Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 30 gości.

listy do redakcji

Jak pogodzić kontrolę robotniczą nad zakładami z centralnym planowaniem gospodarczym?

elektrifikacja.jpg

 
Pozdrawiam serdecznie redaktorów.


O terroryzmie i partyzantkach miejskich (W odpowiedzi "Black Sheep")

Terroryzm

Użytkownik Black Sheep napisał:
 
Towarzysze,
 

Koszty rewolucji październikowej i wojna 1920

1917 - szturm na Pałac Zimowy

Witam serdecznie,Wcześniej pisałem przez formularz do Państwa redakcji.
Nie otrzymuję odpowiedzi, może wadliwy jest formularz na stronie.

Komunizm a konserwatyzm

Konserwa turystyczna

-- Treść przekazanej wiadomości ---

Islam i imigranci

Imigranci kebab

 
--- Treść przekazanej wiadomości ---------------------------------------------

O klasach społecznych, bajce o liberalnym kapitalizmie i państwie robotniczym czyli odpowiedź na erystykę WJM

JP2 antykapitalizm

O klasach społecznych, bajce o liberalnym kapitalizmie i państwie robotniczym czyli odpowiedź na erystykę WJM
 

 
 
Odpowiedź WR
 
 
Pan WJM, reprezentujący poglądy prawicowego burżuazyjnego mainstreamu, począwszy od połowy sierpnia br. polemizuje z nami o prawnych aspektach legalności komunizmu i totalitaryzmie. Nasze teksty znajdują się pod linkami: http://www.1917.net.pl/node/20650 („O wolności i telepatii – odpowiedź antykomuniście”) i
http://www.1917.net.pl/node/20675 („Totalitaryzm a wolność”).
W dniu 29 sierpnia nadesłał on na nasz adres emailowy odpowiedź wypełnioną stereotypami starannie owiniętymi w nierzeczowe erystyczne argumenty. Tym samym w celach dydaktycznych postaramy się zanalizować przed naszymi czytelnikami tok rozumowania WJM.
 
 
WJM zaczyna od odniesienia się do naszej argumentacji przeciwko używania pojęcia „totalitaryzm” (przedstawioną w naszym artykule „Totalitaryzm a wolność”):
Jest takie powiedzenie - "wróg mojego wroga". Sojusz z ZSRR, zresztą jeszcze niedawno kolaborującym z III Rzeszą, był po prostu wojenną koniecznością. Porównywalną z cywilnymi ofiarami bombardowań Niemiec. Obiektywnie rzecz biorąc była to niegodziwość, ale wojny niestety nie da się prowadzić bez użycia przemocy.
Odpowiemy w ten sposób. Sojusz ZSRR z aliantami zachodnimi, zresztą jeszcze niedawno zezwalającymi w Monachium na rozbiór Czechosłowacji i gotującymi się do wojny z ZSRR był po prostu wojenną koniecznością. Porównywalną z cywilnymi ofiarami bombardowań Niemiec. Obiektywnie rzecz biorąc była to niegodziwość, ale wojny niestety nie da się prowadzić bez użycia przemocy. Jak widać my także potrafimy odbijać piłeczkę i grać w polemicznego ping-ponga. Ale ponadto potrafimy jeszcze wskazać na fakt, że teoria „totalitarnych bliźniaków” była ideologicznym narzędziem podporządkowanym celom politycznym państw kapitalistycznych.
 
 
Na nasze powoływanie się na marksowskie stwierdzenie że "Cała historia ludzkości to dzieje walki wolności jakiejś klasy z wolnością jakiejś innej" WJM odbił po IPN-owsku piłeczkę, że według nazistów cała historia ludzkości to dzieje walki wolności jakiejś rasy z wolnością jakieś innej, podsumowując to niezbyt zgrabną syntezą że jedno i drugie jest po prostu bełkotem. Przepraszam ale z ideologicznymi wynurzeniami się nie da dyskutować.
A my jesteśmy uparci i dyskutować będziemy. Prosimy więc o udowodnienie, że społeczeństwo jest jednorodne, nie ma w nim podziałów i sprzecznych interesów, a robotnik z Huty Batory ma wspólny interes z Romanem Karkosikiem i żyje na podobnym poziomie, i może mieć podobny wpływ na politykę co miał Jan Kulczyk. Prosimy o udowodnienie, że chłop pańszczyźniany w czasach feudalnych miał wspólny interes co jego pan i żył na podobnym poziomie, mając podobny wpływ na państwo. Prosimy także o udowodnienie, że w starożytnych Atenach niewolnicy wcale nie stanowili własności swoich panów, tylko mogli tak jak normalni obywatele uczestniczyć w wyborach do Rady Pięciuset. Oczywiście to nie wszystkie przykłady istnienia klas i nie tylko marksiści nie wątpią w istnienie klas i walki klasowej, istnienie walki klasowej stwierdził także jeden z najbogatszych ludzi świata Warren Buffett:
Warren BuffetWarren Buffet
Istnieje walka klasowa, to moja klasa klasa bogatych wypowiada wojnę i tę wojnę wygrywa (https://en.wikipedia.org/wiki/Class_conflict), a także papież Jan Paweł II w encyklice Laborem Exercens. Jak opisuje walkę klasową papież Jan Paweł II
 
Wiadomo, że w całym tym okresie, który bynajmniej jeszcze się nie zakończył, problem pracy został postawiony na gruncie wielkiego konfliktu, jaki wraz z rozwojem przemysłu ujawnił się pomiędzy „światem kapitału” a „światem pracy” — to znaczy pomiędzy wąską, ale bardzo wpływową grupą właścicieli i posiadaczy środków produkcji a szeroką rzeszą ludzi tych środków pozbawionych, natomiast uczestniczących w procesie produkcji wyłącznie przez pracę. Konflikt, o jakim mowa, wyrósł z takich sytuacji, w których robotnicy, „świat pracy”, oddawali swoje siły do dyspozycji grupy przedsiębiorców, podczas gdy oni, kierując się zasadą najwyższego zysku, usiłowali ustanowić możliwie najniższe wynagrodzenie za pracę wykonywaną przez robotników. Wypada do tego dołączyć inne jeszcze elementy wyzysku, które wynikały z braku bezpieczeństwa pracy oraz zapewnienia warunków zdrowia i życia robotników i ich rodzin.

Ów konflikt, rozumiany przez niektórych jako konflikt społeczno-ekonomiczny o charakterze klasowym znalazł swój wyraz w walce ideologicznej między liberalizmem rozumianym jako ideologia kapitalizmu, a marksizmem, pojętym jako ideologia socjalizmu naukowego i komunizmu, który pretenduje do występowania w charakterze rzecznika klasy robotniczej całego światowego proletariatu. W ten sposób rzeczywisty konflikt istniejący między światem pracy a światem kapitału przekształcił się w systematyczną walkę klas, prowadzoną nie tylko metodami ideologicznymi, lecz także i przede wszystkim — politycznymi. Historia tego konfliktu jest znana, podobnie jak znane są także roszczenia jednej i drugiej strony. Marksistowski program oparty na filozofii Marksa i Engelsa widzi w walce klas jedyny środek wiodący do wyeliminowania klasowych niesprawiedliwości, jakie istnieją w społeczeństwie, a także do wyeliminowania samych klas. Realizacja zaś tego programu zakłada uspołecznienie środków produkcji, aby przenosząc to posiadanie z prywatnych właścicieli na kolektyw, zabezpieczyć pracę robotnika przed wyzyskiem.
(http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/laborem.html)
Jak widać, dla szanownego WJM Jan Paweł II i Warren Buffet to „bełkotliwi marksiści” nie zasługujący na dyskusję. Dogmaty antykomunizmu sączone przez prawicę są jak widać silniejsze niż dogmaty kościoła katolickiego. WJM to rozumiem apostata, neopoganin, muzułmanin, Świadek Jehowy, tudzież szintoista, bo żaden prawdziwy katolik nie odważyłby się podważyć słów nieomylnego wedle dogmatów kościoła Papieża-Polaka. Wielu dogmatycznych antykomunistów skłania się ku antynaukowym przekonaniom rasistowskim. Jeśli marksiści się mylą i to nie warunki materialne (w których zawierają się zarówno stosunki społeczne kształtowane przez walkę klas, rozwój sił wytwórczych, jak i interakcja człowieka z przyrodą), kształtują osobowość człowieka, w której różnice pomiędzy poszczególnymi osobnikami są jak wiemy dosyć znaczne, to pozostaje twierdzić że wszystko sprowadza się do dziedziczenia i tzw. „krwi” - stąd już o krok do twierdzenia o „rasach panów” i „podludziach”.
 
Twierdzenia rasistów, że różnice w wyglądzie ludzi niosą za sobą niezbywalne różnice osobowościowe i intelektualne, zostały obalone przez współczesną naukę. Argumenty te są odrzucane poprzez odwoływanie się do uniwersalnego charakteru inteligencji ludzkiej niezależnie od warunków środowiska naturalnego, zależności wskaźnika inteligencji czy przestępczości również od uwarunkowań społecznych (wychowanie, wykształcenie, stopa życiowa), zależności tempa rozwoju od uwarunkowań geograficznych (np. brak warunków do rozwoju rolnictwa w tundrze, na pustyni czy w lasach tropikalnych). (https://pl.wikipedia.org/wiki/Rasizm)
 
Jak widać istnienie klas społecznych, a co za tym idzie – walki klasowej, jest podstawowym faktem w socjologii. Uznanym jako fakt naukowy nie tylko przez marksistów. ale także przez przedstawicieli burżuazji, kleru i zajadłych wrogów ideologii marksistowskiej. Ten fakt został zauważony już przez Włodzimierza Lenina i opisany w pracy „Państwo a rewolucja”
 
Nauka bowiem o walce klasowej, stworzona nie przez Marksa, lecz przed Marksem przez burżuazję, jest dla burżuazji, na ogół biorąc, możliwa do przyjęcia. Kto uznaje tylko walkę klas, nie jest jeszcze marksistą; może się jeszcze okazać, że nie wykracza on poza ramy burżuazyjnego sposobu myślenia i burżuazyjnej polityki. Ograniczać marksizm do nauki o walce klas, znaczy to - okrawać marksizm, wypaczać go, sprowadzać do tego, co jest możliwe do przyjęcia dla burżuazji. Marksistą jest jedynie ten, kto rozszerza uznanie walki klas do uznania dyktatury proletariatu.
(http://1917.net.pl/node/18438)
 
Ludzie twierdzący, że warunki naturalne i położenie społeczne jednostki nie ma wpływu na jej osobowość i intelekt, czyli lekceważący podział klasowy i walkę klasową w łonie społeczeństwa, bądź w ogóle zaprzeczający istnieniu klas społecznych są bardziej skłonni uznać pseudonaukowe teorie rasistów, jako wyjaśnienie pochodzenia różnic między ludźmi.
 
 
O państwie robotniczym i jego stosunku do klas wyzyskiwaczy
 
 
Jak zauważyliśmy w naszym liście z 29 sierpnia, jedyną skuteczną metodą walki z faszyzmem – oraz innych plag związanych z systemem kapitalistycznym plag - jest zniesienie jego społecznych podstaw, tzn. własności prywatnej środków produkcji i wyzysku pracy przez kapitał. Tego zdania nie trzeba tłumaczyć – jeżeli zostało dowiedzione, że faszyzm, masowy głód i bezrobocie są efektami działania mechanizmów gospodarki kapitalistycznej, to jedyną metodą aby zlikwidować te plagi, jest likwidacja kapitalizmu. Marksiści, jak napisaliśmy wyżej, nie sprowadzają swojej działalności to egzaltacji wiadomego faktu o istnieniu sprzeczności klasowych, którym zaprzeczają tylko najbardziej toporne prawicowe zakute łby w swoim uporze przywodzące na myśl kreacjonistów i członków Towarzystwa Płaskiej Ziemi.
 
Za Leninem powtarzamy, że marksistą jest jedynie ten, kto rozszerza uznanie walki klas do uznania dyktatury proletariatu. Domagamy się więc zastąpienia obecnie istniejącej dyktatury burżuazji – rządów wyzyskującej mniejszości nad wyzyskiwaną większością, przez rządy wyzyskiwanej większości nad wyzyskującą mniejszością i w konsekwencji zniesienia różnicy między wyzyskiwaczem a wyzyskiwanym.
 
 
W państwie dyktatury proletariatu, (będącym w sprzyjających warunkach de facto półpaństwem, bez stałej armii i wyalienowanej od mas ludowych biurokracji), tak jak w każdym państwie będzie istniał porządek prawny i w związku z tym każda osoba, która go łamie, musi się liczyć z konsekwencjami. Podobnie jak dzisiaj za wykroczenia drogowe, kradzieże, morderstwa, gwałty itp. grożą kary od grzywny aż do dożywocia. Czy to jednak oznacza że żyjemy w „państwie totalitarnym”?! Można tak twierdzić, ale to stwierdzenie jest niczym więcej niż czczym anarchizmem, bo jeśli tak uznamy to każde państwo jest w zasadzie „totalitarne”, to prawny zakaz „totalitaryzmu” w dokumencie państwowym, który ma być tym samym egzekwowany przez organy państwa jest absurdem.
 
 
A jeżeli ktoś nie będzie chciał oddać swojej własności prywatnej środków produkcji i nie będzie chciał zaprzestać tego, co wy uważacie za "wyzysk przez kapitał"?
Po pierwsze należy wprowadzić rozróżnienie między wielką i drobną własnością, o którym pisaliśmy w naszym tekście pt. „Gospodarka planowa i nacjonalizacja – pięć pytań”, opublikowanym w dniu 16 kwietnia br. Pisaliśmy wtedy:
 
Nacjonalizacja drobnej własności nie wydaje się być bezwzględnie konieczna, pod warunkiem, że  drobni przedsiębiorcy będą przestrzegać prawa ustanowionego przez państwo robotnicze (w tym w szczególności prawa pracy). Średnia i drobna burżuazja będą stopniowo zanikać w ramach rozwoju budownictwa socjalistycznego. Małe, prywatne firmy jako mniej efektywne ekonomiczne będą stopniowo ustępować miejsca wielkim przedsiębiorstwom uspołecznionym, wykorzystującym w pełni przewagi wynikające z ekonomii skali.
 
 
Natomiast jeśli chodzi o wielkie przedsiębiorstwa - jeżeli zapadłby dekret o nacjonalizacji własności środków produkcji i byłby uchwalony przez prawomocne organy państwa robotniczego, to społeczeństwo (a w szczególności klasy posiadające) musi się temuż dekretowi podporządkować i na tym polega władza państwowa i funkcjonowanie państwa, także robotniczego, a jeśli klasom pracującym nie odpowiadają dekrety ich przedstawicieli, to zawsze mogą wybrać innych. Za niepodporządkowanie się prawu państwa robotniczego krnąbrnych burżujów powinna spotkać kara zgodna z obowiązującym prawem i sprawiedliwy sąd – podobnie jak ma to miejsce z przedsiębiorczymi biznesmenami zajmującymi się handlem ludźmi.
 
 
 
Bajka o liberalnym kapitalizmie
 
W przeciwieństwie do komunistów wyznających analogiczny do rasizmu "klasizm" i definiujących ludzi przez ich stosunek do "sprawy robotniczej", zwolennicy liberalnego kapitalizmu nie cechują przecież się żadną wrogością do "robotników". Uważają natomiast (albo raczej - wiedzą, nie bójmy się tego słowa), że im bardziej wolny rynek - w tym rynek pracy - tym dla pracowników lepiej.
 
 
To tak jakby powiedzieć – w przeciwieństwie do samych naukowców, którzy nieustannie kwestionują i poddają w wątpliwość obecny stan wiedzy naukowej, przedstawiciele kościoła nie cechują się żadną wrogością do zdezaktualizowanych teorii i przesądów. Uważają natomiast, że im więcej uduchowienia, kadzidła i kropidła, tym dla nauki lepiej.
 
Otóż najlepiej o tym, co jest dobre dla robotników, wiedzą sami robotnicy, którzy nigdy i nigdzie w historii nie domagali się wprowadzenia liberalnego kapitalizmu i wolnego rynku, za to zawsze walczyli o swoje konkretne interesy (podwyżki płac, lepsze warunki socjalne, skrócenie dnia roboczego). Postulaty takie jak 8-godzinny dzień pracy nie zrodziły się w wybujałych umysłach fantazjujących teoretyków, ale w ogniu walki klasowej. Wśród wydarzeń takich jak w Chicago w roku 1886, na których cześć do dzisiaj 1 maja jest Międzynarodowym Dniem Solidarnośći Ludzi Pracy. Rezultat tejże walki jest taki, że 8-godzinny dzień pracy został wprowadzony, co doprowadziło to tego, że robotnicy mają więcej czasu wolnego i co za tym idzie, wyższy standard życia. W niektórych krajach bądź miastach skrócono dzień roboczy do 7, a nawet 6 godzin.
 
 
 
Komuniści już podobnych skrupułów nie mają. Do "burżuazji", "klasy posiadaczy", "bogatych", "właścicieli środków produkcji" pałają po prostu chorą nienawiścią. Ich praw i interesów nie tylko nie mają na względzie, ani nawet nie udają że mają, ale wprost i jawnie uznają ich za wrogów.
 
Przedstawiciele ideologii burżuazyjnej, tacy jak liberałowie czy faszyści także nie mają skrupułów, mimo faktu, że wyjście naprzeciw postulatom robotników wcale nie doprowadza gospodarki do ruiny. Do robotników pałają wprost chorą nienawiścią, ograniczając prawa wynikające z Kodeksu Pracy, przedłużając wiek emerytalny czy niszcząc im życie zamykaniem zakładów pracy, tolerancją dla masowego bezrobocia i umów śmieciowym. Tyle o liberałach. Faszyści mają jeszcze do tego brutalność policyjnej pałki, tortury, więźniów politycznych, obozy koncentracyjne i komory gazowe.
 
Komunistyczna nienawiść, nienawiść do burżuazji i jej pachołków, która wedle WJM opiera się na bandyckim schemacie "kto nie jest z nami, ten jest wrogiem". Opiera się właśnie na niezgodzie na nieposzanowanie praw robotników, zarówno w wersji hard jakie prezentują faszyści, jak i w wersji soft prezentowanej przez liberałów. Ta nienawiść połączona jest z miłością do poszanowania praw człowieka, szacunkiem do ludzi pracy i szeroko pojętym humanizmem.
 
 
Ta nienawiść spotyka się jak widać z wzajemnością antykomunistów, antykomunista WJM najprawdopodobniej nie wykazuje się jednak miłością do poszanowania praw człowieka i szeroko pojętym humanizmem, skoro nie są dla niego istotne dokonania Abrahama Lincolna w zniesieniu niewolnictwa w USA. Za to doskonale wczuwa się w rytm „Horst Wessel Lied”, pisząc
 
Gdybym wziął sobie waszą odpowiedź do serca, powinienem teraz stwierdzić, że komunizm powinno się bezwzględnie zdelegalizowac a komunistów ścigać i karać, gdyz tolerowanie ich działalności jest "dreptaniem w kółko" i "do niczego nie prowadzi"
 
Die Fahne hoch, die Reihen fest geschlossen...
 

 
 
Klasowy charakter państwa i bajka o dobrych banderowcach
 
 
Jeśli pan WJM zaprzecza istnieniu klas społecznych, to pojawia się pytanie, czy będzie on konsekwentny w swojej ignorancji i będzie próbować dowieść w imieniu obrony swojego zdania dowolną bzdurę, czy jest po prostu tylko osobą zagubioną i otumanioną przez prawicową propagandę, pozbawioną konsekwentnych przekonań. Wydaje się jednak, że mamy do czynienia z beznadziejnym przypadkiem potwierdzających jedno z praw logiki mówiące, że z błędnego założenia rozumując logicznie można dojść do dowolnych wniosków. Pan WJM, zakładając nieistnienie klas, twierdzi konsekwentnie, że nie może istnieć coś takiego jak klasowy charakter państwa, a powodem zagłodzenia milionów Hindusów w latach 70. XIX wieku jest „państwowy przymus” - podobnie zresztą jak źródłem zagłodzenia milionów Irlandczyków trzy dekady wcześniej. Jakby instytucje państwowe nie reprezentowały interesów klasy panującej. Prawda jest taka, że państwo posiada charakter klasowy, ponieważ w podzielonym na klasie społeczeństwie naturalna jest sytuacja, że któraś z klas ma mniejszy bądź większy wpływ na aparat przymusu. To która klasa jest u władzy decyduje o polityce państwa – jeśli u władzy jest burżuazja, która jest nastawiona na prywatny zysk, to zrozumiałe jest, że polityka państwa będzie nastawiona na maksymalizację zysków określonej grupy kapitalistów. Za zbrodnie brytyjskiego imperializmu odpowiada owszem „państwowy przymus”, ale należy dodać, że jest to przymus państwa typowo kapitalistycznego, tak więc trafniejszym stwierdzeniem jest, że za tę zbrodnie odpowiada klasa burżuazyjna.
 
 
Jeśli przy kapitalizmie jesteśmy i jego zbrodniach, to warto zatrzymać się nad Ukrainą. W latach 80. XX wieku Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka pod względem wskaźników gospodarczych, industrializacji i poziomu życia przewyższała Polskę, nie mówiąc już o sąsiedniej Białorusi. Bogate złoża węgla w Donbasie, przemysł metalowy, samochodowy, kosmiczny, żyzne czarnoziemy dają wszelkie materialne podstawy, aby kraj ten dołączył do grona wysokorozwiniętych. Niemniej jednak przez 25 lat działania nieskrępowanego niczym wolnego rynku Ukraina dołączyła do grona państw Trzeciego Świata – jej PKB per capita wyniosło 8400 USD w 2014 wg CIA World Factbook, mniej niż w przypadku Indonezji (10400 USD/głowę) i niewiele więcej niż w przypadku Bhutanu (7 700 USD/głowę). Dla porównania PKB na głowę Polski w tymże rankingu wynosi 24400 USD, a Norwegii 65900 USD, Rosji 24600 USD, Białorusi 18400 USD. Brunatne resentymenty i pojawienie się finansowanego przez miliardera Ihora Kołomojskiego Prawego Sektora są tylko efektem ruiny, w jaką wpędziło ziemię ukraińską 25 lat kapitalizmu. Niestety probanderowska propaganda lansowana przez odchodzącego w niesławie byłego prezydenta i głównego fałszerza historii III RP Grzegorza Schetynę, wmawia ludziom, że wszystkiemu winni są „ruscy”, a neonaziści w batalionie „Azow” to rzekomo putinowska propaganda, a setki zdjęć i filmów przedstawiające demonstracje ukraińskich faszystów, m.in. te gdzie obalają oni pomniki Lenina, to wszystko fotomontaż. WJM, który jak widzimy, uparcie walczy z faktami mając przeciwko sobie nie tylko naukę, ale i papieża Jana Pawła II, a nawet co bystrzejszych rekinów biznesu, widocznie wierzy w te i inne bajki burżuazji.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

jednolity front