież, a żeby móc werbować czarną i kolorową młodzież, trzeba ustanowić organizację kapsztadzką, znalazł się w niewielkiej mniejszości. Odwołał się do Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży, został poparty i ta polityka została wprowadzona w życie. YCL wydała rezolucję stwierdzającą, że głównym zadaniem Młodej Ligi Komunistycznej Południowej Afryki jest organizowanie młodzieży rdzennej.

Najwcześniej zwerbowali oni dwóch Czarnych: Stanleya Silwanę i Thomasa Mbekiego. W 1924 r. na mityngu YCL w Kapsztadzie usłyszał przemówienie Rouxa i przyłączył się do partii związkowiec Johnny Gomas, który miał zostać jej długoletnim przywódcą. W postaci tej nowej młodzieży Bunting znalazł nowych partnerów koalicyjnych. Organizacja kapsztadzka, gdzie rasizm był trochę bardziej umiarkowany, niż na surowym terenie Witwatersrandu, była również bardziej zdeterminowana, by werbować Kolorowych i Czarnych.

ZRPH

Od połowy do końca lat dwudziestych XX w. miała miejsce straszna aktywność polityczna wśród czarnych robotników. ZRPH był pierwszą masową ludową półpolityczną organizacją związkową czarnych i kolorowych robotników. W tym czasie jego wpływ dalece przewyższał wpływ Rdzennego Kongresu [poprzednika Afrykańskiego Kongresu Narodowego (AKN)]. Rozwój ZRPH odzwierciedlił pragnienie czarnych robotników, by organizować się w samoobronie. Był on organizowany przez Clementsa Kadaliego, który pochodził z Niasalandu, dzisiejszego Malawi. W 1919 r. zorganizował on czarnych dokerów kapsztadzkich i wkrótce ZRPH wyrósł na głównego przedstawiciela politycznego Czarnych w Południowej Afryce - organizując robotników miejskich i rolnych aż po Durban.

ZRPH był targany wewnętrznymi sprzecznościami, ponieważ był masową demagogiczną organizacją. Kadalie poparł afrykanerskiego przywódcę nacjonalistycznego generała Barry'ego Hertzoga, ponieważ przysłał on ZRPH pozdrowienia i datek. Kadalie wyglądał brytyjskich biurokratów związków zawodowych oraz liberałów, a z końcem lat dwudziestych XX w. jego organizacja rozpadła się. W 1926 r. wyrzucił on z organizacji członków partii komunistycznej, po części by przypodobać się swym nowo pozyskanym liberalnym patronom brytyjskim. Członkowie partii komunistycznej wstąpili byli do ZRPH, by werbować tam do partii, a w 1923 r. Eddie Roux pomógł ustanowić johannesburskie biuro ZRPH. Thomas Mbeki, członek Młodej Ligi Komunistycznej, został transwalskim sekretarzem ZRPH. Wśród wydalonych w 1926 r. wraz z Mbekim byli Johnny Gomas i Jimmy La Guma, który przyłączył się był do KPPA, należąc już wcześniej do ZPRH. Obaj oni byli w kapsztadzkim kierownictwie ZPRH. W czasie, kiedy zostali wydaleni, KPPA była tak popularna, że kilka oddziałów ZPRH zaprotestowało przeciwko ich wydaleniu.

Nocna szkoła i związki

Ustanowiona w 1925 r. nocna szkoła w Ferreirastownie była kierowana przez T.W. Thibediego, pierwszego czarnego członka Międzynarodowej Ligi Socjalistycznej (MLS), później członka KPPA. Miała ona swe początki jeszcze w czasach MLS. W 1928 r. miała przeszło 100 uczniów i nauczała między innymi czytania i pisania z wykorzystaniem „Abecadła komunizmu” [książki Nikołaja Bucharina i Jewgienija Prieobrażenskiego z 1920 r.] Szkoła została przeniesiona do większego budynku i była teraz kierowana przez emerytowanego nauczyciela i wojującego ateistę. W celu uniknięcia aresztowania po południu nauczyciele musieli sfabrykować fałszywe papiery dla wszystkich uczniów.

Większość roboty KPPA wymagała kwalifikacji prawnych Buntinga - był on od lat najbardziej znanym prawnikiem w kraju broniącym Czarnych przeciwko represjom państwowym. Interesująca jest pewna opowieść z tego okresu szybkiego werbowania Czarnych: Thibedi pojechał do Potchefstroomu, by przemawiać do mityngu 1000 ludzi. Został aresztowany i cały tłum próbował podążyć za nim do sądu. Thibedi został oskarżony o rozpalanie wrogości między rasami. Bronił go Bunting, i niezwykle liberalny sędzia go uniewinnił. KPPA zwołała natychmiastowe zgromadzenie, by świętować to zwycięstwo. Pewna grupa białych zaatakował świętujący tłum, w tym białych komunistów. Widząc, jak komunistyczny prawnik potrafił wydobyć czarnego mężczyznę z więzienia, a następnie jak biali komuniści są atakowani przez innych białych mężczyzn, większość mieszkańców tej miejscowości zdecydowała wstąpić masowo do partii komunistycznej.

Gazeta KPPA otrzymała teraz tytuł South African Worker, a przeszło połowa jej artykułów ukazywała się w językach xhosa, zuluskim i sotho. W gazecie ukazało się wówczas w odcinkach zredagowane i poprawione do druku tłumaczenie „Abecadła komunizmu”, książki wykorzystywanej w Związku Radzieckim do nauczania marksizmu oraz czytania i pisania. W późnych latach dwudziestych XX w. KPPA w końcu dokonała przełomu i w organizowaniu czarnych związków, i we wspólnych walkach białych i czarnych robotników. Sformowali oni Nieeuropejską Federację Związków Zawodowych w Witwatersrandzie i liczba członków związków i partii szybko rosła. Zwerbowana została cała nowa warstwa czarnego kierownictwa i kilkutysięczna partia stała się w większości czarna. Niektóre oddziały partii południowoafrykańskiej były w całości czarne. Oni organizowali byli przemysłowe związki z czarnym kierownictwem. Partia dokonała olbrzymiego skoku

Szósty Kongres Kominternu

Nie można ocenić tego okresu bez wiedzy o tym, że w Kominternie trwała okrutna batalia, która wywarła wpływ na małą i odległą partię walczącą o zastosowanie programu rewolucyjnego. W latach 1923-24 tam w ekonomicznie zacofanej Rosji nastąpiła kontr-rewolucja polityczna, która miała swą bazę materialną w zniszczeniu przemysłu i śmierci wielu z najbardziej zaawansowanych politycznie robotników w wonie domowej, połączonych z porażką rewolucyjnych okazji za granicą, szczególnie rewolucji niemieckiej z 1923 r. Władzę polityczną od proletariatu uzurpowała pasożytnicza biurokratyczna kasta kierowana przez Stalina. Uzasadnienie Stalina dla defetyzmu i porzucenia rewolucji międzynarodowej, „socjalizm w jednym kraju”, ostatecznie podyktowało strategię dla rewolucji południowoafrykańskiej, a wymagało, żeby klasa robotnicza krajów kolonialnych została politycznie podporządkowana tak zwanemu „jednolitemu frontowi antyimperialistycznemu” z burżuazją narodową. Zwolennicy Lewicowej Opozycji Trockiego, z których wielu zostało aresztowanych i ostatecznie zamordowanych przez policję Stalina, walczyli przeciwko degeneracji rewolucji oraz o międzynarodową rewolucję proletariacką konieczną dla zbudowania socjalizmu.

Konsekwencje polityki kolaboracji klasowej Stalina zostały tragicznie zilustrowane w Chinach. W tym w dużej części chłopskim kraju klasa robotnicza była wysoce skoncentrowana w kilku kluczowych miastach, jak Szanghaj, i w 1925 r., inspirowana przez rewolucję rosyjską, zaczęła była szukać drogi do władzy. Ale kierownictwo Kominternu pod Bucharinem i Stalinem zaczęło porzucać swój rewolucyjny cel. Komunistyczna Partia Chin wbrew sprzeciwom Trockiego została podporządkowana Partii Nacjonalistycznej (Kuomintangowi). W 1927 r. rewolucja została zmiażdżona. Z tej decydującej próby historycznej Trocki uogólnił perspektywę rewolucji permanentnej. Zostało to skodyfikowane w „Trzeciej Międzynarodówce po Leninie” (1929), a później w „Rewolucji permanentnej” (1930). Tworząc je, włączył on do nich i przekroczył stanowisko komunistyczne w kwestii kolonialnej rozwinięte i skodyfikowane na Pierwszym i Drugim Kongresach Międzynarodówki Komunistycznej. [Po szersze tło odsyłamy Czytelników do broszury MLK z 2008 r. pt. „Rozwój i rozszerzenie teorii rewolucji permanentnej Lwa Trockiego”].

Kierownictwem jedynego niebiałego drobnoburżuazyjnego ruchu w Południowej Afryce był Południowoafrykański Rdzenny Kongres Narodowy (który w 1923 r. zmienił nazwę na Afrykański Kongres Narodowy). Podtrzymywał on pogardę dla robotników. Stale wyglądał faworów u imperializmu brytyjskiego. Oni nie mieli żadnego szczególnego interesu w walkach czarnego proletariatu. W tym okresie przywódcą AKN najbardziej popierającym Komintern był J.T. Gumede. Po wizycie w ZSRR powrócił do kraju, by popularyzować idee komunizmu. W 1928 r. jego raport dla wodzów AKN, który odnosił się do obalenia cara w 1917 r., spowodował że wodzowie plemienni dali wyraz trwodze, iż oni także zostaliby zabici, gdyby w Południowej Afryce miała miejsce rewolucja bolszewicka. Degenerujący się Komintern zalecał się do AKN w ramach swego zwracania się do przywódców nacjonalistycznych.

W lutym 1927 r. Komintern zorganizował „Kongres przeciwko Uciskowi Kolonialnemu i Imperializmowi” w Brukseli. Na konferencję tę przybyli: Dziawaharlal Nehru, indyjski przywódca burżuazyjno-nacjonalistyczny; Lemine Senghor, senegalski panafrykanista; Messali Hadż, algierski przywódca nacjonalistyczny, który skończył popierając w 1958 r. pośród wojny o niepodległość projekty reformy kolonialnej [francuskiego imperialistycznego władcy Charlesa] de Gaulle'a; Mohammed Hatta, który miał zostać indonezyjskim antykomunistycznym nacjonalistą. Właśnie gdy szanghajski proletariat i jego przywódcy z partii komunistycznej mieli zostać wyrżnięci przez chiński Kuomintang, Kongres odczytał pozdrowienia od wdowy po [jego przywódcy] Sun Jat-senie, a zestalinizowany Komintern uczynił Czang Kaj-szeka swym honorowym członkiem, cementując w ten sposób podporządkowanie KP Chin tym rzeźnikom.
James La Guma przybył na Kongres jako przedstawiciel KPPA. Następnie pojechał do Moskwy i uczestniczył w dyskusjach z Bucharinem i innymi przywódcami MK. Rezolucja wydana przez Komitet Wykonawczy (KW) MK wymyśliła dla Południowej Afryki tę samą strategię rewolucji dwuetapowej, która doprowadziła do unicestwienia bazy KP Chin w klasie robotniczej.

Rezolucja KW MK dla jej sekcji południowoafrykańskiej ze swym centralnym hasłem „niepodległej rdzennej republiki jako etapu ku rządowi robotników i chłopów” została wysłana do niej dla dyskusji. Było to faktycznie zastosowanie katastrofalnej stalinowskiej „strategii chińskiej” do ziemi południowoafrykańskiej: że na porządku dziennym jest jedynie antyimperialistyczna rewolucja kapitalistyczna kierowana przez nacjonalistyczną drobną burżuazję, a dyktatura proletariatu nie jest i musi poczekać.
Bunting i jego żona Rebecca oraz Edward Roux przybyli na Szósty Kongres Kominternu z 1928 r. jako delegaci reprezentujący większość partii, która przeciwstawiła się temu nowemu hasłu. Buntingowie stwierdzili, że między Czwartym Kongresem, w którym uczestniczyli, a Szóstym cała atmosfera Kominternu się zmieniła-Czwarty Kongres miał ducha nadziei i przyjaźni. Na Szósty Kongres przybyli podekscytowani, że mogą raportować, iż teraz partia w dużej części składa się z czarnych Afrykanów. Z 1750 członków 1600 było czarnych. Jednakże zostali bezceremonialnie przywitani: „Zamierzamy was zaatakować” i byli obrażani przez to, co Roux nazwał „gruboskórnym gangiem biurokratów”. Bunting, który przez przeszło dziesięć lat walczył, by przekształcić partię w czarną w większości, został zdymisjonowany jako „biały szowinista”. Roux powiada, że Bunting na Kongresie przystąpił do zwolenników trockizmu i wysłuchiwał cynicznych twierdzeń delegatów, że „Trocki miał rację w sprawie Chin, ale już nie jest komunistą”.
Sykofantów Bucharina: Jaya Lovestone'a, karierowicza z partii amerykańskiej, i Johna Peppera, komunistę węgierskiego, który został wysłany do Stanów Zjednoczonych, [Roux] wspomina jako demonstracyjnie ignorujących przemówienia Buntinga w komisji. W amerykańskiej partii komunistycznej Pepper był głównym obrońcą polityki za partią farmersko-związkową dla Ameryki - to jest dwuklasową partią robotniczą i chłopską. James W. Ford, czołowy czarny delegat amerykański, ignorował ich obu.
Bunting przemawiał przeciwko hasłu „rdzennej republiki”, argumentując że czarni afrykańscy chłopi zostali wciągnięci do klasy robotniczej tam, gdzie byli najbardziej bojowi, to jest sproletaryzowani. Przemysł w Południowej Afryce jest daleko zaawansowany jak na kraj kolonialny, więc w konsekwencji jest w niej klasa robotnicza. Bunting sprzeciwiał się temu, że szkic programu MK wspominał jedynie „masy kolonialne”, a nie kolonialny proletariat. W świecie kolonialnym klasy istnieją. Żebrał on o więcej uwagi Kominternu dla Południowej Afryki i mniej nieznajomości szczególnych warunków w różnych koloniach kontynentu afrykańskiego. W swym przemówieniu z 20 sierpnia 1928 r. na Kongresie powiedział: „Walka klasowa jest praktycznie zbieżna i równoczesna z walką narodową” („Radykalna tradycja Południowej Afryki”, 1996). Roux także argumentował na Kongresie, że nie jest zadaniem partii sztuczne budowanie ruchu nacjonalistycznego: „Nie ma potrzeby przechodzić przez trudny i (z punktu widzenia rewolucji) niebezpieczny proces budowania rdzennego ruchu burżuazyjno-nacjonalistycznego, którego kierownictwo musiałoby zostać usunięte, żeby mogła zostać osiągnięta rewolucja proletariacka” (tamże).

Bunting argumentował również, że hasło to alienowałoby białych robotników, że albo neutralność, albo okazjonalne poparcie ich byłoby wielkiej wartości jako tarcza przeciwko represjom państwowym wobec rdzennego ruchu rewolucyjnego. Takie argumenty podkopały jego słuszne argumenty przeciwko rewolucji dwuetapowej w Południowej Afryce. Wszystkie działania partii komunistycznej na terenie kraju zmierzały ku afrykanizacji partii. Ale Bunting nie miał zrozumienia Lenina, że walka o wyzwolenie narodowe wykorzystująca metody proletariackiej walki klasowej mogłaby być potężną siłą napędową dla rewolucji socjalistycznej w Południowej Afryce. W ten sposób nie miał nic do przeciwstawienia stalinowskiemu programowi politycznego przykuwania czarnych mas do nacjonalistycznego kierownictwa.

W rzeczywistości nie miało znaczenia, co Bunting i Roux mówili o siłach klasowych czy statusie ruchu narodowego w Południowej Afryce. Celem tego Kongresu nie było wykuwanie programu dla rewolucji w Południowej Afryce. Oceniając debaty z udziałem Buntinga i Rouxa na Kongresie, musicie pamiętać, że co rzeczywiście miało miejsce, to to, że coraz bardziej konserwatywny Komintern usuwał wszelką potencjalną opozycję wobec narodowo ograniczonego programu „socjalizmu w jednym kraju” i pokoju klasowego ze światową burżuazją. Bucharinowcy nie wyglądali poprawnego programu dla rewolucji w Południowej Afryce; oni wyglądali zwolenników, którzy szliby na pasku kierownictwa Kominternu. Stąd Komintern postanowił, że: „Naszym celem powinno być przekształcenie Afrykańskiego Kongresu Narodowego w nacjonalistyczną organizację rewolucyjną walczącą przeciwko białej burżuazji i brytyjskim imperialistom, opartą ma związkach zawodowych, organizacjach chłopskich i tak dalej, rozwijającą systematycznie przywództwo robotników i partii komunistycznej w tej organizacji” (Rezolucja pt. „Kwestia południowoafrykańska”, przyjęta przez KW MK po Szóstym Kongresie, cyt. za: „Południowoafrykańscy komuniści mówią”). Mimo to niedługo później Bucharin też został usunięty.

Roux wspomina o jednym dokumencie, który cyrkulował wśród pewnych delegatów na Kongres - częściach pierwszej i trzeciej „Trzeciej Międzynarodówki po Leninie”. Trocki wskazał, że Międzynarodówka nie ma żadnego programu, tylko usprawiedliwienia dla porażek oraz ogólniki, by ukryć swą zygzakową politykę. Staliniści zastąpili byli walkę o pozyskanie dla partii komunistycznej klasy robotniczej zorganizowanej w związkach oportunistycznym wykorzystaniem gotowego aparatu związków zawodowych, czego przykładem była Anglia, gdzie rząd ZSRR utrzymał koalicję z kierownictwem labourzystowskim właśnie wtedy, gdy oni sprzedawali strajk generalny, albo tak zwana „rewolucyjna burżuazja narodowa” taka jak w Chinach - co w obu wypadkach skończyło się porażką dla robotników i wszystkich uciskanych.

Siedem lat później Trocki napisał list do nieopierzonych jeszcze lewicowych opozycjonistów z Partii Robotników Południowej Afryki, reagując na ich projekt tez. Zajął się problemem ich argumentu, że „hasło «Czarnej Republiki» jest równie szkodliwe dla sprawy rewolucyjnej, jak hasło «Południowej Afryki dla białych»”. Na podstawie zastosowania rewolucji permanentnej Trocki napisał, że rewolucja proletariacka w Południowej Afryce będzie miała również charakter wyzwolenia narodowego czarnych mas:
„Trzy czwarte ludności Południowej Afryki (prawie 6 milionów z prawie 8) stanowią kolorowi. Zwycięska rewolucja, nie do pomyślenia bez przebudzenia tuziemnych mas, da im z kolei to, czego im tak nie starcza teraz: wiarę w swoje siły, podwyższoną świadomość osobowości, wzrost kultury. Przy tych warunkach południowoafrykańska republika stanie się przede wszystkim republiką «czarną»: to nie wyklucza, rozumie się, ani pełnej równoprawności białych, ani braterskich stosunków między dwiema rasami (co zależy głównie od zachowania białych); ale doskonale oczywiste jest, że determinującą pieczęć na państwo nałoży przytłaczająca większość jego ludności, wyzwolona od niewolniczej zależności. O ile zwycięska rewolucja radykalnie zmieni stosunek nie tylko między klasami, ale i między rasami, i zagwarantuje Czarnym takie miejsce w państwie, jakie odpowiada ich liczebności, o tyle rewolucja społeczna w Południowej Afryce będzie mieć także i charakter narodowy. Nie mamy najmniejszej podstawy zamykać oczu na tę stronę kwestii ani umniejszać jej znaczenia. Na odwrót, partia proletariacka powinna i w słowach, i w czynach otwarcie i śmiało wziąć rozstrzygnięcie problemu narodowego (rasowego) w swoje ręce. Jednak rozstrzygać problem narodowy partia proletariacka może i powinna swoimi metodami” [„Uwagi w związku z tezami Komunistycznej Ligi Południowej Afryki”, 20 kwietnia 1935 r., fragment cyt. za Biuletynem Opozycji (Bolszewików-Leninowców) nr 44, lipiec 1935 r. i „Pismami Lwa Trockiego 1934-35”, wyd. Pathfinder Press 1971].

Bunting ani Roux nigdy nie odnaleźli drogi do Lewicowej Opozycji Trockiego, chociaż inni komuniści przyłączyli się do jego Lewicowej Opozycji i Czwartej Międzynarodówki. Dziś to my, trockiści ze Spartakusowskiej Południowej Afryki, reprezentujemy ciągłość partii Lenina i Trockiego. Walczymy o rząd robotniczy skoncentrowany w rękach Czarnych jako część socjalistycznej federacji południa Afryki. Jest to bezpośrednio przeciwstawne złudzeniom rozpalanym dziś przez Południowoafrykańską Partię Komunistyczną, że „narodowa rewolucja demokratyczna” osiągnęła „tęczowe państwo” oparte na osławionej doktrynie „nierasizmu” AKN. Wzywamy robotników do zerwania z burżuazyjnym Sojuszem Trójpartyjnym - nacjonalistycznym frontem ludowym kolaboracji klasowej, którzy przywiązuje klasę robotniczą do kapitalistycznych władców.
Jeszcze parę uwag końcowych. Jones, zawsze chory, spędził swe ostatnie dni w Moskwie, oddając nieocenione usługi tłumaczenia części wczesnych prac Lenina na angielski, włącznie z popularyzacją „Co robić?” Kontynuował on również pisanie o kwestii murzyńskiej, Afryce i imperializmie światowym. Zmarł w 1924 r. Bunting pozostał w KPPA. Prowadził trudną i odważną kampanię wyborczą w Thembulandzie z Rebeccą Bunting oraz ich towarzyszem Ganą Makabenim jako tłumaczem języka xhosa. Usiłowali oni po raz pierwszy wnieść program komunistyczny do wiejskich rezerwatów, będąc obserwowani przez policję i kontrowani przez rdzennych wodzów żyjących z rządowych pensji. W 1931 r. Bunting i inni padli ofiarą czystki, gdy partia poddała się bezpośredniemu manipulowaniu przez fałszywy „zwrot w lewo” Stalina. Kilka lat później Bunting zmarł, będąc wciąż lojalnym komunistą. Eddie Roux porzucił komunistyczną działalność polityczną, ale oddał jej usługi, zostając akademikiem i pisząc prace „Czas dłuższy niż sznur” oraz „S.P. Bunting: Biografia polityczna”.

Wczesna południowoafrykańska partia komunistyczna była targaną sprzecznościami mieszanką towarzyszy w ruchu, mierzących się z raptownie zmieniającą się rzeczywistością, W partii tej był pewien element, którzy był rewolucyjny i internacjonalistyczny, próbując zastosować marksizm do Południowej Afryki, a szczególnie do kwestii położenia kresu uciskowi Czarnych. Byli oni inspirowani i przekształcani przez rewolucję rosyjską, ale w końcu ich walka o wymyślenie strategii i programu dla wyzwolenia Czarnych i dyktatury proletariatu została przecięta, gdy Komintern, którego wyglądali, został zduszony przez Stalina i jego dziedziców. To my, rewolucyjni trockiści ze Spartakusowskiej Południowej Afryki, kontynuujemy niezbędną walkę o program rewolucji proletariackiej na południu Afryki.

Źródło: http://fdsizmlkwp.nethit.pl/viewtopic.php?f=40&t=691

Sadystyczny amerykański „eksperyment z Tuskegee” w Gwatemali

Sadystyczne eksperymenty na ludziach

W zeszłym miesiącu [licząc od listopada 2010, kiedy tekst ten ukazał się - przyp.

Węgry 1956 - robotnicza rewolucja polityczna przeciwko stalinowskim rządom (cz. II)

węgry_1965_3.jpeg

 
Jak zauważyliśmy w poprzednim numerze, rewolucja węgierska z 1956 r. miała ogromny wpływ na lewicę w skali międzynarodowej. Wywołała ona głęboki kryzys w wielu partiach stalinowskich i miała duży wpływ na organizacje trockistowskie.
 
W Stanach Zjednoczonych wydarzenia węgierskie doprowadziły do konsolidacji lewicowej opozycji w Niezależnej Lidze Socjalistycznej (NLS) Maxa Shachtmana i jej przybudówce młodzieżowej, Młodej Lidze Socjalistycznej (MLS). Tendencja Shachtmana w 1940 r. zerwała z trockizmem, odmawiając obrony Związku Radzieckiego w II wojnie światowej i rozwijając stanowisko, że Rosja Stalina była nową formą wyzyskującego, klasowego społeczeństwa, "biurokratycznym kolektywizmem". Po swoim zerwaniu z trockizmem shachtmanowcy nierównym kursem poszli w kierunku złajdaczonej socjaldemokracji, zakończonym po 18 latach, w 1958 r., ich roztopieniem się w Partii Socjalistycznej Normana Thomasa.
 
Reagując na przytłaczającą presję antyradzieckiej zimnej wojny grupa Shachtmana, która w 1949 r. stała się NLS, przez lata pięćdziesiąte przesuwała się na prawo. Chociaż shachtmanowcy wciąż twierdzili, że są ortodoksyjnymi leninistami, ich program dla Węgier w 1956 r. - za suwerennym parlamentem opartym na wolnych wyborach - stanowił wezwanie do kapitalistycznej kontr-rewolucji pod płaszczykiem "demokracji". Gdyby ten program został wprowadzony na Węgrzech, w dużej części chłopskich, mógłby dobrze dać większość w wyborach burżuazyjnej, klerykalnej Partii Drobnych Posiadaczy. Ta otwarcie kontr-rewolucyjna linia była ważnym krokiem ku roztopieniu się shachtmanowców w oficjalnej amerykańskiej socjaldemokracji. Parę lat później sam Shachtman poparł inwazję prezydenta John F. Kennedy’ego w Zatoce Świń na Kubie.
 
Lewicowa opozycja, którą kierowali Tim Wohlforth, Shane Mage i James Robertson, stawiała opór kapitulacji NLS/MLS przed socjaldemokracją. W toku tych wysiłków ci lewicowi shachtmanowcy uznali, że wydarzenia rewolucji węgierskiej potwierdziły stanowisko Trockiego, że stalinowska biurokracja była pasożytniczą kastą, wbrew teorii "nowej klasy" Shachtmana. [Patrz: "Bankructwo teorii "nowej klasy". Rewolucja Rosyjska i upadek stalinizmu. Tony Cliff i Max Shachtman: proimperialistyczni pomocnicy imperializmu", Spartacist (wydanie angielskojęzyczne) nr 55, jesień 1999 r.]
 
Wykroczywszy poza lewicowy shachtmanizm, w 1958 r. ta młodzież połączyła się z trockistowską wówczas Socjalistyczną Partią Robotniczą (SPR). Będąc ważną częścią kadry założycielskiej młodzieżowej przybudówki SPR, Młodego Sojuszu Socjalistycznego (MSS), znaleźli się oni znów w partii przesuwającej się raptownie na prawo. Robertson i Mage (chociaż ten ostatni stopniowo porzucał marksizm) byli wśród tych towarzyszy, z których powstała lewicowa opozycja SPR, tworząca Tendencję Rewolucyjną (TR). Poczynając od grudnia 1963 r. Robertson, Mage i inni członkowie TR byli biurokratycznie wykluczani z SPR. Ta grupa była zalążkiem tego, co stało się Ligą Spartakusowską, która została założona w 1966 r.
 
W 1962 r. Wohlforth - działając jako narzędzie Gerry'ego Healy'ego, szefa Socjalistycznej Ligi Pracy w W. Brytanii - sprowokował pozbawiony zasad rozłam w TR i poszedł służyć jako pochlebca Healy'ego, szef Ligi Robotniczej. Później został godnym pogardy apologetą imperializmu Stanów Zjednoczonych, w artykule pt. "Dajcie szansę wojnie" (In These Times, 26 lipca 1993 r.) wzywając do amerykańskiej interwencji w Bośni.
 
Inną konsekwencją wpływu rewolucji węgierskiej na lewicę w Stanach Zjednoczonych było sformowanie prostalinowskiej frakcji w SPR, kierowanej przez Sama Marcy'ego. Grupa Marcy'ego, poprzednicy Światowej Partii Robotniczej (ŚPR), dostarczała sofistycznej apologii dla stłumienia rewolucji węgierskiej. Inaczej niż stalinowscy wyrobnicy tacy jak Herbert Aptheker z partii komunistycznej, którego książka "Prawda o Węgrzech" portretowała początek rewolucji jako dzieło kontr-rewolucjonistów organizowanych przez Waszyngton, zwolennicy Marcy'ego nie próbowali dowodzić, że rewolta była jakimś głęboko ukrytym imperialistycznym spiskiem. Ich główny dokument "Klasowy charakter powstania węgierskiego", autorstwa V. Greya ("Biuletyn Dyskusyjny" SPR, t. XVIII, nr 1, styczeń 1957 r.), zaczyna się tak:
 
"23 października studenci i robotnicy Budapesztu demonstrowali za liberalizacją totalitarnego reżimu stalinowskiego. Wbrew ich własnym pragnieniom demonstracja szybko została przekształcona w ogólnokrajową KONTR-REWOLUCJĘ na pełną skalę na całych Wegrzech" (podkreślenie w oryginale).
 
Jeśli robotnicy i intelektualiści na decydującym polu bitwy powstania byli przeciw kontr-rewolucji, tedy jak zaszło takie "przekształcenie"? Grey argumentował, że robotnicy, przy braku partii rewolucyjnej, nie mieli zrozumienia dla potrzeby obrony zdobyczy zdeformowanego państwa robotniczego. :
 
"Jedyną świadomością była świadomość "wolności" - ale wolności od czego i do czego? (...) Ich pierwszym obowiązkiem było utrzymanie proletariackiej dyktatury. Najwyraźniej nikt tego nie rozumiał".
 
Stanowisko zwolenników Marcy'ego sprowadza się do idei, że w braku wcześniej istniejącego trockistowskiego kierownictwa robotnicy nieuchronnie zaakceptowaliby restaurację kapitalizmu. W 1989 r. ŚPR zastosowała ten sam stereotyp wobec wydarzeń na Tien An Men w Chinach, potępiając tę zaczynającą się rewolucję polityczną jako "kontr-rewolucyjną" i działając jako godni pogardy apologeci stalinowskich złych władców.
 
 
Polska "Solidarność" a nauki Węgier
 
 
Główne dokumenty w walce frakcyjnej, jaką prowadził Shane Mage przeciwko prawicowej większości NLS/MLS, zostały przedrukowane w broszurze z 1959 r. "Rewolucja węgierska", opublikowanej przez poprzedników MSS. Mage nalegał, że to, czy zapaść stalinowskich rządów doprowadziłaby do rządu robotniczego, czy do kapitalistycznej restauracji, zostałoby określone przez polityczną świadomość i kierownictwo klasy robotniczej, szczególnie zdolność ruchu robotniczego do przezwyciężania i zwalczania parlamentarnych złudzeń i nacjonalistycznych przesądów. To byłoby prawdą nawet tam, gdzie istniały proletariackie organy dwuwładzy, jak było w wypadku Węgier w 1956 r.
 
Sednem argumentu, jaki podnosił Mage, było to, że "czysta demokracja" w Europie Wschodniej - taka jak suwerenny parlament oparty na wolnych wyborach - prawdopodobnie prowadziłaby do zwycięstwa prozachodnich, drobnoburżuazyjnych sił (takich jak węgierscy drobni posiadacze), które w krótkim czasie przywróciłyby rządy kapitalistyczne. Dalej Mage podkreślał, że takie kontr-rewolucyjne partie nie potrzebują wprowadzą natychmiastowej denacjonalizacji upaństwowionego przemysłu ani do niej wzywać. Raczej one podporządkowałyby znacjonalizowaną gospodarkę interesom krajowej drobnej burżuazji i międzynarodowego kapitału.
 
W tym względzie Mage szedł za Trockim, który pisał w swej pracy z listopada 1937 r. "Nierobotnicze i nieburżuazyjne państwo?" (cyt. za: "Pisma 1937-38"):
 
"W razie sukcesu burżuazyjnej kontr-rewolucji w ZSRR nowy rząd musiałby w ciągu długiego okresu opierać się na znacjonalizowanej gospodarce. Ale co oznacza tego rodzaju tymczasowa sprzeczność między państwem a gospodarką: Oznacza ona: albo rewolucja, albo kontr-rewolucja. Przecież jedna klasa odnosi zwycięstwo nad drugą właśnie po to, żeby przebudować społeczeństwo w interesach zwycięzcy".
 
Mage nalegał, że to, co działo się w październiku-listopadzie 1956 r. na Węgrzech, nie było taką kontr-rewolucją. Efektywnymi organami władzy były rady robotnicze, które wyrażały świadomość socjalistyczną, chociaż pogmatwaną.
 
Materiał w broszurze, którą napisał Shane Mage, był głównym elementem dla zrozumienia przez naszą tendencję walki o proletariacką rewolucję polityczną i naszej walki przeciwko siłom "demokratycznej" kapitalistycznej "kontr-rewolucji" we wschodnioeuropejskich zdeformowanych państwach robotniczych i w Związku Radzieckim. W 1980 r. w Polsce strajkujący robotnicy szli za opozycją zdominowaną przez reakcyjnych ultranacjonalistów, katolickich klerykałów i prokapitalistycznych socjaldemokratów. W 1981 r. wydaliśmy broszurę "Solidarność: polski żółty związek CIA i bankierów", z fragmentami, które napisał Mage, zebranymi pod tytułem: "Czysta demokracja czy rewolucja polityczna w Europie Wschodniej?"
 
W "związku" Solidarność czołową rolę odgrywała konstelacja sił kontr-rewolucyjnych, których odpowiednicy w 1956 r. na Węgrzech byli wyraźnie elementem podporządkowanym. We wrześniu 1981 r. na swym pierwszym ogólnonarodowym kongresie Solidarność skonsolidowała się wokół programu kapitalistycznej restauracji. Za jej apelem o "wolne wybory" do Sejmu (parlamentu) stał program kapitalistycznej restauracji pod płaszczykiem rządu parlamentarnego.
 
W przeciwieństwie do Węgier z 1956 r. Solidarność była zdolna do mobilizowania znaczących części klasy robotniczej przeciwko biurokracji pod sztandarem prawicowej reakcji, symbolizowanej przez polskiego orła i katolicki krzyż. Była to bezpośrednia konsekwencja bankructwa stalinizmu. W Polsce w latach 1956 i 1970 (i jeszcze raz w roku 1976) proletariackim powstaniom biurokracja zdołała zapobiec, wysuwając nowych przywódców, którzy obiecywali nowy i lepszy ład. Równocześnie polscy staliniści na różne sposoby umacniali Kościół katolicki, w tym przez uwiecznienie warstwy chłopów-drobnych właścicieli ziemi. Rozczarowawszy się trzy razy do "narodowo-liberalnego" stalinizmu, polska klasa robotnicza stała się podatna na organizowanie przez klerykałów i nacjonalistów, którzy odpowiadali imperialistom i Watykanowi.
 
Kontr-rewolucyjne dążenie Solidarności do władzy zostało powstrzymane w grudniu 1981 r. przez zamach generała Jaruzelskiego, który został silnie poparty przez Moskwę. Solidarność została poparta przez prawie całą niestalinowską lewicę, od francuskiej Komunistycznej Ligi Rewolucyjnej i innych komponentów pseudotrockistowskiego ZS do Międzynarodowej Organizacji Socjalistycznej ze Stanów Zjednoczonych, wówczas afiliowanej przy brytyjskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej Tony'ego Cliffa, dziś już nieżyjącego.
 
Jak tacy "lewicowcy" zniekształcają rzeczywistość w służbie swej kontr-rewolucyjnej linii w sprawie polskiej, można zobaczyć w artykule o rewolucji węgierskiej z 1956 r., zamieszczonym na łamach czasopisma Socialism Today (listopad 2006 r.), wydawanego przez Partię Socjalistyczną (Anglii i Walii), sekcję Komitetu dla Międzynarodówki Robotniczej (CWI). Artykuł porównuje węgierskich robotników, którzy byli przywiązani do obrony socjalizmu takiego jak go widzieli, do Solidarności, pisząc o tej ostatniej, że "niektórzy z jej przywódców zachowali silne oddanie idei socjalizmu". Czemu była oddana Solidarność - włącznie z takimi socjaldemokratami jak Jacek Kuroń, którzy tworzyli część jej kierownictwa - widać z faktu, że to był jedyny "związek" ukochany przez Ronalda Reagana i Margaret Thatcher!
 
W ostrym przeciwieństwie do stalinofobicznej pseudolewicy my wypełniliśmy swój klasowy obowiązek bezwarunkowej obrony polskiego zdeformowanego państwa robotniczego przeciwko kapitalistycznej restauracji, podkreślając w Workers Vanguard nr 289 (25 września 1981 r.):
 
"Kontr-rewolucyjny kurs Solidarności musi zostać powstrzymany! Jeśli kremlowscy staliniści, oczywiście na swój brutalny, głupi sposób, będą interweniować militarnie, by go powstrzymać, my będziemy to popierać. I z góry przyjmujemy za to odpowiedzialność; jakiekolwiek głupstwa i okrucieństwa oni popełnią, my nie zawahamy się przed obroną zmiażdżenia kontr-rewolucji Solidarności".
 
W 1989 r. polscy staliniści zrzekli się władzy państwowej na korzyść Solidarności, która w czerwcu tamtego roku odniosła zupełne zwycięstwo wyborcze. Solidarność sformowała pierwszy z reżimów kapitalistycznej restauracji w Europie Wschodniej.
 
 
Ślepy zaułek stalinizmu
 
 
Na Węgrzech po stłumieniu rewolucji z 1956 r. Kreml zainstalował u władzy liberalnego stalinistę Jánosa Kádára, który za Rákosiego był więziony i torturowany. Po początkowym okresie represji Kádárowi udało się pozyskać dla swego reżimu akceptację, czy przynajmniej tolerancję przez lud poprzez przekierowanie inwestycji, tak żeby raptownie podnieść poziom konsumpcji - polityka ta była zwana "gulaszowym komunizmem". Nowy mechanizm ekonomiczny Kádára antycypował "socjalizm rynkowy", który później będzie charakteryzował Chiny za Deng Xiaopinga i Rosję za Michaiła Gorbaczowa. Rządy: węgierski, jugosłowiański, polski i czechosłowacki zadłużyły ciężko te kraje w bankach zachodnich imperialistów. To przygotowało glebę pod dyktowane przez MFW programy oszczędnościowe, które obcięły standarty życiowe ludu pracującego.
 
W latach osiemdziesiątych XX w. drobnoburżuazyjni "demokraci" i nacjonaliści politycznie byli na fali wznoszącej w większości Europy Wschodniej, ze znaczącym wyjątkiem Niemiec Wschodnich. W latach 1989-90 moskiewska biurokracja z Michaiłem Gorbaczowem na czele ze swej strony dała znać, że pozostawi wschodnioeuropejskie reżimy stalinowskie swojemu losowi. Nastąpiło to po zdradzieckim wycofaniu przez oddziałów radzieckich z Afganistanu przez Gorbaczowa, który zostawił ludy afgańskie na granicy Związku Radzieckiego na łaskę wspieranych przez CIA mudżahedinów podrzynających gardła. Stąd los państw robotniczych: wschodnioeuropejskich i radzieckiego zawisł na włosku: albo proletariackie rewolucje polityczne, by obronić i rozszerzyć zdobycze ucieleśnione w skolektywizowanej gospodarce, albo kapitalistyczna kontr-rewolucja, obwieszczająca wszechstronną dewastację społeczną.
 
W tym okresie pierwszy sygnał rewolucji politycznej pojawił się nie w Europie wschodniej, lecz w Chinach, gdzie w kluczowych momentach wydarzenia przypominały rewolucję węgierską z 1956 r. W maju-czerwcu 1989 r. zainicjowany przez studentów protest na placu Tien An Men w Pekinie zdobył szerokie poparcie wśród robotników, którzy byli zagniewani ostro wzrastającymi nierównościami ekonomicznymi, szalejącą korupcją i inflacją, której sprzyjała "socjalistyczna gospodarka rynkowa" Denga. W poprzednim dziesięcioleciu rządów Denga rolnictwo zostało zdekolektywizowane, a scentralizowane planowanie gospodarcze zostało osłabione. Rdzewiała "żelazna miska ryżu", jak nazywano gwarantowane dożywotnie zatrudnienie i zasiłki socjalne dla robotników.
 
Grupy młodych robotników, z których część nosiła emblematy z wizerunkiem Mao Tse-tunga, przyłączyła się do dużych demonstracji na placu Tien An Men, które rozprzestrzeniały się na cały kraj. Jak pisaliśmy w tym czasie: "Był to początek rewolty klasy robotniczej przeciwko programowi Denga, "budowania socjalizmu kapitalistycznymi metodami", co nadało protestom ich masowy i potencjalnie rewolucyjny charakter". ("Brońmy chińskich robotników!", WV nr 480, 23 czerwca 1989 r.) Początkowo i szeregowi żołnierze, i niektórzy starsi dowódcy wojskowi odmawiali wykonywania rozkazów stłumienia protestów. W końcu Deng zdołał znaleźć jednostki wojskowe chętne do dokonania masakry, która była wymierzona w pierwszym rzędzie raczej w robotnicze osiedla Pekinu, niż w protestujących studentów. Tak jak w 1956 r. na Węgrzech, kluczowym czynnikiem w 1989 r. w Chinach był brak rewolucyjnego kierownictwa, takiego jak zapewnione przez partię bolszewicką Lenina i Trockiego, która kierowała rewolucją rosyjską z 1917 r.
 
 
MLK a walka przeciw kapitalistycznej kontr-rewolucji
 
 
Wydarzenia w Chinach odbiły się szerokim echem w całej Europie Wschodniej, szczególnie w Niemczech Wschodnich, czyli Niemieckiej Republice Demokratycznej (NRD). Jesienią 1989 r. stalinowski reżim w NRD rozpadał się, co najbardziej poglądowo zostało wyrażone w otwarciu 9 listopada muru berlińskiego. W tym czasie Niemcy Wschodnie były ogarnięte rozwijającą się rewolucją polityczną. Impulsy robotników były kierowane nie ku kapitalistycznemu zjednoczeniu z imperialistycznymi Niemcami Zachodnimi, lecz ku budowaniu tego, co oni uważali za godne społeczeństwo socjalistyczne na fundamentach znacjonalizowanej gospodarki NRD. Tymczasem w ramach swego pojednania z imperializmem Gorbaczow obiecał nie użyć do militarnej interwencji dziesiątków tysięcy żołnierzy radzieckich, stacjonujących w Niemczech Wschodnich. Wszystkie te czynniki tworzyły wyjątkową okazję do przeprowadzenia proletariackiej rewolucji politycznej.
 
Międzynarodowa Liga Komunistyczna podjęła największą trwałą mobilizację w historii naszej tendencji, ściągając personel i inne zasoby wszystkich sekcji do interweniowania w Niemczech. Bezwarunkowo przeciwstawialiśmy się kapitalistycznemu zjednoczeniu Niemiec. Walczyliśmy o rewolucję polityczną na Wschodzie i rewolucję socjalistyczną na Zachodzie - o czerwone Niemcy rad robotniczych w socjalistycznej Europie. Aby podkreślić potrzebę internacjonalizmu, wbrew wąskiemu nacjonalizmowi NRD, publikowaliśmy pozdrowienia po rosyjsku dla żołnierzy radzieckich, łącząc walkę w NRD z walką o obronę ojczyzny rewolucji październikowej przeciwko imperializmowi i wewnętrznej kontr-rewolucji. Publikowaliśmy także internacjonalistyczne pozdrowienia dla kubańskich, mozambickich, wietnamskich i polskich robotników w Niemczech wschodnich, po hiszpańsku, portugalsku, wietnamsku i polsku.
 
Wpływ naszego programu był widoczny w styczniu 1990 r., kiedy 250 tys. ludzi zebrało się na demonstracji zainicjowanej przez naszych niemieckich towarzyszy, do której przyłączyła się Socjalistyczna Partia Jedności Niemiec (SED, partia rządząca w NRD), by zaprotestować przeciwko faszystowskiemu zbezczeszczeniu radzieckiego mauzoleum wojskowego w parku Treptow w Berlinie. Tam po raz pierwszy, odkąd pod koniec lat dwudziestych XX w. Trocki i jego zwolennicy zostali wypędzeni ze Związku Radzieckiego, trockiści mogli przemówić do mas robotników żyjących pod stalinowskimi rządami. (Patrz artykuł pt. "Trockistowskie przemówienie z 1990 r. na proteście w Treptow: Rady robotnicze i żołnierskie do władzy!")
 
Widmo zorganizowanego proletariackiego oporu wobec kapitalistycznego zjednoczenia zaalarmowało imperialistycznych władców Niemiec Zachodnich, kierowanych przez chrześcijańskiego demokratę Helmuta Kohla i jego pomagierów z partii socjaldemokratycznej, i oni przyspieszyli pęd do kapitalistycznej kontr-rewolucji. Staliniści na Kremlu i w NRD dali zielone światło dla zjednoczenia.
 
W marcu 1990 r. we wschodnioniemieckich wyborach nasi towarzysze z nowo założonej Spartakusowskiej Partii Robotniczej Niemiec jako jedyni występowali niedwuznacznie przeciwko kapitalistycznej restauracji. Jednak pod wpływem burżuazyjnej ofensywy awangardowe warstwy klasy robotniczej coraz bardziej desperowały, szczególnie gdy staliniści z rozpadającej się SED, która zmieniła nazwę na: Partia Demokratycznego Socjalizmu, jawnie poparli kapitalistyczny Anschluss NRD. Marcowe wybory przyniosły olbrzymią większość głosów za kapitalistycznym zjednoczeniem, albo za koalicją opartą na chrześcijańskich demokratach, albo za koalicją opartą na socjaldemokratach. To oznaczało zwycięstwo kapitalistycznej kontr-rewolucji w Niemczech Wschodnich.
 
To jedynie MLK walczyła do końca przeciwko pędowi do kapitalistycznego zjednoczenia, kierowanemu przez imperialistów i ich konia trojańskiego w postaci Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Od początku prowadziliśmy walkę polityczną przeciwko abdykującemu stalinowskiemu reżimowi oraz jego programowi kapitulacji i kontr-rewolucji. Podczas gdy my apelowaliśmy o rząd rad robotniczych i żołnierskich, staliniści świadomie działali, by przeszkodzić robotniczemu powstaniu. To obejmowało demobilizowanie jednostek armii, które sformowały rady żołnierskie, po części w rezultacie naszej propagandy.
 
MLK również walczyła do końca w obronie radzieckiego państwa robotniczego. Kiedy w sierpniu 1991 r. Boris Jelcyn sięgał po władzę w Moskwie, my wydaliśmy apel zatytułowany: "Robotnicy radzieccy, pokonajcie kontr-rewolucję Jelcyna/Busha!" Było to pierwsze oświadczenie szeroko rozprowadzane w Związku Radzieckim, przeciwstawiające się dążeniu Jelcyna do władzy. Wysuwało ono program dla rewolucji politycznej przeciwko kapitalistycznej restauracji-dla prawdziwych rad robotniczych jako organów nowej proletariackiej władzy politycznej; lecz radziecka klasa robotnicza - zatomizowana i pozbawiona jakiegokolwiek antykapitalistycznego kierownictwa, bez jakiejkolwiek spójnej i konsekwentnej socjalistycznej świadomości klasowej, sceptyczna co do możliwości walki klasowej w krajach kapitalistycznych - nie zgromadziła się w oporze przeciwko wdzierającej się kapitalistycznej kontr-rewolucji, której udało się zniszczyć radzieckie państwo robotnicze w latach 1991-92.
 
Zwycięstwo kapitalistycznej kontr-rewolucji było głęboką, historyczną porażką dla klasy robotniczej i uciskanych mas świata. W Europie Wschodniej i byłym Związku radzieckim szybko zaczęły szaleć szeroko rozpowszechniona bieda, choroby i niedożywienie. Gdy ZSRR nie stanowi dłużej przeciwważnej siły, imperialiści Stanów Zjednoczonych poczuli, że mają wolną rękę w deptaniu podkutym butem, kogo zechcą. Rezultatem restauracji rządów kapitalistycznych, szczególnie w Związku Radzieckim, stał się także masowy, chociaż nierówny, regres w proletariackiej świadomości klasowej w skali międzynarodowej. Klasa robotnicza jest ostrzeliwana przez burżuazyjnych władców ideologiczną kampanią o "śmierci komunizmu" i towarzyszącymi jej historycznymi kłamstwami. Na Węgrzech pierwszym punktem porządku dziennego partii kapitalistycznej restauracji, które zdominowały parlament wybrany w 1990 r., było ogłoszenie 23 października, rocznicy rewolucji z 1956 r., świętem narodowym, czczącym "wielopartyjną demokrację" i "niepodległość ojczyzny".
 
Międzynarodowa Liga Komunistyczna jest oddana walce o nowe rewolucje październikowe - w tym w Stanach Zjednoczonych i innych imperialistycznych centrach, co jest sednem sprawy - aby zmieść zgniły system kapitalistyczno-imperialistyczny i obwieścić egalitarny socjalistyczny porządek światowy. Dziś kluczem do tej perspektywy jest bezwarunkowa militarna obrona Chin, największego i najpotężniejszego z pozostających zdeformowanych państw robotniczych, jak również Wietnamu, Korei Północnej i Kuby przeciwko imperializmowi i wewnętrznej kontr-rewolucji. Pilną potrzebą jest pozyskiwanie bojowników dla rewolucyjnego programu trockizmu - walki o odbudowanie Czwartej Międzynarodówki jako światowej partii rewolucji socjalistycznej. To dlatego czcimy węgierską robotniczą rewolucję polityczną z 1956 r.

Węgry 1956 - robotnicza rewolucja polityczna przeciwko stalinowskim rządom (cz. I)

1956_hungarians_stalin_head.jpg

Prezentujemy tekst dotyczący antystalinowskiego powstania na Węgrzech sprzed 54 lat, niesłusznie interpretowanego przez źród


W 1953 r., aby przeszkodzić narastającej na Węgrzech presji, radzieckie kierownictwo zmusiło Rákosiego do ustąpienia z funkcji premiera. Został on zastąpiony przez Imre Nagya, który miał reputację liberalnego komunisty. Nagy proklamował nowy kurs, który obejmował zmniejszenie tempa industrializacji, złagodzenie nacisków na chłopstwo i rozluźnienie policyjnego terroru. Jednak Rákosi, obawiając się zemsty swoich politycznych oponentów, trzymał się kurczowo władzy i w 1955 r. zdołał przepędzić Nagya. Stąd między rokiem 1953 a 1956 węgierski stalinowski reżim był rozdzierany przez poważną polaryzację między kliką Rákosiego a masą członków partii komunistycznej, którzy popierali Nagya. Jedną z oznak fermentu w partii komunistycznej było powstanie Kółka Petőfiego, grupy dysydenckich intelektualistów i innych, które zapewniało forum publicznej debaty i stało się centrum opozycji wobec zwolenników twardej linii Rákosiego.
 
W lutym 1956 r. radziecki przywódca Nikita Chruszczow wygłosił na XX Zjeździe radzieckiej partii komunistycznej "tajny" referat, w którym przyznał, że Stalin popełnił liczne zbrodnie. Cztery miesiące później robotnicy fabryki lokomotyw w Polsce, demonstrując za wyższymi płacami i niższymi cenami, atakowali ratusz, radiostację i więzienie w Poznaniu. Siły bezpieczeństwa strzelały do nich, zabijając ponad 50 robotników. Polska weszła w okres rozpoczynającej się proletariackiej rewolucji politycznej, która w ostatniej chwili została powstrzymana przez powrót Gomułki do władzy. Chruszczow i jego kremlowscy koledzy nie ruszyli przeciw Gomułce, w dużej części dlatego, że w fabrykach w całym kraju rady robotnicze organizowały opór wobec wszelkiego usiłowania obalenia "polskiego Października". Gomułka zagwarantował szerokie ustępstwa, takie jak wzrost płac; ale kiedy kryzys został zażegnany, rozwiązał rady robotnicze, które pomogły wynieść go do władzy.
 
Tymczasem na Węgrzech na początku października 200 tys. ludzi przyszło na ceremonię oficjalnej "rehabilitacji" László Rajka. Masowy udział w niej zapowiadał rewolucyjną eksplozję pod koniec tego samego miesiąca.
 
 
Węgierski Październik
 
 
Rewolucja węgierska, której wydarzenia były relacjonowane na całym świecie przez radio i telewizję, jest jedną z najlepiej udokumentowanych rewolucji w historii. Zaczęła się 23 października od głównie studenckiej demonstracji solidaryzującej się ze zwycięstwem Gomułki w Polsce i wzywającej do przywrócenia Nagya na stanowisko szefa węgierskiego rządu. Reżim potępił ten protest jako kontr-rewolucyjną mobilizację, a kiedy nie uzbrojeni demonstranci maszerowali pod siedzibę radia, by tam wystąpić, żłoby z ÁVH strzelały do nich.
 
Następnie Węgry eksplodowały prawie powszechnym strajkiem połączonym ze zbrojnym oporem wobec reżimu. Podczas gdy początkowa agitacja była oparta na studentach, odkąd zaczęły się walki, rdzeniem powstania w Budapeszcie i innych głównych centrach były robotnicze rady i milicje. Pisząc o powstaniu rad robotniczych, Peter Fryer zauważył w "Węgierskiej tragedii":
 
"W swej żywiołowej genezie, w swym składzie, w swym poczuciu odpowiedzialności, w swej skutecznej organizacji dostaw żywności i porządku obywatelskiego, w powstrzymywaniu dzikszych elementów wśród młodzieży, w mądrości, z jaką tak wiele z nich traktowało problem oddziałów radzieckich, i co nie najmniej znaczące, w swym uderzającym podobieństwie w tak wielu punktach do sowietów, czyli rad delegatów robotniczych, chłopskich i żołnierskich, które wyrosły w rewolucji 1905 r. w Rosji i ponownie w lutym 1917 r., te komitety, których sieć teraz rozszerzała się na całe Węgry, były zauważalnie jednorodne. One były na początku organami powstania - łączącymi delegatów wybranych przez fabryki i uniwersytety, kopalnie i jednostki armii - i organami ludowego samorządu, którym uzbrojony lud ufał. Jako takie one cieszyły się strasznym autorytetem, i nie jest przesadą powiedzieć, że aż do radzieckiego ataku 4 listopada rzeczywista władza w kraju leżała w ich rękach".
 
Nawet raport z 1957 r. autorstwa specjalnego komitetu do spraw Węgier, powołanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych, której zadaniem jest zapewnienie listka figowego dla imperialistycznej grabieży, zauważał że powstanie rad robotniczych "przedstawiało sobą pierwszy praktyczny krok do przywrócenia porządku i do reorganizacji węgierskiej gospodarki na socjalistyczne podstawie, lecz bez sztywnej kontroli partii czy aparatu terroru".
 
Węgierska armia natychmiast przestała się liczyć jako skuteczna siła. Niektóre oddziały przechodziły na stronę powstańców; wielu żołnierzy oddawało swą broń milicjom robotniczym. Pod względem wojskowym zwrotnym punktem rewolucji była próba zdobycia przez Armię Radziecką koszar Kilian, głównej cytadeli armii węgierskiej w Budapeszcie. Dowódca koszar pułkownik Pál Maléter, weteran-komunista, przeszedł na stronę rewolucji i dowodził siłami, które odparły radziecki atak. Po wycofaniu się wojsk radzieckich z Budapesztu zalążek efektywnej władzy rewolucyjnej był postrzegany w świeżo ustanowionej Gwardii Narodowej pod dowództwem Malétera, chociaż jej władza pozostawała ograniczona głównie do stolicy. W licznych wywiadach prasowych Maléter podkreślał, że był dobrym komunistą i nim pozostanie. Komentarze Malétera w jednym z takich wywiadów są wspominane przez Billa Lomaxa w pracy "Węgry 1956" (wyd. 1976):
 
"Gdybyśmy się pozbyli Rosjan, nie sądzę, żebyśmy wrócili do dawnych czasów. A jeśli będą ludzie, którzy rzeczywiście chcą ich powrotu, to zobaczymy! - Aby podkreślić swą ostatnią uwagę, sięgnął do kabury i powtórzył: - Nie myślimy o powrocie do kapitalizmu. Chcemy socjalizmu na Węgrzech".
 
Pomimo prób portretowania powstania jako zdominowanego przez antyrosyjski nacjonalizm, wybija się stopień, do jakiego powstańcy usiłowali bratać się z żołnierzami radzieckimi - i stopień, w jakim im się to udawało. Rada robotników i studentów w Miskolcu wydawała ulotki w języku rosyjskim dla żołnierzy Armii Czerwonej, głoszące:
 
"Nasze interesy są tożsame. My i wy - wszyscy walczymy razem o lepsze socjalistyczne życie".
 
28 października węgierska gazeta związków zawodowych Népszava apelowała o prawo azylu dla żołnierzy radzieckich, którzy przeszli na stronę robotników (François Manuel, "Węgierska rewolucja rad robotniczych", 1976).
 
Niezliczone były wypadki, w których żołnierze radzieccy odmawiali walki albo przechodzili na stronę powstańców. W swej autobiografii pt. "W imię klasy robotniczej" (1986) Sandor Kopacsi, szef budapeszteńskiej policji, który przeszedł na stronę powstańców, opisywał scenę, która miała miejsce 25 października, kiedy czołgi radzieckie starły się z tłumem demonstrantów:
 
"Jakiś chłopak, niewątpliwie student - ta scena miała miejsce tuż przed nami - przepchnął się przez tłum do pierwszego czołgu i wrzucił coś przez otwór strzelniczy. (...) To nie był granat, lecz kartka papieru. Po niej poszły inne. (...) Te kartki, których później moi ludzie zebrali wiele, to były ulotki w języku rosyjskim, napisane przez studentów wydziału języków wschodnich. One przypominały radzieckim żołnierzom pragnienia narodu węgierskiego i nieszczęsną rolę żandarmów, w jaką zostali uwikłani. Ulotka zaczynała się od cytatu z Marksa: "Nie może być wolny lud, który uciska inne ludy". (...) Liczyliśmy minuty. Nic się nie działo. (...) Potem właz na wieży pierwszego czołgu otworzył się trochę i dowódca w skórzanym hełmofonie i ze złotymi epoletami, powoli wystawił się na widok wyraźnie nie uzbrojonego tłumu. Potem całkiem otworzył właz i wygramolił się na wieżę swego czołgu. (...) Tłum wybuchł fanatyczną owacją. W tej świątecznej atmosferze hełmofon dowódcy został rzucony w środek tłumu. W zamian ktoś włożył mu na głowę kepi węgierskiej armii. Tłum odśpiewał Pieśń Kossutha, a potem węgierski hymn narodowy. I wśród wszystkich głosów wybijały się okrzyki: Niech żyje Armia Radziecka!"
 
W chwilę później Kopacsi otrzymał raport od jednego ze swych oficerów policji. "ÁVO strzela z każdego dachu. Teraz czołgi radzieckie strzelają do ÁVO! One bronią tłumu".
 

Chociaż stalinowski aparat się zdezintegrował, sklecony został krótkotrwały rząd z Nagyem na czele. 28 października rząd Nagya ogłosił osiągnięcie porozumienia, że oddziały radzieckie natychmiast opuszczą Budapeszt. Faktycznie jednym z powodów, dla których Kreml wycofał oddziały z Budapesztu, była obawa przed efektem bratania się z powstałymi węgierskimi masami; lecz Kreml szybko zdradził to porozumienie. I 1 listopada Nagy protestował wobec radzieckiego ambasadora Jurija Andropowa (który na początku lat osiemdziesiątych XX w. miał zostać przywódcą Związku Radzieckiego) przeciwko wkroczeniu nowych oddziałów radzieckich na Węgry bez zgody jego rządu.
 
Te nowe oddziały były okłamywane nie tylko co do tego, co się dzieje; były okłamywane i co do tego, dokąd są posyłane. Przywódca powstańców w pewnej wsi we wschodniej części Węgier wspominał swe spotkanie z tymi oddziałami (cyt za: "Rewolucja węgierska" pod red. Melvina J. Lasky'ego, wyd. 1957):
 
"Niektórzy z żołnierzy radzieckich myśleli, że są w Niemczech Wschodnich i że wkrótce się zetrą z amerykańskimi "faszystami", którzy dokonali inwazji na ten kraj. Inne oddziały myślały, że są w strefie Kanału Sueskiego". (Kanał Sueski właśnie został znacjonalizowany przez naserowski Egipt, który został następnie zaatakowany przez siły brytyjskie, francuskie i izraelskie).
 
O świcie 4 listopada oddziały radzieckie zaatakowały Budapeszt. Pomimo twardego oporu powstanie zostało wkrótce stłumione. Mimo to strajk generalny trwał jeszcze przez cały listopad i część grudnia - był to najdłuższy ogólnokrajowy strajk generalny w historii świata. W ten sposób proletariacki charakter powstania stał się jeszcze bardziej oczywisty po anarchicznym okresie rewolucji, niż w samym czasie jej trwania.
 
 
Znaczenie Węgier 1956
 
 
Podczas swych krótkich rządów Nagy stale przesuwał się na prawo. Wprowadził do swego rządu burżuazyjnych polityków z okresu "ludowego frontu niepodległości". Ogłosił również wystąpienie Węgier z Układu Warszawskiego i apelował do Organizacji Narodów Zjednoczonych o obronę węgierskiej neutralności. Logiką polityki Nagya, gdyby jej kurs odniósł sukces, było zduszenie rewolucji i ogromne wzmocnienie sił kapitalistycznej kontr-rewolucji. Jednak Nagy, który wkładał największy wysiłek w usiłowanie zmuszenia robotników do złożenia broni, zupełnie nie panował nad sytuacją. Podczas gdy rewolucyjni robotnicy mieli swój udział w politycznym zamieszaniu, ich reprezentatywne organy były w praktyce przeciwstawne nie tylko starym stalinowskim rzeźnikom twardej linii, jak Rákosi, ale również reżimowi Nagya.
 
W przemysłowym mieście Miskolc, jednym z głównych centrów rewolucji, rada robotnicza wysłała delegację do Nagya, domagając się, żeby nowy rząd został utworzony w oparciu o istniejące rady robotnicze, nie przez wybory do nowego parlamentu. Centralna Budapeszteńska Rada Robotnicza przyjęła za swe pierwsze zasady programowe, że "fabryka należy do robotników" i że "najwyższym organem kontrolnym fabryki jest rada robotnicza" (patrz: Lomax, "Węgry 1956"). Chociaż to oświadczenie nie wyrażało marksistowskiego programu centralnego planowania gospodarczego połączonego z autentyczną demokracją opartą na radach, mimo to było nie do pogodzenia z porządkiem kapitalistycznym i burżuazyjnym parlamentaryzmem.
 
Według dostępnych świadectw węgierscy robotnicy wyglądali idealizowanej wersji titowskiej Jugosławii. Jednak Tito, wraz z Mao Tse-tungiem, poparli stłumienie rewolucji z 1956 r. Tito i Mao byli całkiem świadomi zagrożeń dla ich własnych biurokratycznych reżimów, gdyby węgierskim robotnikom udało się przejąć i skonsolidować władzę polityczną. 4 listopada Nagy szukał schronienia w jugosłowiańskiej ambasadzie w Budapeszcie; lecz pomimo porozumienia w sprawie jej bezpiecznego opuszczenia pod koniec miesiąca został aresztowany przez suiły radzieckie. W końcu został przekazany węgierskiemu reżimowi stalinowskiemu z Jánosem Kádárem na czele, który w 1958 r. kazał stracić Nagya, jak również Malétera i innych przywódców rewolucji.
 
Jednak represje wymierzone przeciwko robotnikom były stosunkowo łagodne. Na początku listopada rząd Kádára ogłosił, że "nie będzie tolerował prześladowania robotników pod żadnym pretekstem za branie udziału w ostatnich wydarzeniach"; lecz Kádár nie kontrolował sytuacji, a oddziały radzieckie prowadziły poszukiwania podejrzanych o udział w powstaniu. Po większej części reżim Kádára usiłował przekupić ludność, podnosząc poziom konsumpcji w ramach polityki, która stała się znana jako "gulaszowy komunizm".
 
Tym, czego brakowało przede wszystkim w rewolucji węgierskiej z 1956 r., była leninowsko-trockistowska partia awangardowa, zakorzeniona w klasie robotniczej. Taka partia miałaby za zadanie pozyskanie robotników dla programu przekształcenia rad z organów powstania w jedyną podstawę władzy politycznej w państwie robotniczym. Walczyłaby o rozszerzenie walki o rewolucję polityczną na sąsiednie kraje wschodnioeuropejskie i w sposób decydujący na Związek Radziecki, łącząc te wysiłki z walką o rewolucję socjalistyczną w krajach kapitalistycznych. To wymagałoby politycznego zwalczania poglądów Malétera, Kopacsiego i innych, które w tym czasie pozostawały w ramach stalinowskiego nacjonalizmu i "pokojowego współistnienia" z imperialistycznym porządkiem światowym.
 
Gdyby nawet mała trockistowska grupa propagandowa mogła interweniować w tej sytuacji, raptownie zdobyłaby początkową bazę wśród dziesiątków tysięcy robotników i radykalnych intelektualistów, którzy określali się jako autentyczni komuniści. Te lekcje mają głębokie znaczenie dla pozostających dziś zdeformowanych państw robotniczych, szczególnie Chin, które w maju-czerwcu 1989 r. doświadczyły rozpoczynającej się rewolucji politycznej, a ostatnio masowego wzrostu obronnych walk i robotników, i chłopów.
 
To, co Lew Trocki przewidywał, nakreślając kurs, jaki rewolucja polityczna obrałaby w radzieckim zdegenerowanym państwie robotniczym, zostało dostatecznie potwierdzone przez wydarzenia z 1956 r. na Węgrzech:
 
"Gdy proletariat zerwie się do działania, aparat stalinowski znajdzie się zawieszony w powietrzu. Jeśli wciąż będzie stawiał opór, okaże się niezbędne zastosowanie środków - nie takich jednak jak wojna domowa, lecz raczej środków o charakterze policyjnym. (...) Do rzeczywistej wojny domowej mogłoby dojść nie pomiędzy biurokracją stalinowską a odrodzonym proletariatem, lecz pomiędzy proletariatem a aktywnymi siłami kontrrewolucji. (...) W każdym razie zwycięstwo obozu rewolucyjnego można sobie wyobrazić tylko pod przywództwem partii proletariackiej, która naturalnie doszłaby do władzy przez zwycięstwo nad kontrrewolucją". ("Klasowy charakter państwa radzieckiego", październik 1933 r.)
 DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

front