Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 79 gości.
  • warning: imagecreatefromjpeg() [function.imagecreatefromjpeg]: gd-jpeg, libjpeg: recoverable error: Premature end of JPEG file in /home/v55575293/domains/1917.net.pl/public_html/includes/image.gd.inc on line 189.
  • warning: imagecreatefromjpeg() [function.imagecreatefromjpeg]: 'sites/default/files/images/Ludwik_2.jpg' is not a valid JPEG file in /home/v55575293/domains/1917.net.pl/public_html/includes/image.gd.inc on line 189.
  • Unable to create scaled Miniaturka image.

Na stronie głównej

Ludwik Hass: Wojna a rewolucja

Wojna a rewolucja

Krzysztof Miśkiewicz: Tysiąc dni rządu Tuska - jedna wielka klapa!

tusk_by_zylo _sie_lepiej.jpg

Dziś (tekst został napisany 11 sierpnia 2010, przyp. red. WR) mija dokładnie 1000 dni rządzenia koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Lew Trocki: Walka przeciw Polsce a ogólna sytuacja Republiki Rad

1920_na_polski_front.jpg

Walka przeciw Polsce a ogólna sytuacja Republiki Rad

Za "obrazę miejsc pamięci" w internecie skazują a pobazgranych pomników wyczyścić nie mogą - schizofrenia burżuazyjnego państwa

Pomnik żołnierzy radzieckich w Ciechocinku

Niedawno, po dwuletniej nagonce medialnej, redaktor popularnego portalu internetowego Lewica Bez Cenzury, Michał Nowicki został skazany za "obrazę miejsc pamięci" na 1800 złotych g

Piotr Tronina: Wojna 1919-1920

Polish-soviet_propaganda_poster_1920.jpg

Wojna Rosji Radzieckiej z Polską miała nietypowy charakter: nie została ona wypowiedziana ani przez jedną, ani przez drugą stronę.

Krzysztof Miśkiewicz: Złodziejska prywatyzacja trwa

PZL Świdnik

Minister Aleksander Grad nie zleciał ze stołka po wybuchu afery stoczniowej – choć premier Tusk publicznie zapowiadał jego dymisję - bo okazało się, że to świetny minister, który umiał dogadać się z

Harry Politt: Mowa obrończa

Harry_Politt.jpeg

 W ostatnich dniach polski komunista Michał Nowicki został skazany wyrokiem sądu za d

 
Jeden z przysięgłych: Panie Przewodniczący, czy mogę zadać pytanie? Może zechce pan skłonić pozwanego do wyjaśnienia słowa "hegemonia".
 
 
Przewodniczący Swift: Czy może pan wyjaśnić przysięgłym znaczenie tego słowa? Pollitt: "I w ten sposób osiągnąć polityczną hegemonię proletariatu" - to znaczy zapewnić sobie kontrolę wszystkich organów państwa i jego gospodarki.
 
 
"Musi ona (Partia Komunistyczna) wykazać szkodliwość, ujawnić i zniszczyć wpływ polityczny socjaldemokracji i biurokratów w związkach zawodowych, będących najbardziej niezawodnymi poplecznikami kapitalizmu, oraz uzyskać wpływ na masowe organizacje proletariatu (związki zawodowe, rady zakładowe, robotnicze itd.)."
 
 
Panowie Przysięgli! Czy z paragrafu tego wynika, że planujemy jakiś tajny spisek i że chcemy sprowokować nikłą mniejszość do zbrojnego powstania i wywołać rewolucję? Przyznajemy otwarcie i szczerze, że zamierzamy pozyskać dla naszych zasad większość klasy robotniczej. (...) Jest w modzie mówić o wrodzonym rozumie i zdrowym rozsądku przeciętnego brytyjskiego robotnika. W całym tym dokumencie nie ma ani jednej wzmianki o tym, jakobyśmy mieli dla pozyskania decydującej większości klasy robotniczej użyć przemocy; nie ma ani wzmianki o zbrojnym powstaniu, ani żadnej innej w rodzaju tych, które wysuwano jako zarzuty przeciw nam.
 
 
W jaki sposób zamierzamy osiągnąć to polityczne przewodnictwo? Czy włamując się do arsenału w Woolwich, by uzbroić w karabiny maszynowe kilka grup robotniczych? Czy usiłując przekupić kilku żołnierzy spotkanych przypadkiem w pociągu? Partia nasza zamierza pozyskać większość robotników za pomocą agitacji politycznej, jaką posługują się wszystkie partie polityczne w naszym kraju.
 
 
Nic więcej i nic mniej. Panowie Przysięgli, mamy chyba prawo propagować nasz punkt widzenia?
 

Gdy mówiąc o klasie robotniczej mamy na myśli robotników służących w armii i flocie, policji i lotnictwie. Większość żołnierzy pochodzi z naszych szeregów. Nie zaciągają się oni do służby powodowani fałszywie pojętym patriotyzmem. Zaciągnęli się, gdyż byli bez pracy i mieli dość wałęsania się po ulicach. Po odbyciu służby w armii, flocie i policji muszą wrócić do szeregów robotniczych.
 
 
Będą stali razem z nami w ogonkach przed biurem pośrednictwa pracy albo będą razem z nami pracowali na stoczniach, w warsztatach kotlarskich i mechanicznych. Są oni obywatelami i w okresie wyborów są uprawnieni do deklarowania swoich przekonań. Toteż mówiąc o pozyskaniu większości mamy na myśli również robotników, którzy są w wojsku. Gdy mówimy o wychowaniu ich, chodzi nam o szerzenie między nimi takiej samej propagandy, jaką głosimy na rogach ulic i w salach zebrań. Chcemy przedstawić im sytuację w przemyśle. Chcemy przedstawić im pochodzenie wojen, aby zrozumieli swą własną pozycję.
 
 
Jeżeli mamy domagać się oświeconej demokracji, jeżeli mamy skłonić wszystkich, mężczyzn i kobiety, niezależnie od ich obowiązków i zdolności, do inteligentnego głosowania - nie podlegającego wpływom sfałszowanych listów jak w czasie ostatnich wyborów - do głosowania jak obywatele, którzy zanalizowali i przestudiowali problem polityczny, jeżeli ma się osiągnąć ten cel - to należy zapewnić najzupełniejszą wolność propagandy i agitacji wśród najszerszych warstw społeczeństwa. Partia Komunistyczna nigdy nie będzie uważała wojska za grupę neutralną, całkowicie odciętą od reszty klasy robotniczej. W sporze przemysłowym bardzo łatwo może się zdarzyć, że jakiś oddział wojskowy zostanie wysłany do jakiejś wioski górniczej. Oddział ten może otrzymać rozkaz strzelania do strajkujących, jak to już bywało. W takiej sytuacji Partia mówi: "Nie strzelajcie do robotników".
 
 
Czy Partia nasza uważa, że cel swój osiągnie jedynie siłą? Panowie Przysięgli, problem taki można rozważać tylko w odniesieniu do konkretnej sytuacji. Partia Komunistyczna uważa, że na pewnym etapie walki klasowej użycie siły jest nieuniknione, nie dlatego, że chcemy tak uważać, ale dlatego, że dawne i obecne doświadczenia przekonały nas o tym. Przyjrzyjcie się choćby tylko historii ostatnich dwustu lat. Czy wiara w postęp w drodze pokojowej perswazji jest słuszna? Jest to bardzo piękne, lecz niezgodne z faktami. Ruch czartystów w Anglii, rewolucja 1848 roku, rewolucja we Francji w 1871 r., wojna południowo-afrykańska, wojna rosyjsko-japońska i imperialistyczna wojna 1914-18 r. - czy były to objawy pokojowego postępu w normalnych warunkach ustroju kapitalistycznego? Czy wypadki te nastąpiły w okolicznościach wymagających użycia siły ze strony klas rządzących?
 
 
Zniesienie niewolnictwa w Ameryce nie było bynajmniej wynikiem pokojowej perswazji. Rezultatem ostatniej wojny była rewolucja w Rosji. Zamieszki nie poprzedziły rewolucji, ale były jej konsekwencją, gdyż dawna klasa rządząca usiłowała odzyskać przewagę; opierała się zaś nie tylko na własnych siłach, lecz korzystała z amunicji, żołnierzy i pieniędzy wszystkich kapitalistycznych krajów świata.
Parada wojsk imperialistycznych walczących przeciwko bolszewikom
 
 
Wiecie, Panowie Przysięgli, gdyż jest to powszechnie znane, że kraj nasz wydał 100 milionów funtów na próby obalenia rewolucyjnego rządu rosyjskiego. Historia uczy, że klasa rządząca utrzymuje swą władzę metodami pokojowymi i konstytucyjnymi, jeśli się da, a jeśli się nie da, ucieka się do innych sposobów. Nie jest to tylko opinia kilku zapaleńców, znajdujących się teraz na ławie oskarżonych; opinia ta jest rozpowszechniona wśród ludności naszego kraju. Podziela ją ruch robotniczy na całym świecie. Staramy się przeprowadzić naszych kandydatów w radach miejscowych, organizacjach społecznych i w parlamencie. Jesteśmy bardzo zadowoleni, gdy się to daje osiągnąć, ale mamy prawo ostrzegać klasę robotniczą przypominając, co się zdarzyło w przeszłości i co się dokonuje obecnie na naszych oczach.
 
 
To, co się dzieje w kraju, usprawiedliwia nasze stanowisko: rozwój faszyzmu, powstanie nowej organizacji łamistrajków pod nazwą Organizacji Utrzymania Zaopatrzenia, gazety konserwatywne, które stwierdzają otwarcie, że gdyby jakiś rząd labourzystowski usiłował uczynić coś w interesie klasy robotniczej, zostanie obalony.
 
 
A teraz, Panowie Przysięgli, chciałbym zreasumować moje stanowisko, które usiłowałem tu przedstawić. Po pierwsze - starałem się streścić historyczne tło i rozwój teorii komunistycznej, po drugie - usiłowałem dać wam właściwe pojęcie (...) o naszych zamierzeniach. Starałem się obalić koncepcję, jakobyśmy byli zakonspirowaną garstką spiskowców. Chciałem wykazać, że jesteśmy polityczną organizacją robotniczą, mającą swoje poglądy i usiłującą przeprowadzić swoją politykę. Insynuowano nam, że gdy mówimy o naszych bezpośrednich żądaniach, czynimy to jedynie dla względów materialnych. Panowie Przysięgli! Ani to, co pisał Lenin, ani to, co Marks znalazł w Muzeum Brytyjskim, nie robi z ludzi komunistów; sprawiają to warunki w których żyjemy.  Gdy widzę, że stoimy tu, oskarżeni o rozpowszechnianie podburzających ulotek, obliczonych na wniesienie we wzajemne stosunki poszczególnych klas "niechęci, wrogości, nienawiści i niezadowolenia", to wybaczcie mi, Panowie Przysięgli, jeśli powiem, że nie robią tego podburzające ulotki. Patrzyłem na codzienną, ciężką pracę i nędzę mojej matki - to zrobiło ze mnie komunistę.
 
 
Przewodniczący Swift: Proszę nie stwierdzać wobec sędziów przysięgłych faktów, których nie może pan udowodnić.
 
 
Pollitt: Były to przeżycia nas wszystkich, którzy zasiadamy na tej ławie. Przeżycia, które kazały nam poświęcić życie dla sprawy, w którą wierzymy. Oskarżenie nie było w stanie wymienić ani jednego robotnika w armii, który by się zbuntował pod wpływem tego, co słyszał od jakiegoś członka partii komunistycznej, lub czegoś napisanego przez Partię. Stwierdzam, że nasza Partia jest partią polityczną i przeprowadza swe polityczne zasady. Przez siedemdziesiąt lat sąd przysięgłych nie wydawał tak poważnego politycznego wyroku, jaki wy macie wydać w tym procesie. Nasze ideały mogą się wam nie podobać, mogą być dla was odpychające, ale są to nasze ideały, i one właśnie są tu sądzone. (...) Wierzcie mi, Panowie Przysięgli, że ta sprawa, do której należymy, ta partia, ta Międzynarodówka, której jestem członkiem, co stwierdzam z dumą, jest obecnie stałym czynnikiem bieżącego życia politycznego; że ideały, za które mamy tu być sądzeni, są i będą w przyszłości w coraz większym stopniu natchnieniem milionów najlepszych ludzi z klasy robotniczej.
 
 
Jesteśmy uważani za awangardę ruchu robotniczego. Można przeszkadzać postępowi i można go opóźniać, ale nie można go zatrzymać. W dzisiejszej dobie komunizm jest powszechnym zjawiskiem politycznym, którego nie zniszczą ani prześladowania, ani represje.
 
 
Wzywam was z ufnością, Panowie Przysięgli, do wydania uniewinniającego wyroku.
 
 
 
***
Harry Pollitt, "Autobiografia",
 
Spółdzielnia Wydawniczo-Oświatowa Czytelnik,
 
1950 r.
 
str. 222-240
Wersja internetowa: Strona Komunistycznej Partii Polski http://kompol.org/historia/Pollitt.html

Tomek Skoczylas: Zapomniana wojna

NapalmVillageJan1951DOD.jpg

(Na zdjęciu koreańska wioska po ataku napalmowym sił NATO)

Krzysztof Wójcicki: Chiny dyktaturą wielkiego kapitału

china_volvo.jpeg

Jak czytamy w  "Gazecie Wyborczej" z 26 lipca 2010 , jesteśmy otoczeni", "chińskie ministerstwo zaplanowało już inwazję ", "Chińczycy kupią FSO i Hutę Stalowa Wola".
 

Nie tylko stalinista Wiktor, lecz także organ brytyjskiej sekcji Międzynarodowej Ligi Komunistycznej (Czwarto-Międzynarodówkowej), Workers Hammer próbuje przekonać nas że Chiny jeszcze nie odrestaurowały u siebie kapitalizmu. Autor uważa, że Chiny nie są jeszcze kapitalistyczne, ponieważ większość strategicznych działów przemysłu ciężkiego i banki znajduje się pod kontrolą państwa. Trochę słaba argumentacja, zważywszy na fakt że podział własności środków produkcji nie determinuje charakteru państwa. Charakter państwa jest zdefiniowany przez to jaka klasa kontroluje środki produkcji.
 

Historia zna przypadki wielu państw kapitalistycznych gdzie strategiczne sektory gospodarki były pod kontrolą państwa i nie ma to znaczenia, ponieważ to same państwo, jest, z definicji Marksa-Lenina "organem panowania klasowego, organem ucisku jednej klasy przez drugą, a panowanie proletariatu zapewnia nie nacjonalizacja przemysłu ciężkiego ale dyktatura proletariatu. W państwie burżuazyjnym wszelka nacjonalizacja jest funta kłaków warta, jeżeli specjalne oddziały uzbrojonych ludzi strzegą własności kapitalistycznej - wtedy najwyżej możemy mieć sytuację, kiedy to państwo przeistacza się w "kolektywnego wyzyskiwacza". Taki system jest kolejnym znaczeniem terminu "państwowy kapitalizm".
 
Pomijając sekciarskie dąsanie się autora na temat "złego zdrajcy Petera Taafe" którego zwolennicy  rzekomo poparli w 1991 roku pucz Jelcyna, kolejne argumenty MLK na temat kapitalizmu w Chinach polegają na tym, że Chiny nie przeżyły takiego załamania ekonomicznego jak większość krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Ten argument, zważywszy na tragiczne konsekwencje kapitalistycznej kontrrewolucji dla Ukrainy i Rosji, które do dziś nie osiągnęły poziomu PKB z roku 1990 może wydawać się kuszący. Lecz nie jest to argument marksistowski, tylko swoiste "pójście na skróty" i "przybetonowanie" jednej uniwersalnej wizji pewnego procesu jako wizji jedynie słusznej.
 
Jest oczywiste, że przejście od planu gospodarczego do anarchii rynku samo w sobie doprowadzi do załamania gospodarczego, lecz pozostaje pytanie, czy w każdym przypadku musi być to czynnik wiodący, czy też inne czynniki nie spowodują, że kontrrewolucja, bolesna tak czy siak dla klasy robotniczej doproawdzi do załamania, czy ożywienia gospodarki. Państwo robotnicze w momencie upadku może się znajdować na różnym poziomie rozwoju i w różnej sytuacji geopolitycznej  co determinuje to, czy będzie się ono po niej dalej rozwijać gospodarczo, czy jego gospodarka będzie się kurczyć.
 
Porównując wskaźniki ekonomiczne Chin, Polski i ZSRR z roku 1987, w Chinach na przemysł, mimo czterdziestu lat od socjalistycznej rewolucji na przemysł przypadało zaledwie 10 procent ogółu zatrudnienia wobec 75 procent w rolnictwie, natomiast w PRL było 30 procent zatrudnionych w rolnictwie i 28 procent w przemyśle, natomiast  ZSRR był państwem o wyraźnej przewadze przemysłu w zatrudnieniu bo aż 45 procent podczas gdzy 25 procent przypadało na rolnictwo.
 
Upadek gospodarczy w krajach byłej demokracji ludowej związany był z upadkiem przemysłu. W krajach b. ZSRR był on znaczny ponieważ przemysł pokrywał niemal połowę zatrudnienia dlatego w mówieniu, że "upadek ZSRR był największą tragedią XX wieku" przynajmniej jeśli chodzi o sferę gospodarki jest sporo racji.
 
Należy przyznać z całą stanowczością,. że Polska gospodarka mniej boleśnie odczuła kontrrewolucję od rosyjskiej i ukraińskiej - ponieważ już albo dopiero w roku 1996 przekroczyliśmy PKB z roku 1989 co w Rosji i na Ukrainie nie stało się po dziś dzień. Złożył się na to fakt, że cios od upadku przemysłu był mniejszy i lepsza była sytuacja geopolityczna Polski.
 

A jak miała się sprawa w przypadku Chin? Tutaj, powiedzmy szczerze w wyniku kontrrewolucji nie było zbytnio czemu upadać. Specyficzny bowiem charakter maoistowskiej autarkii, gdzie kazano chłopom wypalać stal w przydomowych dymarkach (Wielki Skok) i zaniechano program industrializacji wzorowany na radzieckim trzymał chińskie zdeformowane państwo robotnicze na stale niskim poziomie.
 
Chociaż porównując lata przed rewolucją kiedy ilość robotników przemysłowych sięgała zaledwie 0,5% zatrudnionych do podanych 10% w latach 80., widać że rewolucja doprowadziła do bezsprzecznego postępu, lecz porównując to miernikami europejskimi - było to przejście z głębokiego średniowiecza do początków XIX wieku, kiedy rewolucja przemysłowa dopiero się zaczynała.
 
Tak więc dochodzimy do wniosku, że Chiny były na tak niskim poziomie rozwoju, że przeobrażenia w kierunku kapitalistycznym, mimo dziesięcioleci socjalistycznej rewolucji, mogły mieć gospodarczo  postępowy charakter - cywilizacyjnie bowiem Chiny roku 1987 nie osiągnęły jeszcze etapu rewolucji przemysłowej, podczas której kapitalizm ukazał swoje możliwości rozwoju i dopiero teraz, drogą kapitalistycznej a nie jak chciałby prof. Wiktor socjalistycznej industrializacji ten etap osiągają. Należy dodać jedynie, że nie mimo zacofania gospodarczego Chin nie była to jedyna możliwa droga rozwoju. Podobny bowiem profil zatrudnienia jak w Chinach lat 80. występował  we wczesnych latach istnienia ZSRR niemniej jednak okazało się, że można było i dało się przeprowadzić socjalistyczną industrializację. W Chinach też można by było- gdyby państwo miało taki sam charakter jak ZSRR z czasów początku urzędowania Stalina.
 
 MLK kompletnie pomija w swoich rozważaniach wskaźniki gospodarcze, co czyni ich argumentację niewiarygodną i aż rojącą się od sekciarskich schematów które w ich przypadku przybrały maskę "jedynie słusznego trockizmu", uzasadniając swoje stanowisko programem "trockistowskim bezwarunkowej obrony militarnej zdeformowanych państw robotniczych". Problem polega na tym, aby obrona (militarna czy jakakolwiek) była celowa, należy mieć pewność, że to coś jest dokładnie tym czymś co zamierzamy bronić. W przypadku Chin takiej pewności nie ma, więc wszelkie ruszanie z szabelką dla obrony kapitalistycznej biurokracji chińskiej jest tylko podłą kpiną z tego co naprawdę Trocki chciał bronić - socjalistyczną gospodarkę ZSRR opartą na znacjonalizowanym przemyśle i planowaniu gospodarczym ktore w Chinach nie występuje. Ostatnią deską ratunku dla MLK może być kwestia przed kim zamierza ona -militarnie czy jakkolwiek inaczej - bronić Chin.
 
Czy fakt, że mówi się o łamaniiu praw człowieka w Chinach a kapitalistyczne media są za "przywróceniem demokracji" dokładnie tak samo jak robiły to przed rokiem 1989 w stosunku do państw Bloku Wschodniego.
 
Ale czyż te same media nie podnoszą takiego samego rabanu w sprawie współczesnej, kapitalistycznej, Rosji? Czy fakt,że Rosja przedstawiana jest jako kraj autorytarny niedemokratyczny czyni ją zdeformowanym państwem robotniczym? Oczywiście że nie. Propaganda burżuazyjna różnych krajów niekoniecznie musi uderzać w państwa robotnicze i oczerniać je jako "niedemokratyczne", może czynić to także z innymi państwami kapitalistycznymi,  w celach czysto propagandowych, a nie dla realnego zniszczenia obecnego ustroju w Chinach.
 
Pewna  kwestia, która frapuje  wszystkich - jak w kapitalistycznym kraju partia rządząca może nawywać się "komunistyczna" i odwoływać się do "marksizmu-leninizmu", co może być stałym argumentem wszystkich tych którzy wierzą w "robotniczy" charakter Chin?
 
Z jednej strony forma rządów wcale nie definiuje jednoznacznie ustroju społeczno-gospodarczego a ustrój społeczno-gospodarczy nie definiuje jednoznacznie formy rządów. Koronowane głowy mieliśmy zarówno w państwach feudalnych, jak i mamy do dziś w wielu państwach kapitalistycznych. Czy fakt, że w Wielkiej Brytanii rządzi królowa co jest formą rządów charakterystyczną dla systemu feudalnego powoduje że w Wielkiej Brytanii mamy feudalizm. Oczywiście że nie. Podobnie rządy partii komunistycznej z nazwy nie determinują proletariackiego charakteru państwa.
 
Po drugie, nawet jeśli upadek państw demokracji ludowej powiążemy z rozpadem partii komunistycznych, też nie daje to przekonującej argumentacji na rzekomo proletariacki charakter Chin. Można stwierdzić, że "dziś odrestaurowywano władzę burżuazji, KPZR i PZPR zostały rozwiązane, a KPCh nadal trwa". Argument ten  nie jest trafiony ponieważ sama instytucja partii i jej nazwa istnienie bądź nie nie są automatycznie powiązane z uciskiem jednej klasy przez drugą, czego organem jest państwo . Nie istnieje żadna tajemna siła, która zabroni biurokracji partyjnej przejść na stronę kontr-rewolucji, wręcz przeciwnie, istnieje realna siła która popycha tę biurokrację do ostatecznej zdrady i przejścia na pozycję kapitalistyczne - jest nią kapitalistyczne otoczenie.
 
 Nie rozpad PZPR, który nastąpił w styczniu 1990 roku, kiedy kontrrewolucja była "zaksięgowania" poprzez powrót do starej nazwy państwa i było już "po ptokach", lecz Okrągły Stół w pierwszej połowie 1989 był decydującym momentem kiedy biurokracja partyjna zdradziła socjalizm i z chwiejnej drobnomieszczańskiej warstwy stała się warstwą burżuazyjną, po dogadaniu się z antykomunistyczną pro-imperialistyczną opozycją.

Pro-kapitalistyczni liberalni opozycjoniści przestali być wtedy ujarzmiani przez państwo robotnicze, lecz niebawem po wyborach 4 czerwca sami weszli w skład rządu Tadeusza Mazowieckiego, który przy poparciu PZPR naznaczał się hańbą wprowadzania kapitalistycznych reform Balcerowicza.
 
Wolne wybory 4 czerwca 1989 oznaczały nic więcej niż kapitulację biurokracji wobec sił reakcji, czyli potwierdzenie linii działania ustalonej parę miesięcy wcześniej na Okrągłym Stole, którą można określić tylko jako linia przejścia na stronę burżuazji.  Wobec tego nie było co już wg. biurokratów utrzymywać ładu demokracji ludowej, lecz stworzyć bezbolesne dla nich przejście do nowej kapitalistycznej rzeczywistości poprzez zorganizowanie częściowo wolnych wyborów w których można było wybierać pomiędzy dwoma reakcyjnymi pro-kapitalistycznymi siłami. PZPR po tym okresie do jej upadku należy oceniać tę samą miarą jak jej kontynuatorkę - SLD - była to lewicowa partia burżuazyjna. Fakt, kiedy ze statutu partii znikł marksizm i kiedy znikła sama partia, kiedy straciła władzę ma w tym wypadku drugorzędne znaczenie. Ważne jest kiedy biurokraci partyjno-państwowi uznali, że przestają już firmować socjalizm swoimi twarzami i bronić socjalnych zdobyczy PRL i chcą mieć na własność środki produkcji którymi zarządzają.
 
PZPR w postaci SLD stworzyła własny rząd cztery lata po kontrrewolucji. Byli to ci sami ludzie co w b.PZPR, obiecywali owszem lewicowy program, lecz główną ich "zasługą" było wplątanie Polski w imperialistyczne orbity UE i NATO. Wszelkie nadzieje, że jakiś "socjalistyczny duch przetrwał w tych ludziach" były pozbawione sensu i wszyscy ci, co liczyli, że SLD przywróci dawny porządek srogo się mylili. Kapitalizm bowiem został już wtedy, podobnie jak dzisiaj w Chinach odrestaurowany, a SLD było, podobnie jak KPCh dziś, partią burżuazyjną.
 
Kiedy więc chińskie zdeformowane państwo robotnicze zostało obalone?
 
Niestety nie znamy chińskiej Joanny Szczepkowskiej, która określi nam dokładną datę. Nikt nie mówi, że zawsze musimy znać datę i godzinę przemiany ustrojowej. Tak samo też, jak nie jesteśmy w stanie określić kiedy Polska przeszła dokładnie z feudalizmu do kapitalizmu co do dnia. Polska nie doświadczyła bowiem wielkiej rewolucji burżuazyjnej na miarę francuskiej, tak jak Chiny nie doświadczyły kontrrewolucji połączonej z "wolnymi wyborami" na miarę Polski. Możemy podać tylko okres dziejowy i najważniejsze doniosłe wydarzenia które temu towarzyszyły - jak tymi "momentami przełomowymi" były polskie powstania narodowe i XIX-wieczne wejście na drogę industrializacji, tak samo w Chinach kontrrewolucje należy datować na lata 90., czas po stłumieniu pro-socjalistycznej opozycji na placu Tiananmen (czołgi rozjeżdżały wtedy studentów śpiewających "Międzynarodówkę") , co ugruntowało władzę KPCh a jednocześnie utwierdziło ją w kursie objętym przez Denga Xiaopinga, który po stłumieniu wszelkich opozycyjnych dążeń, stał się przepustką do zakoncesjowania władzy partii "komunistycznej" w systemie kapitalistycznym.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na dzień dzisiejszy jedno pozostaje pewne - Chiny są krajem kapitalistycznym, imperialistycznym mocarstwem, krajem brutalnej dyktatury burżuazji, a "partia komunistyczna" i jej władza jest narzędziem pomagającym burżuazji w wyzysku klasy robotniczej. Dodatkowo, Chiny, poprzez wzięty zarówno z ideologii maoistowskiej jak i wielowiekowej tradycji "Państwa Środka" nacjonalizm połączony z  kapitalistycznym rozwojem gospodarczym sprawić może, że to nie USA, ale Chiny, obecnie drugie mocarstwo świata, staną się centrum światowego kapitalizmu.
 
Artykuł "China is not capitalist" który ukazał się w "Workers Hammer" nr 202 wiosna 2008
http://www.icl-fi.org/english/wh/202/china.html
 
"Brzask" nr kwietniowo-majowy 2010, w którym opublikowane zostały artykuły prof. Z. Wiktora o Chinach
http://kompol.org/brzask/2010_04i05.pdf
 
Artykuł prof. Z.Wiktora o nowej burżuazji w Chinach:
http://1917.net.pl/?q=node/2596
 
Artykuł Vincenta Kolo z Komitetu na rzecz Międzynarodówki Robotniczej (CWI) dotyczący restauracji kapitalizmu w Chinach:
http://1917.net.pl/?q=node/145

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

front