Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 45 gości.

Na stronie głównej

Porozumienie greckich “socjalistów” i chińskich “komunistów” w imię zysków chińskiego kapitału

Papandreu_Jiabao.jpeg

Oczywistym jest, że Chiny są krajem budującym kapitalizm pod władzą partii noszącej miano "komunistycznej".

Dariusz Zalega: Trockizm od "Lewicy Październikowej" do Listu Otwartego

Kuroń i Modzelewski

Biurokracja, jako właścicielka środków produkcji, nie dysponuje jedynie siłą roboczą. Kupuje ją na warunkach monopolistycznych, a płaci jej ilością środków utrzymania, czyli wytworami sektora produkcji środków spożycia. Produkcja dla konsumpcji jawi się więc biurokracji złem koniecznym, dla akumulacji – celem.
 
Proponowana w tych czasach reforma zarządzania gospodarką polegająca na jej większej decentralizacji, przyznaniu autonomii przedsiębiorstwom, zdaniem autorów “Listu...”, mogła doprowadzić do rządów jednej z zasadniczych grup obecnych w przedsiębiorstwie: robotników bądź technokracji. Demokracja robotnicza nie może ograniczyć się tylko do szczebla przedsiębiorstw – decydująca jest ogólnopaństwowa kwestia podziału produktu dodatkowego. Rządy klasy robotniczej postawiły by na swój własny interes klasowy, czyli wzrost spożycia mas, co oznaczałoby obalenie klasowego panowania biurokracji. Możliwy byłby jednak wariant jugosłowiański – monopol decyzji w przedsiębiorstwie należący do technokracji, nawet za fasadą formalnego samorządu robotniczego, przy zachowaniu monopolu partii rządzącej i polityczno-militarnego aparatu przemocy.
 
Oddzielenie technokracji od biurokracji politycznej, również kłóci się z trockistowską wizją biurokracji. Pierre Frank porównał to z rozróżnieniem  między menadżerami i akcjonariuszami, dokonywanym w analizie społeczeństwa kapitalistycznego przez część socjologów marksistowskich. Tymczasem zarządzanie jest oddzielone od własności, ale jej nie znosi. I zarządzający, i akcjonariusze są więc kapitalistami 18.
 
Badając korzenie PRL autorzy “Listu...” doszli do wniosku, że główną rolę w obaleniu kapitalizmu w Polsce odegrały warunki zewnętrzne. Słabość elementów samodzielnej rewolucji, rozstrzygająca rola Armii Czerwonej, sytuacja w międzynarodowym ruchu komunistycznym przyśpieszyły proces biurokratyzacji, który był jednak obiektywnie uwarunkowany poziomem rozwoju gospodarczego i strukturą ekonomiczno-społeczną większości państw bloku wschodniego. Biurokracja powstała w wyniku procesu uprzemysłowienia kraju, który wymagał tak blokowania konsumpcji, jak i terroru. Proces ten oznaczał jednak szeroki awans społeczny, co gwarantowało biurokracji poparcie. Klasowy cel biurokracji – produkcja dla produkcji – odpowiadał interesom rozwoju gospodarczego w okresie “pierwotnej industralizacji kraju zacofanego”. W Polsce ten okres miał się zakończyć w drugiej połowie lat 50 19.
 
Również ta “obiektywna” przydatność biurokracji w pewnym okresie spotkała z trockistowską krytyką, przyznającą biurokracji charakter zdecydowanie pasożytniczy.
 
Utrzymywanie produkcji, jako niemalże celu samego w sobie po zbudowaniu podstaw przemysłu, powoduje jednak sprzeczność między rozbudowanym potencjałem wytwórczym, a niskim poziomem społecznej konsumpcji. Rodzi kryzys: mniejszy wzrost gospodarczy mimo zwiększonych nakładów na akumulację.
 
Pojawia się sprzeczność między celami panującej biurokracji (produkcja dla produkcji), a grupami realizującymi zadania produkcyjne (dążenie do maksymalizacji spożycia, np. poprzez fuchy).
 
Sprzeczności te leżały u podstaw pierwszej rewolucji antybiurokratycznej w okresie 1956-57. W latach 50. kryzys objął uprzemysłowione kraje bloku wschodniego (ZSRR, Czechosłowację, NRD, Polskę i Węgry). “Stalinowski system totalnej dyktatury policyjnej przestał być skutecznym narzędziem klasowego panowania biurokracji”. Trzeba było znaleźć rezerwy na zapewnienie wzrostu spożycia (ich źródłem było zakończenie pierwszych wielkich inwestycji oraz wzrost wydajności w rolnictwie spowodowany rozładowaniem przeludnienia wsi). Przy czym uruchomienie rezerw wymagało czasu i musiano wykorzystać polityczne środki do rozładowania kryzysu. Na Węgrzech tę rolę odegrała radziecka interwencja, w Polsce załagodzono sytuację metodami pokojowymi 20.
 
Autorzy dokumentu piszą, że o losach rewolucji w krajach biurokratycznych rozstrzygnie walka dwóch podstawowych klas społecznych: klasy robotniczej i biurokracji, przy czym klasa robotnicza musi mieć świadomość swego odrębnego interesu, programu politycznego i organizacji. Namiastką politycznej awangardy mogła być tzw. lewica październikowa, która jednak nie sprostała zadaniom 21. Dlatego też po uczynieniu pewnych koncesji w latach 1957-58 biurokracja przeszła do kontrofensywy.
 
Autorzy kreślili rewolucyjne perspektywy rozwoju sytuacji w krajach bloku wschodniego. Kryzys uderzający w niskoopłacanych pracowników najemnych, większość chłopstwa i młodzież “zmusza klasę robotniczą do wystąpienia przeciwko biurokracji i systemowi w obronie swej egzystencji materialnej i duchowej na obecnym poziomie” 22. Biurokracja w takiej sytuacji, pozbawiona oparcia społecznego  musi pokazać klasową, represyjną istotę swej dyktatury. Próbuje też kanalizować protesty przedstawiając “swój interes klasowy, jako ogólnonarodowy”. “Rewolucja jest koniecznością rozwoju i jest nieunikniony” – przewidywali Modzelewski i Kuroń.
 
Najbliższy ruchowi trockistowskiemu, ale także antyimperialistycznemu, lewicowemu klimatowi lat 60. był rozdział “Międzynarodowe problemy rewolucji”. Autorzy wystąpili przeciwko szantażowi atomowemu i zasadzie równowagi strategicznej obu bloków, uważając je za slogany rządzących, mające przeszkodzić w próbach rewolucyjnego zachwiania status quo.
 
Rewolucje nie są jednak efektem spisków, ale nieuchronnym następstwem kryzysów społecznych. Na zastrzeżenie dotyczące groźby radzieckiej interwencji ripostują, że rewolucja antybiurokratyczna nie dokonywałaby się tylko w jednym kraju bloku wschodniego, że nie można tego zagadnienia ograniczyć do sfery jedynie wojskowej. Autorzy przypominają, że rewolucja rosyjska mogła zwyciężyć tylko dzięki internacjonalizmowi 23.
 
Jednak gdy władzę w Rosji Radzieckiej przejęła biurokracja, ruchy rewolucyjne przestały być jej sojusznikiem. Co więcej, każda samodzielna zwycięska rewolucja była dla niej groźna (np. Jugosławia, Chiny). Tu wyraźnie widać ślady argumentacji trockistowskiej: “Biurokracja radziecka kieruje się zasadą: tak daleko sięgnie “socjalizm”, jak daleko zajdzie jej armia. W imię tej zasady najpierw próbowała podporządkować kierownictwu swej policji i swych urzędników, a następnie zdradziła rewolucję w Hiszpanii; zabroniła komunistom francuskim i włoskim prowadzenia rewolucyjnej walki o władzę w rewolucyjnej sytuacji 1945-46 r.; zdradziła rewolucję w Grecji; starała się wywrzeć nacisk na komunistów chińskich, aby zaniechali rewolucyjnej walki z armią Czang-Kai szeka.
 
Wyrwanie dużej grupy krajów spod dominacji kapitalizmu było i jest czynnikiem sprzyjającym rewolucyjnej walce z imperializmem. Ale biurokratyzacja tych państw jest czynnikiem hamującym rozwój rewolucji kolonialnej i walkę klasy robotniczej wysoko rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Poprzez swą politykę zagraniczną, opartą o podział stref wpływów z imperializmem i dążenie do utrzymania istniejącego stanu rzeczy; poprzez swą ideologię sankcjonującą tę politykę, wreszcie poprzez swój wpływ na oficjalne partie komunistyczne, międzynarodowa biurokracja przeciwstawia się rewolucji antykapitalistycznej. (...)
 
Kontrola biurokracji nad światowym ruchem komunistycznym przeżywa pogłębiający się kryzys. Początki jego nie przypadkowo zbiegły się z początkami kryzysu wewnątrz naszego obozu i pierwszymi rewolucjami antybiurokratycznymi w Polsce i na Węgrzech. Walka z dyktaturą biurokracji sprzyja wyzwoleniu światowego ruchu robotniczego i rewolucyjnego pod jej kontroli. Zwycięska rewolucja antybiurokratyczna położy tej kontroli kres; jest ona naturalnym sojusznikiem ruchu rewolucyjnego na świeci” 24.
 
Program prezentowany przez autorów “Listu...” sytuuje się na płaszczyźnie samorządności robotniczej. Podstawą państwa miał być system Rad Delegatów Robotniczych, na czele z Centralną Radą Delegatów. Władzę w przedsiębiorstwach sprawowały by Rady Robotnicze, którym podporządkowany byłby dyrektor.
 
W gospodarce dominującą rolę miało odgrywać planowanie, co wymaga jednak istnienia systemu wielopartyjnego, by można prezentować różne plany gospodarcze akceptowane później przez RR. Autorzy zastrzegli jednak, że byłaby to “wielopartyjność robotnicza”, tzn. partia chcąc mieć wpływ na władzę polityczną, musiałaby zdobyć poparcie przede wszystkim dominującego środowiska robotniczego. Podjęto starą lewicową krytykę parlamentaryzmu: “Doświadczenie obydwu dziesięcioleci wykazuje, że parlamentaryzm nie stanowi zabezpieczenia przed dyktaturą, a jednocześnie nawet w najdoskonalszej postaci nie jest formą ludowładztwa”, a ponadto w warunkach parlamentaryzmu – gdy parlament jest tylko władzą ustawodawczą, “tzw. aparat władzy wykonawczej staje się jedyną władzą rzeczywistą, kontrolowaną przez tych, którzy dysponują siłą materialną, tj. produktem dodatkowym.” 25.
 
By zabezpieczyć się przed przejęciem władzy przez biurokrację stwierdzono konieczność istnienia związków zawodowych niezależnych od państwa. By podnieść poziom kulturalny środowisk robotniczych postulowano wydzielenie w ramach czasu pracy godzin na naukę i dyskusje polityczne. Zakładano wreszcie utworzenie milicji robotniczej w miejsce zlikwidowanej policji politycznej i regularnej armii.
 
Na ostatnich stronach “Listu...” jego autorzy oceniają też szanse realizacji zaproponowanego programu. “Czy program zostanie zrealizowany? To zależy już od tego, jak będzie przygotowana klasa robotnicza pod względem ideowym i organizacyjnym w momencie kryzysu rewolucyjnego. A więc także od tego, co już dziś będą robić ludzie, którzy program demokracji robotniczej uznają za własny” 26.
 
Tłumaczą też motywy swej działalności: “Motywem naszych działań (...) jest zaangażowanie w walkę o wyzwolenie klasy robotniczej i społeczeństwa. Skoro jednak zarzuca się nam postępowanie sprzeczne z prawem, musieliśmy wykazać, że prawo rozumiane jest przez władzę i jej obrońców w sposób dowolny: za obowiązujące uznaje się to, co wygodne. (...) Wbrew zakazom władzy burżuazyjnej działała zepchnięta w podziemie nielegalna KPP, wbrew zakazom biurokratycznej władzy działała lewicowa opozycja komunistyczna w ZSRR, walcząc z kształtującą się totalną dyktaturą stalinowską” 27.
 
Mimo wszystkich poczynionych zastrzeżeń Pierre Frank w swej przedmowie zwracał uwagę na podstawowy fakt, że Modzelewski i Kuroń w przeciwieństwie do większości teoretyków nowej klasy społecznej w ZSRR nie zerwali z marksizmem i “mają zaufanie w zdolności historyczne proletariatu do wypełnienia jego historycznej misji” (co jednak już wkrótce okazało się nieprawdą). Dlatego też “różnica między nimi a ruchem trockistowskim jest raczej natury terminologicznej niż politycznej” 28.
 
Pierwsze informacje o “Liście...” w “Quatrieme Internationale” można znaleźć w numerze z lipca 1965 – był to krótki przedruk notatki Michela Tatu z “Le Monde”. Na Zachód “List...” miał dotrzeć za pośrednictwem Barbary Toruńczyk, uczestniczki Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, która w czerwcu 1966 przebywała w Paryżu, gdzie spotkała się m.in. z Dobbelerem 29. Latem 1966 r. wydał go paryski Instytut Literacki, a już wkrótce – bo w listopadzie 1966 ukazał się on jako dodatek do “Quatrieme Internationale”. Drugie wydanie trockistowskie wyszło w marcu 1968, a ponadto w styczniu 1969 “List...” został wydany w serii dokumentów szkoleniowych francuskiej trockistowskiej Ligi Komunistycznej, co wymownie świadczy o zainteresowaniu z jakim spotkał się na Zachodzie. W niedługim czasie przetłumaczono go m.in. na niemiecki, włoski, hiszpański, czeski i japoński.
 
“List...” powstał, gdy “rewizjoniści” zaczęli już odchodzić od marksizmu, co później przypieczętowały wydarzenia marcowe 1968 (kampania antysemicka wzniecona przez ludzi określających się marksistami!) i zdławienie Praskiej Wiosny (próba szukania “socjalizmu z ludzką twarzą”). Trudno byłoby jednak znaleźć polskiego trockistę w późniejszym okresie, który nie zetknąłby się z tym dokumentem.
 
Tymczasem w kręgach polskiej rodzącej się opozycji większe emocje wywołał sam proces Modzelewskiego i Kuronia, niż ich dokument. Bodajże najpełniejszą krytykę “Listu...” z pozycji nie-marksistowskich przedstawił Janusz Karpiński w 1968 r. zarzucając jego autorom m.in. niedocenienie roli sektora usług w tworzeniu dochodu narodowego oraz – podobnie jak Frank – rozdzielanie technokracji od biurokracji. Z zarzutami utopizmu spotkały się hasła o demokracji robotniczej, rewolucji proletariackiej, internacjonaliźmie. Docenił jednak niektóre tezy dokumentu, w tym tą dotyczącą narastającego konfliktu robotników z biurokracją 30.
 
Krytyka ze strony władz i rządowych publicystów zazwyczaj przeradzała w stek oszczerstw. Przykładem może być ocena “Listu...” pióra sekretarza Gomułki - Walerego Namiotkiewicza: “Programowy manifest Modzelewskiego i Kuronia można byłoby traktować jako płód niedojrzałości lub oczywistej głupoty politycznej, gdyby nie okoliczność, że jego rozwydrzeni autorzy przekroczyli sferę działania norm prawa karnego” 31.
 
Aby właściwie ocenić list trzeba podkreślić, że był on jedynym całościowym opozycyjnym programem politycznym jaki powstał w latach 60. Zarzuty Karpińskiego dotyczące np. nieuwzględnienia roli sektora usług w analizie Modzelewskiego i Kuronia były słuszne, ale nie dotyczyły jeszcze Polski w tym okresie, gdzie zdecydowanie przeważał sektor przemysłowy i związana z nim wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. Klasa robotnicza – zgodnie z oceną autorów “Listu...” – okazała się najbardziej bojową siłą społeczną, najlepiej też zdolną do samoorganizacji.
 
Utopijne – według Karpińskiego – hasła o demokracji robotniczej, milicji robotniczej czy internacjonaliźmie okazały się jeżeli nie bliskie realizacji, to jednak żywe w ruchu “Solidarności” lat 1980-81, podobnie jak sama idea rewolucji rozumianej nie jako efekt spisku “wrogich sił”, ale jako cykliczne zjawisko życia społecznego.
 

 
Przypisy:

1. Mandel E., “XX Congres PC de l’URSS ouvre la phase finale de la crise de stalinisme”, “Quatrieme Internationale” nr 4-6/1956
2. Mandel E., “La revolte de Poznan, nouvelle etape de la montee revolutionnaire dans le glas sovietique”, “Quatrieme Internationale” nr 7-9/1956 
3. “Po prostu” nr 40, 30.09.56 w: “Na czołówce...”, Wiesław Władyka, PWN, Łódź 1989, str. 352-353
4. “Quatrieme Internationale” nr 10-11/1956
5. Friszke A., “Opozycja polityczna w PRL 1945-80”, Aneks, Warszawa 1993, str. 77
6. “Quatrieme Internationale”, nr specjalny, grudzień 1957
7. relacje C. Smugi i L. Hassa (w posiadaniu autora), potwierdza to też “policyjna” broszura M. Hillebrandta “Marzec 68” (str. 46-47)
8. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
9. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
10. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
11. ibidem
12. Relacja L. Hassa, w posiadaniu autora
13. Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr. 17
14. Kuroń wspominał, że rezolucja była przełożona na “nieprawdopodobnie złą polszczyznę”, co go “nieźle ubawiło” (“Wiara i wina”, str. 208) – choć tą ostatnią
uwagę można traktować jako formę egzorcyzmu nad własną przeszłością.
15. pełny tekst listu w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17
16. “Mój krok był prostą konsekwencją listu Deutschera do Władysława Gomułki i innych protestów zachodnich. Uważałem, że w sytuacji, gdy prawo jest
narzędziem walki politycznej, zadaniem działacza politycznego jest wyjść na wolność (oczywiście bez szkody dla kogokolwiek) i walczyć. Należy zeznawać w
śledztwie w taki sposób, żeby nie obciążać innych osób i druga zasad – nie można opluwać własnych przekonań i poglądów. I ja w ten sposób postąpiłem” –
wspominał Hass (w: Sołtysik R., “Trockiści”, “Karta”, nr 17).
17. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969
18. “Od Stalina, najbardziej wszechwładnego z ‚biurokratów politycznych’ do technokraty Kosygina jest jednak zachowana ciągłość” – pisał Pierre Frank we
wstępie do pierwszego francuskiego wydania “Listu Otwartego” (tamże, str. X)
19. “Elita monopolizując w swym ręku władzę polityczną, społeczną oraz władzę nad procesem produkcji i podziałem produktu, czyli własność, uczyniła interes
uprzemysłowienia swym klasowym, niejako prywatnym interesem, uczyniła produkcję dla produkcji swym klasowym celem, źródłem umocnienia i rozszerzenia
swego panowania. Przekształciła się więc w nową klasę panującą – centralną polityczną biurokrację, zaś  państwo, którym kierowała przekształciło się w ten
sposób w państwo klasowej dyktatury biurokracji. Można więc powiedzieć, że charakter zadań, uprzemysłowienia kraju zacofanego powołał do życia biurokrację
jako klasę panującą, która zadania te mogła zrealizować, gdyż tylko ona swym klasowym interesem reprezentowała interes industrializacji w takich warunkach –
produkcję dla produkcji”. (Kuroń Jacek, Modzelewski Karol, “List otwarty do Partii”, Instytut Literacki, Paryż 1966, str. 38)
20. Do wydarzeń okresu 1956-57 autorzy “Listu...” przywiązywali dużą wagę: “Tekst [pierwotny – przyp. DZ] miał zawierać rozdział poświęcony analizie walk
klasowych w latach 1956-57. Wskutek wkroczenia organów MSW rozdziału tego nie zdążyliśmy napisać. Ponieważ jednak ma on istotne znaczenie dla zrozumienia
naszego stanowiska politycznego, a także dlatego, że próba oceny wydarzeń październikowych i przyczyn porażki nurtu lewicowego oraz fiasko rewolucji 1956 r.
stały się punktem wyjścia ewolucji naszych poglądów uważamy za wskazane podać w skrócie zasadnicze tezy nie napisanego rozdziału”. (tamże, str. 57)
21. “Namiastką politycznej awangardy ruchu mas robotniczych mogła być tzw. lewica październikowa – prąd polityczny, złożony w znacznej mierze z naturalnych
przywódców opinii środowisk robotniczych, młodzieżowych i inteligenckich. Lewica odróżniała się od nurtu liberalnego przede wszystkim  swym stosunkiem do
Rad Robotniczych, w których widziała podstawę nowych stosunków produkcji i kościec nowej władzy politycznej. Był to jednak prąd bardzo niejednolity. Lewica
nie oddzieliła się od nurtu technokratycznego w ruchu Rad Robotniczych (sam postulat zarządzania fabrykami przez Rady nie wykraczał zresztą poza program
technokracji), ani od liberalnej biurokracji w rozgrywce politycznej na skalę ogólnokrajową. Nie wyodrębniła się z ogólnospołecznego frontu antystalinowskiego
jako ruch specyficznie proletariacki. W tej sytuacji nie była oczywiście zdolna do sformułowania własnego programu politycznego, do zorganizowanego
propagowania go w masach, do tworzenia partii. Bez tego wszystkiego nie mogła stać się siłą politycznie samodzielną, a więc musiała się przekształcić w lewicowy
dodatek do rządzącej liberalnej biurokracji.”  (tamże, str. 59)
22. tamże, str. 65
23. “Lenin i Trocki i inni przywódcy bolszewiccy doskonale zdawali sobie sprawę z tego: wiedzieli, że tylko inna rewolucja może być rzeczywistym sojusznikiem
państwa dyktatury proletariatu”. (tamże, str. 75)
24. tamże, str. 76
25. tamże, str. 80
26. tamże, str. 89
27. tamże, str. 95
28. Przedmowa do: Kuroń J., Modzelewski K., “Lettre au parti ouvrier polonais”, Cahiers rouges, Paryż 1969, str. VIII
29. Relacja G. Dobbelera, w posiadaniu autora
30. “Jeśli wskazywaliśmy tezy lub propozycje “Listu Otwartego”, które wydają się wątpliwe, to nie znaczy, by treść “Listu” do tego się sprowadzała. Szereg
twierdzeń zawartych w tej pracy jest prawdziwych, wiele przewidywań uległo potwierdzeniu. Zwłaszcza prawdziwa jest teza o konflikcie pojawiającym się między
klasą robotniczą, a tymi,, którzy twierdzą, że w jej imieniu sprawują władzę. Ale to co wątpliwe, może również być pożyteczne. Rozmaite rozważania często
zaczyna się w sposób ekstremistyczny. Można od nich i należy przejść dalej”. (Karpiński J. (Marek Tarniewski) “Krótkie spięcie (marzec 68)”, Biblioteczka
Wolnego Głosu Ursusa MYŚL, Warszawa 1989, str. 107)
31. Namiotkiewicz Walery, “Myśl polityczna marksizmu a rewizjonizm”, KiW, Warszawa 1969, str. 280
 

Tekst ukazał się na portalu Lewica Bez Cenzury w 2003 roku

Władysław Gomułka: Zabójstwo Leona Lipskiego

Gomułka młody

Korespondencja między Finderem a Dymitrowem nigdy nie była odczytywana na posiedzeniach sekretariatu lub KC PPR.

Wojtek Orowiecki: FSO kończy produkcję

FSO.JPG

W ciągu kilku miesięcy 1700 pracowników FSO i ich rodzinyznajdą się bez środków do życia, wkrótce dołączy do nich drugietyle ludzi pracujących u poddostawców.
 

Dariusz Zalega: Trockistowskie analizy radzieckiej strefy wpływów.

Blok_wschodni_pl.png

 
2.4 Państwa bloku wschodniego jako “zdegenerowane państwa robotnicze”.
 
 

 Początek lat 50. wystawia na ciężką próbę IV Międzynarodówkę. Kierownictwo jugosłowiańskie zmierzało w kierunku porozumienia z Zachodem, co zburzyło
nadzieje związane z ewolucją titowskiej Jugosławii. Zaostrzenie kursu zimnej wojny postawiło na porządku dziennym – zdaniem trockistów – wybuch III wojny
światowej. Wojny, którą miał wywołać imperializm w obronie swego stanu posiadania przeciw ZSRR i jego satelitom, Chinom i rozwijającym się rewolucjom
kolonialnym. Konflikt nieuchronnie miał przeradzać się w “wojnę - rewolucję” i aby nadążyć za radykalizacją proletariatu należało stosować entryzm w tradycyjnych
partiach robotniczych, w tym w komunistycznych. Rzecznikiem tej drogi był Pablo (Michel Raptis), sekretarz międzynarodówki, ówczesny jej główny teoretyk.
Oznaczałoby to jednak – przed czym przestrzegali inni przywódcy międzynarodówki (m.in. Pierre Frank) – rezygnację z fundamentalnej koncepcji o
kontrrewolucyjnej roli biurokracji stalinowskiej na rzecz postrzegania jej jako grupy wprawdzie biurokratycznej, zdeformowanej, ale jednak będącej efektywnym
kierownictwem “wojny–rewolucji”.
 
 
 

 W styczniu 1951 ukazuje się “Dziesięć Tez” Germaine’a (Ernesta Mandla), poświęcone głównie krytyce Pablo, weryfikujące jednak też wcześniejsze oceny bloku
wschodniego. Mandel zwraca uwagę na podwójną naturę partii stalinowskich w krajach przedmurza: partie robotnicze z racji swej bazy społecznej i równocześnie
instrumenty w międzynarodowej polityce Kremla. Konieczność zachowania szerokiej bazy społecznej wymaga jednak od ich kierownictw spełnienia choćby części
aspiracji mas. W przypadku prawdziwego masowego przypływu rewolucyjnego może to powodować wykraczanie poza cele wyznaczane przez ZSRR – jak to
miało miejsce w Jugosławii i Chinach. Tam, gdzie jednak partie komunistyczne zainstalowane zostały u władzy bezpośrednio przez Armię Czerwoną, “opozycja
między potrzebami autonomicznego rozwoju rewolucji w ich krajach i wymaganiami Kremla prowadzi tylko do bezsilnego chciejstwa niezależności ze strony
komunistycznych przywódców (Rajk, Kostow,Gomułka, Patrascanu itd.)” [21]
 Mandel krytykuje niektóre aspekty wcześniejszych rezolucji międzynarodówki dotyczących przedmurza. “Błędna była teza, według której biurokracja opierając się
na masach podczas eliminacji resztek burżuazji w krajach przedmurza, ryzykowała wymknięciem się akcji mas spod jej kontroli” 22. Potwierdziło się to tylko w
przypadku Jugosławii, ale z powodu rosnącej apatii robotników w reszcie bloku wschodniego Kreml mógł likwidować ostatki burżuazji utrzymując masy w ryzach.
Potwierdziło to zresztą fundamentalną tezę trockistowską głoszącą, że stalinizm jest zjawiskiem powstałym na gruncie odwrotu ruchu robotniczego i może istnieć
tylko w takich specyficznych warunkach – Mandel powołuje się tu na przykład zdławienia Powstania Warszawskiego. “Lekcja Komuny Warszawskiej musi być
przyswojona przez rewolucjonistów wszystkich państw. Rozwój powstańczych ruchów antyimperialistycznych za linią frontu, które uzasadnione są istniejącymi
stosunkami sił między klasami a nie potrzebami wojskowymi Armii Czerwonej, nie może w żadnym wypadku prowadzić do ich koordynacji ze zbiurokratyzowanymi
sztabami wojsk radzieckich, lub podporządkowania się im. Tragiczne doświadczenie ostatniej wojny pokazało, że biurokracja woli odpływ czy czasowe osłabienie
od wzmocnienia autonomicznych sił zbrojnych rewolucji proletariackiej. Nie wahałaby się ona, w razie potrzeby, próbować zgnieść podobne siły podczas wojny
światowej. Wojskowe wiązanie się ze sztabami biurokracji w imię obrony ZSRR oznaczałoby wykopanie grobu masowemu ruchowi rewolucyjnemu” 23. Ostatnie
zdanie jest zresztą najwidoczniejszą krytyką propozycji Pablo.
 W sierpniu 1951 r. odbył się III Kongres IV Międzynarodówki. Na kongresie ściśle przestrzegano reguł konspiracji: oficjalny komunikat głosił, że kongres odbywa
się w Szwajcarii, a delegaci w dyskusjach posługiwali się pseudonimami – to była cena zabezpieczenia się przed groźbami prowokacji ze strony francuskiej policji,
jak i radzieckich służb specjalnych. Obrady zdominowała kwestia entryzmu, co już wkrótce miało doprowadzić do rozłamu w międzynarodówce [24] Dla naszej
pracy najważniejsza jest jednak kongresowa rezolucja dotycząca “klasowego charakteru europejskich państw radzieckiego przedmurza”.
 Rezolucja głosi, że postępujące znaczenie planowania gospodarczego i wzrost zależności od ZSRR, oznaczało w tych krajach znaczne poluzowanie więzi z
międzynarodowym rynkiem kapitalistycznym. Aparat państw sowietyzuje się imitując formy radzieckiego aparatu władzy. Z drugiej strony następuje jego rusyfikacja
poprzez bezpośrednie umieszczanie na kluczowych stanowiskach funkcjonariuszy radzieckich. Kończy to dyskusje nad charakterem klasowym bloku: “Biorąc pod
uwagę wszystkie zmiany, które zaszły po 1949 tak w gospodarce, jak w aparacie władzy państw przedmurza trzeba stwierdzić że asymilacja strukturalna tych
państw z ZSRR jest obecnie zasadniczo zakończona i że przestały one być państwami kapitalistycznymi.” 25. Zmiany te są już tak zaawansowane, że reintegracja
państw w orbitę kapitalizmu mogłaby się dokonać jedynie w wyniku “prawdziwej kontrrewolucji kapitalistycznej”.
 Rezolucja ocenia, że w pierwszym okresie od 1945 do około 1948 biurokracja utrzymywała w tych państwach różne pośrednie formy władzy – z pozostawieniem
kapitalistycznej struktury ekonomicznej. “To od 1949 reżimy te stabilizują swoje struktury zasadniczo charakteryzujące się stosunkami produkcji i własności
podobnymi do tych istniejących w ZSRR (...). Równolegle do tego procesu, władza polityczna, długo utrzymywana przez różne kombinacje między przywódcami
stalinowskimi i przedstawicielami dawnych partii burżuazyjnych i drobnomieszczańskich, przeszła w ręce wyłącznie stalinowców przekształcając się tym samym tak
w swej formie, jak i swym składzie społecznym. Forma władzy politycznej jest jeszcze naznaczona sporymi różnicami między krajami bloku i między nimi a ZSRR,
podobnie jak to ma miejsce z różnymi formami władzy politycznej w kapitalizmie. Jednak to przede wszystkim z racji ich podobnych baz ekonomicznych,
cechujących się nowymi stosunkami produkcji i własności charakterystycznymi dla gospodarki upaństwowionej i planowanej – podobnej do ekonomii radzieckiej,
musimy obecnie te państwa uważać za zdeformowane państwa robotnicze. Państwa te pojawiły się nie w wyniku rewolucyjnej akcji mas, ale
wojskowo-biurokratycznej działalności biurokracji radzieckiej korzystającej z nadzwyczajnych okoliczności stworzonych przez ostatnią wojnę i są one kierowane
nie bezpośrednio przez proletariat, ale przez biurokrację. Biurokratyczna deformacja tych państw ma takie samo znaczenie jak w ZSRR – proletariat jest w nich,
podobnie jak w ZSRR, zupełnie odsunięty od władzy politycznej” 26.
 Warto zwrócić uwagę, że przyjęto tu nazwę nieco inną w porównaniu do “radzieckiej matrycy” – “zdeformowane państwa robotnicze”. Przymiotnik
“zdegenerowane” zarezerwowano dla ZSRR, jako “państwa robotniczego zrodzonego z masowej walki robotniczej”. Rozróżniono też te państwa od Rosji
Radzieckiej w czasach Lenina, którą określano również podobnym terminem (“państwo robotnicze dotknięte deformacją biurokratyczną”). “Zdeformowane
oznacza w przypadku przedmurza, że te państwa mają przede wszystkim tą samą wadę fundamentalną co ZSRR – zupełną eliminację proletariatu z kierownictwa
kraju, tak na planie ekonomicznym, jak politycznym” 27.
 Powstanie tych nowych reżimów przejściowych było efektem specyficznych warunków określonej epoki historycznej, charakteryzującej się – według dokumentu:
“a/ coraz bardziej posuniętą dekompozycją kapitalizmu, b/ warunkami przedłużającego się opóźniania rewolucji światowej, przede wszystkim z winy
kontrrewolucyjnego kierownictwa stalinowskiego ruchu robotniczego, c/ istnieniem ZSRR nie tylko jako ośrodka, który wciąż polaryzuje aspiracje rewolucyjne
sporej części proletariatu światowego, ale także jako potęgi państwowej kierującej się własną logiką polityczno-wojskową.” 28.
 Przyjęcie koncepcji asymilacji strukturalnej i określenie państw bloku wschodniego jako zdeformowanych państw robotniczych warunkowało całą politykę
trockistowską wobec nich. Nie było teraz na porządku dziennym obalenie kapitalizmu, lecz zniszczenie politycznej władzy biurokracji – tym bardziej, że
społeczeństwa tych państw, coraz bardziej sproletaryzowane, zaczęły czynnie występować przeciwko biurokratycznej dominacji. Po rewolcie berlińskich
robotników w 1953 r. przyjdzie kolej na Rewolucję Węgierską i Polski Październik.
 
 
 

Przypisy:
[1] Sama RPPS była oskarżana przez PPR o “trockizm”. Łatwość przyczepiania etykietek “trockiści” w celu dyskwalifikacji – a często nawet fizycznej likwidacji –
lewicowego przeciwnika była ówcześnie powszechna wśród działaczy stalinowskiej, więc trudno brać te “zarzuty” na poważnie. Mocniejsze nastawienie
internacjonalistyczne RPPS (szukanie kontaktów z zachodnią lewicą, w tym z niemiecką), nadzieje na rewolucję europejską – zwłaszcza po upadku Mussoliniego,
przypominało postawę ówczesnych grup trockistowskich, zwłaszcza w porównaniu z ocierającą się o nacjonalizm polityką partii stalinowskich (słynne hasło
francuskiej PCF: “Une balle – un Boche”) – trudno jednak tam szukać specyficznie trockistowskiej tematyki (np. rewolucja permanetna, ZSRR jako
zdegenerowane państwo robotnicze). Przedwojenny trockista działający w RPPS, Witold Wudel, nie odgrywał w partii większej roli (Mulak Jan, “Polska lewica
socjalistyczna 1939-44”, KiW, Warszawa 1990, str. 487).

[2] Aleksander Wat wspominał, że na wygnaniu w ZSRR spotkał polskiego trockistę, z którego uwag wynikało, że “wśród polskich uchodźców trockistowskich,
istaniała tajna łączność i porozumiewali się oni z Deutscherem” (Wat Aleksander, “Mój wiek”, t.2, Aneks, Warszawa 1992, str. 326).
[3] Represje przeciwko trockistom francuskim rozpoczęły się jeszcze w 1939, pod rządami Daladiera, gdy na ciężkie kary więzienia skazano kilkunastu działaczy
trockistowskich. Podczas okupacji hitlerowskiej ponad 150 trockistów zostało uwięzionych lub deportowanych. Zginęło 40 z nich, w tym tacy przywódcy
francuskiego trockizmu jak Marcel Hinc, czy Henri Molinier. Czterech trockistów, w tym jeden z przywódców włoskich komunistów Pietro Tresso zostało
zlikwidowanych przez komando stalinowskie w partyzantce w Masywie Centralnym (w 1997 przeprosił za ten mord przywódca PCF Robert Hue). W obozach w
Neuengamme i Auschwitz zginęli przywódcy belgijskich trockistów, m.in. Leon Lesoil oraz Abraham Leon-Wajnsztok. W kwietniu 1942 rozstrzelano w Holandii
ośmiu działaczy lewicowej opozycji, w tym Henrikusa Sneevlieta, b. członka kierownictwa Kominternu. Sekcja niemiecka została rozbita w wyniuku serii procesów
już w 1936-37. W trakcie wojny straciła swych głównych przywódców: Waltera Helda, zamordowanego przez GPU, Widelina-Monata, zabitego przez Gestapo i
Wernera Scholema, który zginął w 1940 w Buchenwaldzie. W 1944 rozstrzelano przywódców sekcji austriackiej Josefa Jakobovitsa i Franza Kascha. Większość
strat greckiej sekcji należy przypisać stalinowcom (z ich rąk zginęło ok. 50 trockistów), natomiast ofiarami niemieckich i włoskich okupantów byli m.in. dwaj
przywódcy greckiego trockizmu Patelis Pouliopoulos i Yannis Xypolitos. Również staliniści są odpowiedzialni za śmierć popularnego przywódcy indochińskich
trockistów Ta Thu-Thau. Represje ze strony kolonialistów brytyjskich dotknęły trockistów w Palestynie, Indiach i na Cejlonie.  W samej Wielkiej Brytanii działacze
trockistowscy byli internowani, natomiast w Minneapolis w październiku 1941 wytoczono proces 28 związkowcom – działaczom SWP. Na kilkunastomiesięczną
karę więzienia skazano m.in. twórcę amerykańskiej sekcji Jamesa P. Cannona. Siedmiu działaczy SWP, marynarzy utrzymujących kontakt z europejskimi
trockistami, zginęło na amerykańskich statkach handlowych zatopionych przez U-booty.
[4] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.1, La Breche; Paryż 1981, str. 376
[5] Zdecydowane stanowisko wobec aneksyjnej polityki stalinowskiej zajęli polscy trockiści. W konspiracyjnym “Przeglądzie Marksistowskim” pisali: “nie
oczekujemy zbawienia ze Wschodu”. W odezwie z 1 Maja 1941 czytamy: “Nie chcemy stalinowskiej wolności, nie chcemy wcielenia do dzisiejszego ZSRR,
będącego więzieniem wszystkich jego narodów i obozem konetracjnym dla rewolucjonistów. Walczymy o niepodległą Polskę radziecką, która z własnej
nieprzymuszonej woli zajmie należne jej miejsce w wielkiej rodzinie zjednoczonych europejskich republik socjalistycznych” (Hass Ludwik, “Trockizm w Polsce (do
1945 r.)” w: “Oblicza lewicy”, Towarzystwo Naukowe im. A. Próchnika, Warszawa  1992, str. 230-231).
[6] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.1, La Breche, Paryż 1981, str. 353
[7] Stosunek trockistów do wojny mocno różni się od pozycji zajętych przez inne siły polityczne w tym okresie. IV Międzynarodówka nie wybrała początkowo
żadnego z wojennych obozów stawiając na wybuch rewolucji. Nie było to rozumowanie pozbawione pewnych podstaw. Groźbę przekształcenia się konfliktu w
“europejską wojnę domową” widziały przywódcze kręgi kontynentu, pomne doświadczeń fali rewolucyjnej po I wojnie światowej. W rozmowie z Hitlerem jeden z
francuskich dyplomatów miał się wyrazić, że zwycięzcą w przyszłym konflikcie będzie Trocki (przytaczane przez Kołakowskiego). Późniejszy przebieg wojny
wskazywał na możliwy rozwój sytuacji w tym kierunku – rewolucja jugosłowiańska, radykalizacja społeczna w Grecji, Francji i we Włoszech, rewolucje kolonialne.
Czy takie traktowanie wojny nie było “zbrodnią neutralności” choćby wobec dokonującego się Endlösung. Nie wiemy jednak, jak zachowałyby się np. Stany
Zjednoczone gdyby nie Pearl Harbour – czy zareagowałoby nie tylko słownie przeciwko dokonującemu się ludobójstwu? O stanowisku trockistów zadecydowały
na pewno też lżejsze warunki okupacji w Europie Zachodniej, gdzie działały jeszcze ich organizacje – w Europie Wschodniej zostały one niemal zupełnie
zlikwidowane. Traktowanie wojny jako zwykłego starcia między blokami imperialistycznymi zmieniło się po wejściu do wojny ZSRR, gdy trockiści rzucili hasło
“obrony pierwszego państwa robotniczego”.
Nie można jednak trockistom odmówić politycznej konsekwencji. Zachodnie demokracje czy stalinowska Rosja przechodziły chwile zbliżenia z III Rzeszą,
pobłażania wobec polityki Hitlera, a wchodziły do wojny dopiero wtedy, gdy nie miały już odwrotu. Ruch trockistowski przeciwstawiał się hitleryzmowi od
początku, wzywając do tworzenia antyfaszystowskiego frontu robotniczego w Niemczech przed 1933. Była to jednak walka toczona z klasowego punktu widzenia,
bez kompromisu  z siłami uznawanymi za burżuazyjne, które w opinii trockistów same przyczyniły się do powstania faszyzmu.
Jasną kartą trockizmu było – straszliwie trudne – szukanie kontaktów z “niemieckimi robotnikami w mundurach Wehrmachtu”. Opcja totalnie różna od
stalinowskiej, gdy w partiach komunistycznych po 1941 dominował prymitywny szowinizm antyniemiecki (choć wcześniej w wielu krajach okupowanych przez
hitlerowców komuniści próbowali nawet wydawać legalną prasę). Trockiści występowali przeciwko aktom terroru indywidualnego skierowanym w żołnierzy
niemieckich – w imię ich późniejszej fraternizacji ze społeczeństwami okupowanych państw.
Znaczący i tragiczny jest tu los kilkunastoosobowej komórki trockistowskiej powstałej wśród żołnierzy niemieckich w Breście z inicjatywy działaczy francuskich. W
wyniku zdrady jednego z żołnierzy grupa została jednak rozbita w październiku 1943. Aresztowania objęły działaczy trockistowskich w Bretanii, natomiast Niemcy
– wg niepotwierdzonych informacji – mieli zostać rozstrzelani.



[8] Inną wizję wojny przedstawił też dokument niemieckich Komunistów-Internacjonalistów z października 1941: “Trzy tezy o sytuacji w Europie i zadania
polityczne”. Podając przykład Polski i Czechosłowacji, zwrócono uwagę na powstanie międzyklasowego bloku antyhitlerowskiego, u którego podstaw leżała sama
kwestia przetrwania biologicznego społeczeństw tych państw. Uznano konieczność wsparcia żądań demokratycznych i antyhitlerowskich – biorąc pod uwagę
słabość sił rewolucyjnych stwierdzono konieczność pośredniego etapu między faszyzmem a socjalizmem – etapu rewolucji demokratycznej. Spotkało się to z
krytyką kierownictwa IV oraz sekcji amerykańskiej, które uznały, że ocena niemieckich trockistów zbyt oddaliła się od oceny klasowej.
[9] Kendziorek Piotr, “Trockistowskie wydawnictwa prasowe w Polsce w latach 1932 – 1941”, UW, nr alb. 138991, str. 41
[10] Hass Ludwik, “Trockizm w Polsce (do 1945 r.)” w: “Oblicza lewicy”, Towarzystwo Naukowe im. A. Próchnika, Warszawa  1992, str. 231
[11] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.2, La Breche, Paryż 1981, str. 210
[12] Tamże, str. 316-317
[13] Obszerniej o stosunku trockistów do Armii Czerwonej traktuje rezolucja dotycząca odbudowy partii IV Międzynarodówki: “We wszystkich przypadkach, gdy
Armia Czerwona, podporządkowując się reakcyjnym rozkazom biurokracji radzieckiej, przeciwstawia się masowym ruchom powstańczym i ich walce o obalenie
kapitalizmu, nasze sekcje opowiadają się za porażką Armii Czerwonej i zwycięstwem robotników. Będą pracowały na rzecz tej  porażki uciekając się równolegle
do środków wojskowych i propagandy pod adresem żołnierzy Armii Czerwonej, zachęcając ich do rewolty przeciwko rozkazom biurokracji i przyłączenia się do
mas walczących o rewolucję proletariacką”. Tamże, str. 424
[14] Wspominał o tym sam Deutscher, który w latach 60. spotkał we Włoszech byłego prokuratora z czasów stalinowskich od którego dowiedział się o skazanych.
[15] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.3, La Breche, Paryż 1988, str. 121
[16] Tamże, str. 174
[17] Tamże, str. 177-178
[18] Tamże, str. 183
[19] Już 13 lipca 1948, w przedzień kongresu jugosłowiańskich komunistów IV Międzynarodówka wystosowała do nich list, proponując poparcie w konflikcie ze
Stalinem. Wywołało to zresztą sprzeciw m.in. sekcji angielskiej, traktującej bunt Tito jako element walki międzybiurokratycznej, w którą międzynarodówka nie
powinna się angażować. Kontakty z titowską Jugosławią były pełne sprzeczności – z jednej strony w 1949 Veljko Vlahovicz, ambasador Jugosławii w USA, potępił
IV jako “zgrupowanie ludzi podejrzanych o szpiegostwo na rzecz imperializmu”, z drugiej – Tito i jego prawa ręka Mosha Pijade oceniali, że Trocki nie miał racji
“tylko z punktu widzenia ideologicznego”, a seria ukazujących się publikacji jugosłowiańskich marksistów była zbliżona w swej antystalinowskiej wymowie do
wydawnictw trockistowskich. Zmieniło się to w 1950 r., gdy Tito wystąpił przeciwko Phenianowi w wojnie koreańskiej, co trockiści uznali za ustąpienie presji
Zachodu.
[20] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.3, La Breche, Paryż 1988, str. 432
[21] “Wyprzedzanie partii komunistycznych przez masy, w ramach prawdziwego i potężnego przypływu rewolucyjnego, nigdy nie zaczyna się przez zerwanie mas z
tymi partiami. Oznacza to wyprzedzenie w działalności oportunistycznej polityki stalinowskiej tych partii przez najbardziej świadome warstwy proletariatu (...). Partie
muszą się wtedy dostosować, przynajmniej częściowo do nowej sytuacji, tak by nie stracić kontroli nad masami” (“Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.4,
La Breche, Paryż 1989, str. 55).
[22] Tamże, str. 58
[23] Tamże, str. 64
[24] Jesienią 1953 r. amerykańska SWP ogłosiła “List Otwarty” krytykujący Pablo za “rewizjonizm” i “ustępliwość wobec radzieckiej biurokracji”. Wtedy też
oficjalnie przywódcy angielskiej sekcji Gerald Healy oraz części sekcji francuskiej Pierre Lambert tworzą konkurencyjny wobec Międzynarodowego Sekretariatu
Międzynarodowy Komitet IV Międzynarodówki. Na całą dekadę międzynarodowy ruch trockistowski został sprowadzony do poziomu niewielkich grup
prowadzących między sobą zażarte walki. Część ówczesnych przywódców trockistowskich (m.in. Livio Maitan i Michel Lequenne) uważa, że scysje te były
możliwe do uniknięcia, gdyby działacze międzynarodówki wykazali więcej dobrej woli oraz gdyby struktura organizacji międzynarodowej była mniej
scentralizowana. Nie bez znaczenia była presja trudnej sytuacji globalnej, która jednak zaczęła się zmieniać już niedługo po śmierci Stalina. Był to też groźny
precedens prowadzący do powstania dużej ilości międzynarodowych organizacji odwołujących się do dziedzictwa Trockiego, co też później np. nie pozwoliło
wypracować wspólnej polityki trockistowskiej wobec Polski.
[25] “Les congres de la Quatrieme Internationale”, t.4, La Breche, Paryż 1989, str. 227
[26] Tamże, str. 228
[27] Tamże, str. 239
[28] Tamże, str. 230
 
 

Tekst ukazał się na portalu Lewica Bez Cenzury

Bogusław Ziętek: Bronimy publicznej służby zdrowia!

Bogusław Ziętek

Polska Partia Pracy-Sierpień 80 informuje, iż rozpoczynamy ogólnopolską kampanię pt. “Bronimy publicznej służby zdrowia”.

Bogusław Ziętek: Ocena wyborów samorządowych

Ziętek PPP wybory.jpeg

W sondażowych wynikach wyborów do sejmików wojewódzkich Polska Partia Pracy Sierpień ‘80 zajęła 5 miejsce, uzyskując 1,2% głosów.

Giną ludzie. Karetki wożą więźniów aresztantów i związkowców na spotkania z Ewą Kopacz, minister zdrowia

karetka4.jpg

Artur Borowicz to też członek Platformy Obywatelskiej i kandydat na posła do Sejmu RP obecnej kadencji. Jest dyrektorem Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
 

"Precz z Platformą!" - 18.11.2010 - demonstracja pracowników MZA i Tramwajów Warszawskich pod Ratuszem

210.jpg

Jako że wrześniowe i październikowe protesty zostały przez zarządy MZA iTramwajów Warszawskich zignorowane, w dniu 18 listopada 2010 już po raz trzeci tej jesieni związkowcy z "Sierpnia 80" i Woln

See video

Zdjęcia:

Społeczność

future2