Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 15 gości.

proletariacka rewolucja polityczna

Alan Woods: Leninowski bohater naszych czasów – ku pamięci Walerego Sablina. Prawdziwa historia Czerwonego Października

Sablin Walery

1 stycznia 2019 roku przypada 80. rocznica urodzin Walerego Michajłowicz Sablina (1 I 1939 – 3 VIII 1976), oficera radzieckiej marynarki wojennej i antybiurokratycznego rewolucjonisty.

Węgry 1956 - robotnicza rewolucja polityczna przeciwko stalinowskim rządom (cz. I)

1956_hungarians_stalin_head.jpg

Prezentujemy tekst dotyczący antystalinowskiego powstania na Węgrzech sprzed 54 lat, niesłusznie interpretowanego przez źród


W 1953 r., aby przeszkodzić narastającej na Węgrzech presji, radzieckie kierownictwo zmusiło Rákosiego do ustąpienia z funkcji premiera. Został on zastąpiony przez Imre Nagya, który miał reputację liberalnego komunisty. Nagy proklamował nowy kurs, który obejmował zmniejszenie tempa industrializacji, złagodzenie nacisków na chłopstwo i rozluźnienie policyjnego terroru. Jednak Rákosi, obawiając się zemsty swoich politycznych oponentów, trzymał się kurczowo władzy i w 1955 r. zdołał przepędzić Nagya. Stąd między rokiem 1953 a 1956 węgierski stalinowski reżim był rozdzierany przez poważną polaryzację między kliką Rákosiego a masą członków partii komunistycznej, którzy popierali Nagya. Jedną z oznak fermentu w partii komunistycznej było powstanie Kółka Petőfiego, grupy dysydenckich intelektualistów i innych, które zapewniało forum publicznej debaty i stało się centrum opozycji wobec zwolenników twardej linii Rákosiego.
 
W lutym 1956 r. radziecki przywódca Nikita Chruszczow wygłosił na XX Zjeździe radzieckiej partii komunistycznej "tajny" referat, w którym przyznał, że Stalin popełnił liczne zbrodnie. Cztery miesiące później robotnicy fabryki lokomotyw w Polsce, demonstrując za wyższymi płacami i niższymi cenami, atakowali ratusz, radiostację i więzienie w Poznaniu. Siły bezpieczeństwa strzelały do nich, zabijając ponad 50 robotników. Polska weszła w okres rozpoczynającej się proletariackiej rewolucji politycznej, która w ostatniej chwili została powstrzymana przez powrót Gomułki do władzy. Chruszczow i jego kremlowscy koledzy nie ruszyli przeciw Gomułce, w dużej części dlatego, że w fabrykach w całym kraju rady robotnicze organizowały opór wobec wszelkiego usiłowania obalenia "polskiego Października". Gomułka zagwarantował szerokie ustępstwa, takie jak wzrost płac; ale kiedy kryzys został zażegnany, rozwiązał rady robotnicze, które pomogły wynieść go do władzy.
 
Tymczasem na Węgrzech na początku października 200 tys. ludzi przyszło na ceremonię oficjalnej "rehabilitacji" László Rajka. Masowy udział w niej zapowiadał rewolucyjną eksplozję pod koniec tego samego miesiąca.
 
 
Węgierski Październik
 
 
Rewolucja węgierska, której wydarzenia były relacjonowane na całym świecie przez radio i telewizję, jest jedną z najlepiej udokumentowanych rewolucji w historii. Zaczęła się 23 października od głównie studenckiej demonstracji solidaryzującej się ze zwycięstwem Gomułki w Polsce i wzywającej do przywrócenia Nagya na stanowisko szefa węgierskiego rządu. Reżim potępił ten protest jako kontr-rewolucyjną mobilizację, a kiedy nie uzbrojeni demonstranci maszerowali pod siedzibę radia, by tam wystąpić, żłoby z ÁVH strzelały do nich.
 
Następnie Węgry eksplodowały prawie powszechnym strajkiem połączonym ze zbrojnym oporem wobec reżimu. Podczas gdy początkowa agitacja była oparta na studentach, odkąd zaczęły się walki, rdzeniem powstania w Budapeszcie i innych głównych centrach były robotnicze rady i milicje. Pisząc o powstaniu rad robotniczych, Peter Fryer zauważył w "Węgierskiej tragedii":
 
"W swej żywiołowej genezie, w swym składzie, w swym poczuciu odpowiedzialności, w swej skutecznej organizacji dostaw żywności i porządku obywatelskiego, w powstrzymywaniu dzikszych elementów wśród młodzieży, w mądrości, z jaką tak wiele z nich traktowało problem oddziałów radzieckich, i co nie najmniej znaczące, w swym uderzającym podobieństwie w tak wielu punktach do sowietów, czyli rad delegatów robotniczych, chłopskich i żołnierskich, które wyrosły w rewolucji 1905 r. w Rosji i ponownie w lutym 1917 r., te komitety, których sieć teraz rozszerzała się na całe Węgry, były zauważalnie jednorodne. One były na początku organami powstania - łączącymi delegatów wybranych przez fabryki i uniwersytety, kopalnie i jednostki armii - i organami ludowego samorządu, którym uzbrojony lud ufał. Jako takie one cieszyły się strasznym autorytetem, i nie jest przesadą powiedzieć, że aż do radzieckiego ataku 4 listopada rzeczywista władza w kraju leżała w ich rękach".
 
Nawet raport z 1957 r. autorstwa specjalnego komitetu do spraw Węgier, powołanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych, której zadaniem jest zapewnienie listka figowego dla imperialistycznej grabieży, zauważał że powstanie rad robotniczych "przedstawiało sobą pierwszy praktyczny krok do przywrócenia porządku i do reorganizacji węgierskiej gospodarki na socjalistyczne podstawie, lecz bez sztywnej kontroli partii czy aparatu terroru".
 
Węgierska armia natychmiast przestała się liczyć jako skuteczna siła. Niektóre oddziały przechodziły na stronę powstańców; wielu żołnierzy oddawało swą broń milicjom robotniczym. Pod względem wojskowym zwrotnym punktem rewolucji była próba zdobycia przez Armię Radziecką koszar Kilian, głównej cytadeli armii węgierskiej w Budapeszcie. Dowódca koszar pułkownik Pál Maléter, weteran-komunista, przeszedł na stronę rewolucji i dowodził siłami, które odparły radziecki atak. Po wycofaniu się wojsk radzieckich z Budapesztu zalążek efektywnej władzy rewolucyjnej był postrzegany w świeżo ustanowionej Gwardii Narodowej pod dowództwem Malétera, chociaż jej władza pozostawała ograniczona głównie do stolicy. W licznych wywiadach prasowych Maléter podkreślał, że był dobrym komunistą i nim pozostanie. Komentarze Malétera w jednym z takich wywiadów są wspominane przez Billa Lomaxa w pracy "Węgry 1956" (wyd. 1976):
 
"Gdybyśmy się pozbyli Rosjan, nie sądzę, żebyśmy wrócili do dawnych czasów. A jeśli będą ludzie, którzy rzeczywiście chcą ich powrotu, to zobaczymy! - Aby podkreślić swą ostatnią uwagę, sięgnął do kabury i powtórzył: - Nie myślimy o powrocie do kapitalizmu. Chcemy socjalizmu na Węgrzech".
 
Pomimo prób portretowania powstania jako zdominowanego przez antyrosyjski nacjonalizm, wybija się stopień, do jakiego powstańcy usiłowali bratać się z żołnierzami radzieckimi - i stopień, w jakim im się to udawało. Rada robotników i studentów w Miskolcu wydawała ulotki w języku rosyjskim dla żołnierzy Armii Czerwonej, głoszące:
 
"Nasze interesy są tożsame. My i wy - wszyscy walczymy razem o lepsze socjalistyczne życie".
 
28 października węgierska gazeta związków zawodowych Népszava apelowała o prawo azylu dla żołnierzy radzieckich, którzy przeszli na stronę robotników (François Manuel, "Węgierska rewolucja rad robotniczych", 1976).
 
Niezliczone były wypadki, w których żołnierze radzieccy odmawiali walki albo przechodzili na stronę powstańców. W swej autobiografii pt. "W imię klasy robotniczej" (1986) Sandor Kopacsi, szef budapeszteńskiej policji, który przeszedł na stronę powstańców, opisywał scenę, która miała miejsce 25 października, kiedy czołgi radzieckie starły się z tłumem demonstrantów:
 
"Jakiś chłopak, niewątpliwie student - ta scena miała miejsce tuż przed nami - przepchnął się przez tłum do pierwszego czołgu i wrzucił coś przez otwór strzelniczy. (...) To nie był granat, lecz kartka papieru. Po niej poszły inne. (...) Te kartki, których później moi ludzie zebrali wiele, to były ulotki w języku rosyjskim, napisane przez studentów wydziału języków wschodnich. One przypominały radzieckim żołnierzom pragnienia narodu węgierskiego i nieszczęsną rolę żandarmów, w jaką zostali uwikłani. Ulotka zaczynała się od cytatu z Marksa: "Nie może być wolny lud, który uciska inne ludy". (...) Liczyliśmy minuty. Nic się nie działo. (...) Potem właz na wieży pierwszego czołgu otworzył się trochę i dowódca w skórzanym hełmofonie i ze złotymi epoletami, powoli wystawił się na widok wyraźnie nie uzbrojonego tłumu. Potem całkiem otworzył właz i wygramolił się na wieżę swego czołgu. (...) Tłum wybuchł fanatyczną owacją. W tej świątecznej atmosferze hełmofon dowódcy został rzucony w środek tłumu. W zamian ktoś włożył mu na głowę kepi węgierskiej armii. Tłum odśpiewał Pieśń Kossutha, a potem węgierski hymn narodowy. I wśród wszystkich głosów wybijały się okrzyki: Niech żyje Armia Radziecka!"
 
W chwilę później Kopacsi otrzymał raport od jednego ze swych oficerów policji. "ÁVO strzela z każdego dachu. Teraz czołgi radzieckie strzelają do ÁVO! One bronią tłumu".
 

Chociaż stalinowski aparat się zdezintegrował, sklecony został krótkotrwały rząd z Nagyem na czele. 28 października rząd Nagya ogłosił osiągnięcie porozumienia, że oddziały radzieckie natychmiast opuszczą Budapeszt. Faktycznie jednym z powodów, dla których Kreml wycofał oddziały z Budapesztu, była obawa przed efektem bratania się z powstałymi węgierskimi masami; lecz Kreml szybko zdradził to porozumienie. I 1 listopada Nagy protestował wobec radzieckiego ambasadora Jurija Andropowa (który na początku lat osiemdziesiątych XX w. miał zostać przywódcą Związku Radzieckiego) przeciwko wkroczeniu nowych oddziałów radzieckich na Węgry bez zgody jego rządu.
 
Te nowe oddziały były okłamywane nie tylko co do tego, co się dzieje; były okłamywane i co do tego, dokąd są posyłane. Przywódca powstańców w pewnej wsi we wschodniej części Węgier wspominał swe spotkanie z tymi oddziałami (cyt za: "Rewolucja węgierska" pod red. Melvina J. Lasky'ego, wyd. 1957):
 
"Niektórzy z żołnierzy radzieckich myśleli, że są w Niemczech Wschodnich i że wkrótce się zetrą z amerykańskimi "faszystami", którzy dokonali inwazji na ten kraj. Inne oddziały myślały, że są w strefie Kanału Sueskiego". (Kanał Sueski właśnie został znacjonalizowany przez naserowski Egipt, który został następnie zaatakowany przez siły brytyjskie, francuskie i izraelskie).
 
O świcie 4 listopada oddziały radzieckie zaatakowały Budapeszt. Pomimo twardego oporu powstanie zostało wkrótce stłumione. Mimo to strajk generalny trwał jeszcze przez cały listopad i część grudnia - był to najdłuższy ogólnokrajowy strajk generalny w historii świata. W ten sposób proletariacki charakter powstania stał się jeszcze bardziej oczywisty po anarchicznym okresie rewolucji, niż w samym czasie jej trwania.
 
 
Znaczenie Węgier 1956
 
 
Podczas swych krótkich rządów Nagy stale przesuwał się na prawo. Wprowadził do swego rządu burżuazyjnych polityków z okresu "ludowego frontu niepodległości". Ogłosił również wystąpienie Węgier z Układu Warszawskiego i apelował do Organizacji Narodów Zjednoczonych o obronę węgierskiej neutralności. Logiką polityki Nagya, gdyby jej kurs odniósł sukces, było zduszenie rewolucji i ogromne wzmocnienie sił kapitalistycznej kontr-rewolucji. Jednak Nagy, który wkładał największy wysiłek w usiłowanie zmuszenia robotników do złożenia broni, zupełnie nie panował nad sytuacją. Podczas gdy rewolucyjni robotnicy mieli swój udział w politycznym zamieszaniu, ich reprezentatywne organy były w praktyce przeciwstawne nie tylko starym stalinowskim rzeźnikom twardej linii, jak Rákosi, ale również reżimowi Nagya.
 
W przemysłowym mieście Miskolc, jednym z głównych centrów rewolucji, rada robotnicza wysłała delegację do Nagya, domagając się, żeby nowy rząd został utworzony w oparciu o istniejące rady robotnicze, nie przez wybory do nowego parlamentu. Centralna Budapeszteńska Rada Robotnicza przyjęła za swe pierwsze zasady programowe, że "fabryka należy do robotników" i że "najwyższym organem kontrolnym fabryki jest rada robotnicza" (patrz: Lomax, "Węgry 1956"). Chociaż to oświadczenie nie wyrażało marksistowskiego programu centralnego planowania gospodarczego połączonego z autentyczną demokracją opartą na radach, mimo to było nie do pogodzenia z porządkiem kapitalistycznym i burżuazyjnym parlamentaryzmem.
 
Według dostępnych świadectw węgierscy robotnicy wyglądali idealizowanej wersji titowskiej Jugosławii. Jednak Tito, wraz z Mao Tse-tungiem, poparli stłumienie rewolucji z 1956 r. Tito i Mao byli całkiem świadomi zagrożeń dla ich własnych biurokratycznych reżimów, gdyby węgierskim robotnikom udało się przejąć i skonsolidować władzę polityczną. 4 listopada Nagy szukał schronienia w jugosłowiańskiej ambasadzie w Budapeszcie; lecz pomimo porozumienia w sprawie jej bezpiecznego opuszczenia pod koniec miesiąca został aresztowany przez suiły radzieckie. W końcu został przekazany węgierskiemu reżimowi stalinowskiemu z Jánosem Kádárem na czele, który w 1958 r. kazał stracić Nagya, jak również Malétera i innych przywódców rewolucji.
 
Jednak represje wymierzone przeciwko robotnikom były stosunkowo łagodne. Na początku listopada rząd Kádára ogłosił, że "nie będzie tolerował prześladowania robotników pod żadnym pretekstem za branie udziału w ostatnich wydarzeniach"; lecz Kádár nie kontrolował sytuacji, a oddziały radzieckie prowadziły poszukiwania podejrzanych o udział w powstaniu. Po większej części reżim Kádára usiłował przekupić ludność, podnosząc poziom konsumpcji w ramach polityki, która stała się znana jako "gulaszowy komunizm".
 
Tym, czego brakowało przede wszystkim w rewolucji węgierskiej z 1956 r., była leninowsko-trockistowska partia awangardowa, zakorzeniona w klasie robotniczej. Taka partia miałaby za zadanie pozyskanie robotników dla programu przekształcenia rad z organów powstania w jedyną podstawę władzy politycznej w państwie robotniczym. Walczyłaby o rozszerzenie walki o rewolucję polityczną na sąsiednie kraje wschodnioeuropejskie i w sposób decydujący na Związek Radziecki, łącząc te wysiłki z walką o rewolucję socjalistyczną w krajach kapitalistycznych. To wymagałoby politycznego zwalczania poglądów Malétera, Kopacsiego i innych, które w tym czasie pozostawały w ramach stalinowskiego nacjonalizmu i "pokojowego współistnienia" z imperialistycznym porządkiem światowym.
 
Gdyby nawet mała trockistowska grupa propagandowa mogła interweniować w tej sytuacji, raptownie zdobyłaby początkową bazę wśród dziesiątków tysięcy robotników i radykalnych intelektualistów, którzy określali się jako autentyczni komuniści. Te lekcje mają głębokie znaczenie dla pozostających dziś zdeformowanych państw robotniczych, szczególnie Chin, które w maju-czerwcu 1989 r. doświadczyły rozpoczynającej się rewolucji politycznej, a ostatnio masowego wzrostu obronnych walk i robotników, i chłopów.
 
To, co Lew Trocki przewidywał, nakreślając kurs, jaki rewolucja polityczna obrałaby w radzieckim zdegenerowanym państwie robotniczym, zostało dostatecznie potwierdzone przez wydarzenia z 1956 r. na Węgrzech:
 
"Gdy proletariat zerwie się do działania, aparat stalinowski znajdzie się zawieszony w powietrzu. Jeśli wciąż będzie stawiał opór, okaże się niezbędne zastosowanie środków - nie takich jednak jak wojna domowa, lecz raczej środków o charakterze policyjnym. (...) Do rzeczywistej wojny domowej mogłoby dojść nie pomiędzy biurokracją stalinowską a odrodzonym proletariatem, lecz pomiędzy proletariatem a aktywnymi siłami kontrrewolucji. (...) W każdym razie zwycięstwo obozu rewolucyjnego można sobie wyobrazić tylko pod przywództwem partii proletariackiej, która naturalnie doszłaby do władzy przez zwycięstwo nad kontrrewolucją". ("Klasowy charakter państwa radzieckiego", październik 1933 r.)
 DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU

Solidarność 1980-81 r. - Porażka na progu zwycięstwa

sol.jpg

W sierpniu 1980 roku, potężna fala strajków wstrząsnęła rządzącym Polską stalinowskim reżimem.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

CAPITALIST