Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 24 gości.

Dariusz Zalega trockizm w PRL

Dariusz Zalega: Trockizm od "Lewicy Październikowej" do Listu Otwartego

Kuroń i Modzelewski

Biurokracja, jako właścicielka środków produkcji, nie dysponuje jedynie siłą roboczą. Kupuje ją na warunkach monopolistycznych, a płaci jej ilością środków utrzymania, czyli wytworami sektora produkcji środków spożycia. Produkcja dla konsumpcji jawi się więc biurokracji złem koniecznym, dla akumulacji – celem.
 
Proponowana w tych czasach reforma zarządzania gospodarką polegająca na jej większej decentralizacji, przyznaniu autonomii przedsiębiorstwom, zdaniem autorów “Listu...”, mogła doprowadzić do rządów jednej z zasadniczych grup obecnych w przedsiębiorstwie: robotników bądź technokracji. Demokracja robotnicza nie może ograniczyć się tylko do szczebla przedsiębiorstw – decydująca jest ogólnopaństwowa kwestia podziału produktu dodatkowego. Rządy klasy robotniczej postawiły by na swój własny interes klasowy, czyli wzrost spożycia mas, co oznaczałoby obalenie klasowego panowania biurokracji. Możliwy byłby jednak wariant jugosłowiański – monopol decyzji w przedsiębiorstwie należący do technokracji, nawet za fasadą formalnego samorządu robotniczego, przy zachowaniu monopolu partii rządzącej i polityczno-militarnego aparatu przemocy.
 
Oddzielenie technokracji od biurokracji politycznej, również kłóci się z trockistowską wizją biurokracji. Pierre Frank porównał to z rozróżnieniem  między menadżerami i akcjonariuszami, dokonywanym w analizie społeczeństwa kapitalistycznego przez część socjologów marksistowskich. Tymczasem zarządzanie jest oddzielone od własności, ale jej nie znosi. I zarządzający, i akcjonariusze są więc kapitalistami 18.
 
Badając korzenie PRL autorzy “Listu...” doszli do wniosku, że główną rolę w obaleniu kapitalizmu w Polsce odegrały warunki zewnętrzne. Słabość elementów samodzielnej rewolucji, rozstrzygająca rola Armii Czerwonej, sytuacja w międzynarodowym ruchu komunistycznym przyśpieszyły proces biurokratyzacji, który był jednak obiektywnie uwarunkowany poziomem rozwoju gospodarczego i strukturą ekonomiczno-społeczną większości państw bloku wschodniego. Biurokracja powstała w wyniku procesu uprzemysłowienia kraju, który wymagał tak blokowania konsumpcji, jak i terroru. Proces ten oznaczał jednak szeroki awans społeczny, co gwarantowało biurokracji poparcie. Klasowy cel biurokracji – produkcja dla produkcji – odpowiadał interesom rozwoju gospodarczego w okresie “pierwotnej industralizacji kraju zacofanego”. W Polsce ten okres miał się zakończyć w drugiej połowie lat 50 19.
 
Również ta “obiektywna” przydatność biurokracji w pewnym okresie spotkała z trockistowską krytyką, przyznającą biurokracji charakter zdecydowanie pasożytniczy.
 
Utrzymywanie produkcji, jako niemalże celu samego w sobie po zbudowaniu podstaw przemysłu, powoduje jednak sprzeczność między rozbudowanym potencjałem wytwórczym, a niskim poziomem społecznej konsumpcji. Rodzi kryzys: mniejszy wzrost gospodarczy mimo zwiększonych nakładów na akumulację.
 
Pojawia się sprzeczność między celami panującej biurokracji (produkcja dla produkcji), a grupami realizującymi zadania produkcyjne (dążenie do maksymalizacji spożycia, np. poprzez fuchy).
 
Sprzeczności te leżały u podstaw pierwszej rewolucji antybiurokratycznej w okresie 1956-57. W latach 50. kryzys objął uprzemysłowione kraje bloku wschodniego (ZSRR, Czechosłowację, NRD, Polskę i Węgry). “Stalinowski system totalnej dyktatury policyjnej przestał być skutecznym narzędziem klasowego panowania biurokracji”. Trzeba było znaleźć rezerwy na zapewnienie wzrostu spożycia (ich źródłem było zakończenie pierwszych wielkich inwestycji oraz wzrost wydajności w rolnictwie spowodowany rozładowaniem przeludnienia wsi). Przy czym uruchomienie rezerw wymagało czasu i musiano wykorzystać polityczne środki do rozładowania kryzysu. Na Węgrzech tę rolę odegrała radziecka interwencja, w Polsce załagodzono sytuację metodami pokojowymi 20.
 
Autorzy dokumentu piszą, że o losach rewolucji w krajach biurokratycznych rozstrzygnie walka dwóch podstawowych klas społecznych: klasy robotniczej i biurokracji, przy czym klasa robotnicza musi mieć świadomość swego odrębnego interesu, programu politycznego i organizacji. Namiastką politycznej awangardy mogła być tzw. lewica październikowa, która jednak nie sprostała zadaniom 21. Dlatego też po uczynieniu pewnych koncesji w latach 1957-58 biurokracja przeszła do kontrofensywy.
 
Autorzy kreślili rewolucyjne perspektywy rozwoju sytuacji w krajach bloku wschodniego. Kryzys uderzający w niskoopłacanych pracowników najemnych, większość chłopstwa i młodzież “zmusza klasę robotniczą do wystąpienia przeciwko biurokracji i systemowi w obronie swej egzystencji materialnej i duchowej na obecnym poziomie” 22. Biurokracja w takiej sytuacji, pozbawiona oparcia społecznego  musi pokazać klasową, represyjną istotę swej dyktatury. Próbuje też kanalizować protesty przedstawiając “swój interes klasowy, jako ogólnonarodowy”. “Rewolucja jest koniecznością rozwoju i jest nieunikniony” – przewidywali Modzelewski i Kuroń.
 
Najbliższy ruchowi trockistowskiemu, ale także antyimperialistycznemu, lewicowemu klimatowi lat 60. był rozdział “Międzynarodowe problemy rewolucji”. Autorzy wystąpili przeciwko szantażowi atomowemu i zasadzie równowagi strategicznej obu bloków, uważając je za slogany rządzących, mające przeszkodzić w próbach rewolucyjnego zachwiania status quo.
 
Rewolucje nie są jednak efektem spisków, ale nieuchronnym następstwem kryzysów społecznych. Na zastrzeżenie dotyczące groźby radzieckiej interwencji ripostują, że rewolucja antybiurokratyczna nie dokonywałaby się tylko w jednym kraju bloku wschodniego, że nie można tego zagadnienia ograniczyć do sfery jedynie wojskowej. Autorzy przypominają, że rewolucja rosyjska mogła zwyciężyć tylko dzięki internacjonalizmowi 23.
 
Jednak gdy władzę w Rosji Radzieckiej przejęła biurokracja, ruchy rewolucyjne przestały być jej sojusznikiem. Co więcej, każda samodzielna zwycięska rewolucja była dla niej groźna (np. Jugosławia, Chiny). Tu wyraźnie widać ślady argumentacji trockistowskiej: “Biurokracja radziecka kieruje się zasadą: tak daleko sięgnie “socjalizm”, jak daleko zajdzie jej armia. W imię tej zasady najpierw próbowała podporządkować kierownictwu swej policji i swych urzędników, a następnie zdradziła rewolucję w Hiszpanii; zabroniła komunistom francuskim i włoskim prowadzenia rewolucyjnej walki o władzę w rewolucyjnej sytuacji 1945-46 r.; zdradziła rewolucję w Grecji; starała się wywrzeć nacisk na komunistów chińskich, aby zaniechali rewolucyjnej walki z armią Czang-Kai szeka.
 
Wyrwanie dużej grupy krajów spod dominacji kapitalizmu było i jest czynnikiem sprzyjającym rewolucyjnej walce z imperializmem. Ale biurokratyzacja tych państw jest czynnikiem hamującym rozwój rewolucji kolonialnej i walkę klasy robotniczej wysoko rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Poprzez swą politykę zagraniczną, opartą o podział stref wpływów z imperializmem i dążenie do utrzymania istniejącego stanu rzeczy; poprzez swą ideologię sankcjonującą tę politykę, wreszcie poprzez swój wpływ na oficjalne partie komunistyczne, międzynarodowa biurokracja przeciwstawia się rewolucji antykapitalistycznej. (...)
 
Kontrola biurokracji nad światowym ruchem komunistycznym przeżywa pogłębiający się kryzys. Początki jego nie przypadkowo zbiegły się z początkami kryzysu wewnątrz naszego obozu i pierwszymi rewolucjami antybiurokratycznymi w Polsce i na Węgrzech. Walka z dyktaturą biurokracji sprzyja wyzwoleniu światowego ruchu robotniczego i rewolucyjnego pod jej kontroli. Zwycięska rewolucja antybiurokratyczna położy tej kontroli kres; jest ona naturalnym sojusznikiem ruchu rewolucyjnego na świeci” 24.
 
Program prezentowany przez autorów “Listu...” sytuuje się na płaszczyźnie samorządności robotniczej. Podstawą państwa miał być system Rad Delegatów Robotniczych, na czele z Centralną Radą Delegatów. Władzę w przedsiębiorstwach sprawowały by Rady Robotnicze, którym podporządkowany byłby dyrektor.
 
W gospodarce dominującą rolę miało odgrywać planowanie, co wymaga jednak istnienia systemu wielopartyjnego, by można prezentować różne plany gospodarcze akceptowane później przez RR. Autorzy zastrzegli jednak, że byłaby to “wielopartyjność robotnicza”, tzn. partia chcąc mieć wpływ na władzę polityczną, musiałaby zdobyć poparcie przede wszystkim dominującego środowiska robotniczego. Podjęto starą lewicową krytykę parlamentaryzmu: “Doświadczenie obydwu dziesięcioleci wykazuje, że parlamentaryzm nie stanowi zabezpieczenia przed dyktaturą, a jednocześnie nawet w najdoskonalszej postaci nie jest formą ludowładztwa”, a ponadto w warunkach parlamentaryzmu – gdy parlament jest tylko władzą ustawodawczą, “tzw. aparat władzy wykonawczej staje się jedyną władzą rzeczywistą, kontrolowaną przez tych, którzy dysponują siłą materialną, tj. produktem dodatkowym.” 25.
 
By zabezpieczyć się przed przejęciem władzy przez biurokrację stwierdzono konieczność istnienia związków zawodowych niezależnych od państwa. By podnieść poziom kulturalny środowisk robotniczych postulowano wydzielenie w ramach czasu pracy godzin na naukę i dyskusje polityczne. Zakładano wreszcie utworzenie milicji robotniczej w miejsce zlikwidowanej policji politycznej i regularnej armii.
 
Na ostatnich stronach “Listu...” jego autorzy oceniają też szanse realizacji zaproponowanego programu. “Czy program zostanie zrealizowany? To zależy już od tego, jak będzie przygotowana klasa robotnicza pod względem ideowym i organizacyjnym w momencie kryzysu rewolucyjnego. A więc także od tego, co już dziś będą robić ludzie, którzy program demokracji robotniczej uznają za własny” 26.
 
Tłumaczą też motywy swej działalności: “Motywem naszych działań (...) jest zaangażowanie w walkę o wyzwolenie klasy robotniczej i społeczeństwa. Skoro jednak zarzuca się nam postępowanie sprzeczne z prawem, musieliśmy wykazać, że prawo rozumiane jest przez władzę i jej obrońców w sposób dowolny: za obowiązujące uznaje się to, co wygodne. (...) Wbrew zakazom władzy burżuazyjnej działała zepchnięta w podziemie nielegalna KPP, wbrew zakazom biurokratycznej władzy działała lewicowa opozycja komunistyczna w ZSRR, walcząc z kształtującą się totalną dyktaturą stalinowską” 27.
 
Mimo wszystkich poczynionych zastrzeżeń Pierre Frank w swej przedmowie zwracał uwagę na podstawowy fakt, że Modzelewski i Kuroń w przeciwieństwie do większości teoretyków nowej klasy społecznej w ZSRR nie zerwali z marksizmem i “mają zaufanie w zdolności historyczne proletariatu do wypełnienia jego historycznej misji” (co jednak już wkrótce okazało się nieprawdą). Dlatego też “różnica między nimi a ruchem trockistowskim jest raczej natury terminologicznej niż politycznej” 28.
 
Pierwsze informacje o “Liście...” w “Quatrieme Internationale” można znaleźć w numerze z lipca 1965 – był to krótki przedruk notatki Michela Tatu z “Le Monde”. Na Zachód “List...” miał dotrzeć za pośrednictwem Barbary Toruńczyk, uczestniczki Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, która w czerwcu 1966 przebywała w Paryżu, gdzie spotkała się m.in. z Dobbelerem 29. Latem 1966 r. wydał go paryski Instytut Literacki, a już wkrótce – bo w listopadzie 1966 ukazał się on jako dodatek do “Quatrieme Internationale”. Drugie wydanie trockistowskie wyszło w marcu 1968, a ponadto w styczniu 1969 “List...” został wydany w serii dokumentów szkoleniowych francuskiej trockistowskiej Ligi Komunistycznej, co wymownie świadczy o zainteresowaniu z jakim spotkał się na Zachodzie. W niedługim czasie przetłumaczono go m.in. na niemiecki, włoski, hiszpański, czeski i japoński.
 
“List...” powstał, gdy “rewizjoniści” zaczęli już odchodzić od marksizmu, co później przypieczętowały wydarzenia marcowe 1968 (kampania antysemicka wzniecona przez ludzi określających się marksistami!) i zdławienie Praskiej Wiosny (próba szukania “socjalizmu z ludzką twarzą”). Trudno byłoby jednak znaleźć polskiego trockistę w późniejszym okresie, który nie zetknąłby się z tym dokumentem.
 
Tymczasem w kręgach polskiej rodzącej się opozycji większe emocje wywołał sam proces Modzelewskiego i Kuronia, niż ich dokument. Bodajże najpełniejszą krytykę “Listu...” z pozycji nie-marksistowskich przedstawił Janusz Karpiński w 1968 r. zarzucając jego autorom m.in. niedocenienie roli sektora usług w tworzeniu dochodu narodowego oraz – podobnie jak Frank – rozdzielanie technokracji od biurokracji. Z zarzutami utopizmu spotkały się hasła o demokracji robotniczej, rewolucji proletariackiej, internacjonaliźmie. Docenił jednak niektóre tezy dokumentu, w tym tą dotyczącą narastającego konfliktu robotników z biurokracją 30.
 
Krytyka ze strony władz i rządowych publicystów zazwyczaj przeradzała w stek oszczerstw. Przykładem może być ocena “Listu...” pióra sekretarza Gomułki - Walerego Namiotkiewicza: “Programowy manifest Modzelewskiego i Kuronia można byłoby traktować jako płód niedojrzałości lub oczywistej głupoty politycznej, gdyby nie okoliczność, że jego rozwydrzeni autorzy przekroczyli sferę działania norm prawa karnego” 31.
 
Aby właściwie ocenić list trzeba podkreślić, że był on jedynym całościowym opozycyjnym programem politycznym jaki powstał w latach 60. Zarzuty Karpińskiego dotyczące np. nieuwzględnienia roli sektora usług w analizie Modzelewskiego i Kuronia były słuszne, ale nie dotyczyły jeszcze Polski w tym okresie, gdzie zdecydowanie przeważał sektor przemysłowy i związana z nim wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. Klasa robotnicza – zgodnie z oceną autorów “Listu...” – okazała się najbardziej bojową siłą społeczną, najlepiej też zdolną do samoorganizacji.
 
Utopijne – według Karpińskiego – hasła o demokracji robotniczej, milicji robotniczej czy internacjonaliźmie okazały się jeżeli nie bliskie realizacji, to jednak żywe w ruchu “Solidarności” lat 1980-81, podobnie jak sama idea rewolucji rozumianej nie jako efekt spisku “wrogich sił”, ale jako cykliczne zjawisko życia społecznego.
 

 
Przypisy:

1. Mandel E., “XX Congres PC de l’URSS ouvre la phase finale de la crise de stalinisme”, “Quatrieme Internationale” nr 4-6/1956
2. Mandel E., “La revolte de Poznan, nouvelle etape de la montee revolutionnaire dans le glas sovietique”, “Quatrieme Internationale” nr 7-9/1956 
3. “Po prostu” nr 40, 30.09.56 w: “Na czołówce...”, Wiesław Władyka, PWN, Łódź 1989, str. 352-353
4. “Quatrieme Internationale” nr 10-11/1956
5. Friszke A., “Opozycja polityczna w PRL 1945-80”, Aneks, Warszawa 1993, str. 77
6. “Quatrieme Internationale”, nr specjalny, grudzień 1957
7. relacje C. Smugi i L. Hassa (w posiadaniu autora), potwierdza to też “policyjna” broszura M. Hillebrandta “Marzec 68” (str. 46-47)
8. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
9. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
10. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
11. ibidem
12. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
13. Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr. 17
14. Kuroń wspominał, że rezolucja była przełożona na “nieprawdopodobnie złą polszczyznę”, co go “nieźle ubawiło” (“Wiara i wina”, str. 208) – choć tą ostatnią
uwagę można traktować jako formę egzorcyzmu nad własną przeszłością.
15. pełny tekst listu w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17
16. “Mój krok był prostą konsekwencją listu Deutschera do Władysława Gomułki i innych protestów zachodnich. Uważałem, że w sytuacji, gdy prawo jest
narzędziem walki politycznej, zadaniem działacza politycznego jest wyjść na wolność (oczywiście bez szkody dla kogokolwiek) i walczyć. Należy zeznawać w
śledztwie w taki sposób, żeby nie obciążać innych osób i druga zasad – nie można opluwać własnych przekonań i poglądów. I ja w ten sposób postąpiłem” –
wspominał Hass (w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17).
17. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969
18. “Od Stalina, najbardziej wszechwładnego z ‚biurokratów politycznych’ do technokraty Kosygina jest jednak zachowana ciągłość” – pisał Pierre Frank we
wstępie do pierwszego francuskiego wydania “Listu Otwartego” (tamże, str. X)
19. “Elita monopolizując w swym ręku władzę polityczną, społeczną oraz władzę nad procesem produkcji i podziałem produktu, czyli własność, uczyniła interes
uprzemysłowienia swym klasowym, niejako prywatnym interesem, uczyniła produkcję dla produkcji swym klasowym celem, źródłem umocnienia i rozszerzenia
swego panowania. Przekształciła się więc w nową klasę panującą – centralną polityczną biurokrację, zaś  państwo, którym kierowała przekształciło się w ten
sposób w państwo klasowej dyktatury biurokracji. Można więc powiedzieć, że charakter zadań, uprzemysłowienia kraju zacofanego powołał do życia biurokrację
jako klasę panującą, która zadania te mogła zrealizować, gdyż tylko ona swym klasowym interesem reprezentowała interes industrializacji w takich warunkach –
produkcję dla produkcji”. (Kuroń Jacek, Modzelewski Karol, “List otwarty do Partii”, Instytut Literacki, Paryż 1966, str. 38)
20. Do wydarzeń okresu 1956-57 autorzy “Listu...” przywiązywali dużą wagę: “Tekst [pierwotny – przyp. DZ] miał zawierać rozdział poświęcony analizie walk
klasowych w latach 1956-57. Wskutek wkroczenia organów MSW rozdziału tego nie zdążyliśmy napisać. Ponieważ jednak ma on istotne znaczenie dla zrozumienia
naszego stanowiska politycznego, a także dlatego, że próba oceny wydarzeń październikowych i przyczyn porażki nurtu lewicowego oraz fiasko rewolucji 1956 r.
stały się punktem wyjścia ewolucji naszych poglądów uważamy za wskazane podać w skrócie zasadnicze tezy nie napisanego rozdziału”. (tamże, str. 57)
21. “Namiastką politycznej awangardy ruchu mas robotniczych mogła być tzw. lewica październikowa – prąd polityczny, złożony w znacznej mierze z naturalnych
przywódców opinii środowisk robotniczych, młodzieżowych i inteligenckich. Lewica odróżniała się od nurtu liberalnego przede wszystkim  swym stosunkiem do
Rad Robotniczych, w których widziała podstawę nowych stosunków produkcji i kościec nowej władzy politycznej. Był to jednak prąd bardzo niejednolity. Lewica
nie oddzieliła się od nurtu technokratycznego w ruchu Rad Robotniczych (sam postulat zarządzania fabrykami przez Rady nie wykraczał zresztą poza program
technokracji), ani od liberalnej biurokracji w rozgrywce politycznej na skalę ogólnokrajową. Nie wyodrębniła się z ogólnospołecznego frontu antystalinowskiego
jako ruch specyficznie proletariacki. W tej sytuacji nie była oczywiście zdolna do sformułowania własnego programu politycznego, do zorganizowanego
propagowania go w masach, do tworzenia partii. Bez tego wszystkiego nie mogła stać się siłą politycznie samodzielną, a więc musiała się przekształcić w lewicowy
dodatek do rządzącej liberalnej biurokracji.”  (tamże, str. 59)
22. tamże, str. 65
23. “Lenin i Trocki i inni przywódcy bolszewiccy doskonale zdawali sobie sprawę z tego: wiedzieli, że tylko inna rewolucja może być rzeczywistym sojusznikiem
państwa dyktatury proletariatu”. (tamże, str. 75)
24. tamże, str. 76
25. tamże, str. 80
26. tamże, str. 89
27. tamże, str. 95
28. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969, str. VIII
29. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
30. “Jeśli wskazywaliśmy tezy lub propozycje “Listu Otwartego”, które wydają się wątpliwe, to nie znaczy, by treść “Listu” do tego się sprowadzała. Szereg
twierdzeń zawartych w tej pracy jest prawdziwych, wiele przewidywań uległo potwierdzeniu. Zwłaszcza prawdziwa jest teza o konflikcie pojawiającym się między
klasą robotniczą, a tymi,, którzy twierdzą, że w jej imieniu sprawują władzę. Ale to co wątpliwe, może również być pożyteczne. Rozmaite rozważania często
zaczyna się w sposób ekstremistyczny. Można od nich i należy przejść dalej”. (Karpiński J. (Marek Tarniewski) “Krótkie spięcie (marzec 68)”, Biblioteczka
Wolnego Głosu Ursusa MYŚL, Warszawa 1989, str. 107)
31. Namiotkiewicz Walery, “Myśl polityczna marksizmu a rewizjonizm”, KiW, Warszawa 1969, str. 280
 

Tekst ukazał się na portalu Lewica Bez Cenzury w 2003 roku

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

che rebel