Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Włodzimierz Lenin

Włodzimierz Lenin: Dwie taktyki socjaldemokracji w rewolucji demokratycznej (przedmowa)

Lenin 1897

Publikujemy wstęp do pracy Lenina "Dwie taktyki socjaldemokracji w rewolucji demokratycznej", która została napisana pod wpływem rewolucji 1905 roku, a dotyczy ona zagadnienia rewolucji demokra

Włodzimierz Lenin: Władza radziecka a położenie kobiety

stalin21.jpg

Na podstawie: Lenin, „O kwestji kobiecej”, tłum. Z. Biernacka, pod red. i z przypisami St. Borskiego, Centralne Wydawnictwo Ludów SSSR, Moskwa 1925.

Włodzimierz Lenin: Zadania socjaldemokratów rosyjskich (1898 rok)

Lenin 1897

Drugą połowę ostatniego dziesięciolecia charakteryzuje niezwykłe ożywienie w dziedzinie stawiania i rozstrzygania rosyjskich zagadnień rewolucyjnych.

Zacznijmy od działalności socjalistycznej. Od chwili, gdy socjaldemokratyczny «Związek Walki o Wyzwolenie Klasy Robotniczej» w Petersburgu rozpoczął działalność wśród, robotników petersburskich, zdawałoby się, że charakter działalności socjaldemokratycznej pod tym względem powinien być zupełnie jasny. Praca socjalistyczna socjaldemokratów rosyjskich polega na propagandzie teorii socjalizmu naukowego, na rozpowszechnianiu wśród robotników właściwego pojęcia o współczesnym ustroju społeczno-ekonomicznym, jego podstawach i jego rozwoju, o rozmaitych klasach społeczeństwa rosyjskiego, o ich wzajemnym stosunku, o walce tych klas między sobą, o roli klasy robotniczej w tej walce, jej stosunku do klas upadających i rozwijających się,
do przeszłości i przyszłości kapitalizmu, o historycznym zadaniu międzynarodowej socjaldemokracji i rosyjskiej klasy robotniczej.

Z propagandą nierozerwalnie związana jest agitacja wśród robotników, wysuwająca się, siłą rzeczy, na plan pierwszy wobec współczesnych warunków politycznych Rosji i wobec poziomu rozwoju mas robotniczych. Agitacja wśród robotników polega na tym, że socjaldemokraci biorą udział we wszystkich żywiołowych przejawach walki klasy robotniczej, we wszystkich starciach robotników z kapitalistami z powodu dnia pracy, płacy, warunków pracy itp. itp. Zadanie nasze polega na tym, by zespolić naszą działalność z praktycznymi
zagadnieniami codziennego życia robotniczego, pomagać robotnikom w orientowaniu się w tych zagadnieniach, zwracać uwagę robotników na najważniejsze nadużycia, pomagać im ściślej i praktyczniej formułować swe żądania wobec przedsiębiorców, rozwijać w robotnikach świadomość ich solidarności, wspólnych interesów i wspólnej sprawy wszystkich robotników rosyjskich jako jednolitej klasy robotniczej, stanowiącej część światowej armii roletariatu. Organizowanie kółek wśród robotników, tworzenie
regularnej i konspiracyjnej łączności pomiędzy nimi a centralną grupą socjaldemokratów, wydawanie i rozpowszechnianie literatury robotniczej, organizowanie
korespondencyj ze wszystkich ośrodków ruchu robotniczego, wydawanie ulotek i odezw agitacyjnych oraz rozpowszechnianie ich, szkolenie kontyngentu doświadczonych agitatorów— oto, w ogólnych zarysach, przejawy socjalistycznej działalności socjaldemokracji rosyjskiej.

Praca nasza przede wszystkim i głównie ma na względzie robotników fabrycznych, miejskich. Socjaldemokracja rosyjska nie powinna rozpraszać swych sił, powinna skoncentrować się na działalności wśród proletariatu przemysłowego, najłatwiej przyswajającego sobie idee socjaldemokratyczne, najbardziej rozwiniętego umysłowo i
politycznie, najważniejszego ze względu na swą liczebność i na skupienie w wielkich ośrodkach politycznych kraju. Stworzenie trwałej organizacji rewolucyjnej wśród fabrycznych robotników miejskich jest zatem naczelnym i palącym zadaniem socjaldemokracji, zadaniem, którego zaniedbywanie w chwili obecnej byłoby w najwyższym stopniu nierozumne.

Ale uznając niezbędność skoncentrowania swych sił na robotnikach fabrycznych, potępiając rozpraszanie sił, nie chcemy wcale powiedzieć przez to, by rosyjska socjaldemokracja miała ignorować pozostałe warstwy proletariatu rosyjskiego i klasy robotniczej. Bynajmniej. Rosyjski robotnik fabryczny przez same warunki swego życia zmuszony jest na każdym kroku do jak najściślejszych stosunków z chałupnikami — z tym proletariatem prze- i myślowym, rozlanym szeroką falą poza fabryką w miastach i po wsiach i znajdującym się w warunkach o wiele gorszych.

Rosyjski robotnik fabryczny styka się bezpośrednio i z ludnością wiejską (często robotnik fabryczny ma rodzinę na wsi), nie może więc nie zbliżać się również do proletariatu wiejskiego, do wielomilionowej masy zawodowych parobków i robotników dniówkowych, a także do tego zrujnowanego chłopstwa, które, trzymając się nędznych skrawków gruntu, pracuje na odrobek i najmuje się do różnej przygodnej pracy
«zarobkowej», tj. tej samej pracy najemnej. Socjaldemokraci rosyjscy uważają, że nie czas teraz kierować swe siły na działalność w środowisku chałupników i robotników rolnych, ale nie mają bynajmniej zamiaru zaniedbywać tego środowiska i będą się starali oświecać czołowych robotników również w sprawach bytu chałupników i robotników rolnych, aby robotnicy ci, stykając się z bardziej zacofanymi warstwami proletariatu, krzewili i wśród nich idee walki klasowej, socjalizmu oraz zadań politycznych demokracji rosyjskiej w ogóle i proletariatu rosyjskiego w szczególności.

Póki jest jeszcze taka moc pracy wśród fabrycznych robotników miejskich, posyłanie agitatorów do chałupników i robotników rolnych jest niepraktyczne. Ale w ogromnej liczbie wypadków socjalista-robotnik mimo woli styka się z tym środowiskiem, powinien więc umieć korzystać z tych wypadków i rozumieć ogólne zadania socjaldemokracji w Rosji.

Dlatego też mylą się bardzo ci, którzy zarzucają ocjaldemokracji rosyjskiej ciasnotę, tendencję do ignorowania masy ludności pracującej na rzecz samych tylko robotników fabrycznych. Przeciwnie, agitacja wśród czołowych
warstw proletariatu jest najpewniejszą i jedyną drogą do rozbudzenia (w miarę rozszerzania się ruchu) również całego proletariatu rosyjskiego.

Rozpowszechnienie socjalizmu i idei walki klasowej wśród robotników miejskich silą rzeczy rozleje te idee również po mniejszych, bardziej drobnych kanałach: w tym celu trzeba, aby idee te zapuściły głębokie korzenie w środowisku bardziej przygotowanym i aby ogarnęły całkowicie tę właśnie
awangardę rosyjskiego ruchu robotniczego i rewolucji rosyjskiej. Skierowując wszystkie swe siły na działalność wśród robotników fabrycznych, socjaldemokracja rosyjska gotowa jest popierać tych rewolucjonistów rosyjskich, którzy w praktyce dochodzą do stawiania pracy socjalistycznej na gruncie walki klasowej proletariatu, nie ukrywając przy tym bynajmniej, że żadne sojusze praktyczne z innymi frakcjami rewolucjonistów nie mogą i nie
powinny prowadzić do kompromisów ani ustępstw w dziedzinie teorii, programu, sztandaru. Przekonani, że w obecnym czasie tylko teoria socjalizmu naukowego i walki klasowej może stanowić teorię rewolucyjną, będącą sztandarem dla ruchu rewolucyjnego, rosyjscy socjaldemokraci będą ją
wszelkimi siłami szerzyli, będą bronili jej przed fałszowaniem, występowali przeciw wszelkim próbom wiązania młodego jeszcze ruchu robotniczego w Rosji z mniej określonymi doktrynami. Rozważania teoretyczne dowodzą, a
działalność praktyczna socjaldemokratów wykazuje, że wszyscy socjaliści w Rosji powinni stać się socjaldemokratami.

Przechodzimy do zadań demokratycznych i do demokratycznej pracy socjaldemokratów. Powtarzamy raz jeszcze, że praca ta wiąże się nierozerwalnie z pracą socjalistyczną. Prowadząc propagandę wśród robotników, socjaldemokraci nie mogą omijać zagadnień politycznych i każdą próbę ominięcia ich lub choćby odsunięcia uważaliby za wielki błąd i odstępstwo od podstawowych zasad międzynarodowego socjaldemokratyzmu. Obok propagandy socjalizmu naukowego, rosyjscy socjaldemokraci uważają za swe zadanie również propagandę de
demokratycznych w masach robotniczych, szerzenie właściwego pojęcia o absolutyzmie we wszystkich przejawach jego działalności, o jego treści klasowej, o konieczności obalenia go, o niemożliwości skutecznej walki o sprawę robotniczą bez osiągnięcia wolności politycznej i demokratyzacji politycznego i społecznego ustroju Rosji.

Prowadząc wśród robotników agitację na gruncie najbliższych żądań ekonomicznych, socjaldemokraci wiążą z tym nierozłącznie również agitację na gruncie najbliższych potrzeb politycznych, bolączek i żądań klasy robotniczej — agitację przeciw uciskowi policyjnemu, ujawniającemu się przy każdym strajku, przy każdym starciu robotników z kapitalistami — agitację przeciw skrępowaniu praw robotników, jako obywateli rosyjskich w ogóle i jako najbardziej uciskanej i pozbawionej praw klasy w szczególności — agitację przeciw każdemu wybitnemu przedstawicielowi i lokajowi absolutyzmu, który blisko styka się z robotnikami i dla klasy robotniczej stanowi wyraźny dowód jej niewoli politycznej. Jeśli w dziedzinie ekonomicznej nie ma ani jednego zagadnienia życia robotniczego, które by się nie nadawało do wykorzystania w agitacji ekonomicznej, to zupełnie tak samo w dziedzinie politycznej nie ma zagadnienia, które by nie służyło za przedmiot agitacji politycznej.

Te dwa rodzaje agitacji związane są nierozerwalnie w działalności socjaldemokratów, jak dwie strony jednego medalu. Zarówno ekonomiczna, jak i polityczna agitacja jednakowo niezbędne są dla rozwoju świadomości klasowej
proletariatu, zarówno ekonomiczna, jak polityczna agitacja jednakowo niezbędne są dla kierowania walką klasową robotników rosyjskich, wszelka bowiem walka klasowa jest walką polityczną.

I jedna i druga agitacja, budząc świadomość robotników, organizując ich, dyscyplinując, wychowując dla solidarnej działalności i walki o ideały socjaldemokratyczne, umożliwi
robotnikom wypróbowanie swych sił na najbardziej bezpośrednich sprawach, bezpośrednich potrzebach, da im możność wywalczania u wroga częściowych ustępstw, polepszając ich sytuację ekonomiczną, zmuszając kapitalistów do liczenia się z siłą zorganizowanych robotników, zmuszając rząd do rozszerzania praw robotników, do zwracania uwagi na ich żądania, trzymając rząd w ciągłym strachu przed wrogo usposobionymi masami robotniczymi, kierowanymi przez mocną organizację socjaldemokratyczną.

Wskazaliśmy na nierozdzielną bliskość socjalistycznej i demokratycznej propagandy oraz agitacji, na całkowitą równoległość pracy rewolucyjnej w jednej i drugiej sferze. Ale istnieje także duża różnica pomiędzy obu rodzajami działalności i walki.

Różnica polega na tym, że w walce ekonomicznej proletariat stoi zupełnie samotnie, mając przeciwko sobie i szlachtę-właścicieli ziemskich i burżuazję, korzystając chyba tylko (i to bynajmniej nie zawsze) z pomocy tych żywiołów drobnomieszczaństwa, które ciążą ku proletariatowi. Natomiast w walce demokratycznej, politycznej, rosyjska klasa robotnicza nie jest samotna; stają obok niej wszystkie politycznie opozycyjne żywioły, warstwy ludności i klasy, o ile są wrogo usposobione wobec absolutyzmu i prowadzą przeciw niemu walkę w tych lub innych formach. Obok proletariatu stoją tu również opozycyjnie
usposobione żywioły burżuazji lub klas wykształconych, lub drobnomieszczaństwa, lub prześladowanych przez absolutyzm narodowości, lub wyznań i sekt itd. itd. Powstaje, rzecz naturalna, pytanie, jak powinna się ustosunkować klasa robotnicza do tych żywiołów?

I następnie — czy nie powinna ona" połączyć się z nimi dla wspólnej walki przeciw absolutyzmowi? Wszak wszyscy socjaldemokraci uznają, że rewolucja polityczna w Rosji powinna poprzedzić rewolucję socjalistyczną; czy więc
nie należy, połączywszy się ze wszystkimi politycznie opozycyjnymi żywiołami dla walki przeciw absolutyzmowi, odsunąć na razie socjalizm, czy nie jest to niezbędne dla wzmocnienia walki przeciw absolutyzmowi?

Rozpatrzmy oba pytania. Co się tyczy stosunku klasy robotniczej, jako bojownika przeciw absolutyzmowi, do wszystkich innych politycznie opozycyjnych klas i grup
społecznych, to jest on zupełnie ściśle określony przez podstawowe zasady socjaldemokratyzmu, wyłuszczone w słynnym «Manifeście Komunistycznym». Socjaldemokraci popierają postępowe klasy społeczne przeciw reakcyjnym, burżuazję — przeciw przedstawicielom uprzywilejowanego i stanowego obszarnictwa i przeciw biurokracji, wielką burżuazję — przeciw reakcyjnym zakusom drobnomieszczaństwa. Poparcie
to nie przewiduje i nie wymaga żadnego kompromisu z programami i zasadami nie-socjaldemokratycznymi, jest to poparcie sojusznika przeciwko danemu wrogowi, przy czym socjaldemokraci udzielają tego poparcia, aby przyśpieszyć upadek wspólnego wroga, ale niczego nie spodziewają się dla
siebie od tych chwilowych sprzymierzeńców i nic im nie ustępują.

Socjaldemokraci popierają wszelki ruch rewolucyjny przeciw współczesnemu ustrojowi społecznemu, wszelki uciskany naród, prześladowaną religię, poniżony stan itp. w walce ich o równouprawnienie. Popieranie wszystkich politycznie opozycyjnych żywiołów znajdzie wyraz w propagandzie socjaldemokratów w ten sposób, że, dowodząc wrogości absolutyzmu wobec sprawy robotniczej, socjaldemokraci będą wskazywali i na wrogość absolutyzmu wobec tych lub owych grup społecznych, będą wskazywali na solidarność klasy robotniczej z tymi grupami w tych lub owych sprawach, w tych lub owych zadaniach itp. W agitacji popieranie to znajdzie wyraz w tym, że socjaldemokraci będą wyzyskiwali każdy przejaw policyjnego ucisku absolutyzmu i będą
wskazywali robotnikom, jak ucisk ten spada na wszystkich obywateli rosyjskich w ogóle, na przedstawicieli szczególnie uciskanych stanów, narodowości, wyznań, sekt itd. w szczególności, i jak ucisk ten odbija się zwłaszcza na klasie robotniczej. Wreszcie, w praktyce poparcie to znajduje wyraz w tym, że socjaldemokraci rosyjscy gotowi są zawierać sojusze z rewolucjonistami innych kierunków dla osiągnięcia tych lub owych celów częściowych, a. gotowości tej już nieraz dowiedli w praktyce.

Zbliżamy się tu do drugiego pytania. Wskazując na solidarność z robotnikami tych lub owych grup opozycyjnych, socjaldemokraci zawsze będą wyodrębniali robotników, zawsze będą wyjaśniali chwilowy i warunkowy charakter tej solidarności, zawsze będą podkreślali klasową odrębność proletariatu, który jutro może okazać się przeciwnikiem owych dzisiejszych sprzymierzeńców. Powiedzą nam: «Takie wskazanie osłabi wszystkich bojowników o wolność polityczną w chwili obecnej». Takie wskazanie wzmocni wszystkich bojowników o wolność polityczną - odpowiemy.

Silni są tylko ci bojownicy, którzy opierają się na dobrze zrozumianych realnych interesach określonych klas, wszelkie zaś zacieranie tych interesów klasowych, już odgrywających rolę dominującą w społeczeństwie współczesnym, tylko osłabi bojowników. [podkreślenie pochodzi od Redakcji WR] To po pierwsze.

A po wtóre — w walce przeciw absolutyzmowi klasa robotnicza powinna wyodrębniać siebie, tylko bowiem ona jest do ostatka konsekwentnym i bezwarunkowym wrogiem absolutyzmu, tylko pomiędzy nią a absolutyzmem niemożliwe są kompromisy, tylko w klasie robotniczej demokratyzm może znaleźć zwolennika bez zastrzeżeń, bez wahań, bez oglądania się wstecz. We wszystkich innych klasach, grupach, warstwach ludności wrogość wobec absolutyzmu nie jest bezwarunkowa, ich demokratyzm ogląda się zawsze wstecz. Burżuazja nie może nie uświadamiać sobie, że absolutyzm hamuje rozwój przemysłowy i społeczny, lecz boi się ona całkowitej demokratyzacji ustroju politycznego i społecznego i zawsze może się sprzymierzyć z absolutyzmem przeciwko proletariatowi.

Drobnomieszczaństwo z natury swej ma dwa oblicza i, ciążąc z jednej strony ku proletariatowi i demokratyzmowi, z drugiej — ciąży ku klasom reakcyjnym, próbuje powstrzymać historię, zdolne jest pójść na lep eksperymentów i umizgów
absolutyzmu (chociażby w formie «ludowej polityki» Aleksandra III), zdolne jest zawrzeć sojusz z klasami rządzącymi przeciwko proletariatowi, gwoli umocnienia swego stanowiska, jako drobnych posiadaczy. Ludzie
wykształceni, w ogóle «inteligencja», nie może nie buntować się przeciw dzikiemu uciskowi policyjnemu absolutyzmu, prześladującemu myśl i naukę, ale interesy materialne tej inteligencji przywiązują ją do absolutyzmu, do burżuazji,
zmuszając ją do niekonsekwencji, do zawierania kompromisów, do sprzedawania swego opozycyjnego i rewolucyjnego zapału za pensję rządową albo za udział w zyskach lub dywidendach. Co się tyczy żywiołów demokratycznych wśród uciskanych narodowości i prześladowanych wyznań, to każdy wie i widzi, że przeciwieństwa klasowe wewnątrz tych kategorii ludności są o wiele głębsze i silniejsze, niż solidarność wszystkich
klas danej kategorii przeciw absolutyzmowi i w obronie urządzeń demokratycznych. Tylko proletariat może być—i, ze względu na swą sytuację klasową, nie może nie być — konsekwentnym aż do końca demokratą, zdecydowanym wrogiem absolutyzmu, niezdolnym do żadnych ustępstw, kompromisów. Jedynie proletariat może być czołowym bojownikiem o wolność polityczną i o urządzenia demokratyczne, bo, po pierwsze, na proletariacie najmocniej odbija się ucisk polityczny, nie
znajdując żadnych korektyw w sytuacji tej klasy, nie posiadającej ani dostępu do zwierzchniej władzy, ani nawet dostępu do urzędników, ani wpływu na opinię publiczną. A po drugie, tylko proletariat zdolny jest doprowadzić do końca demokratyzację ustroju politycznego i społecznego, bo taka bowiem demokratyzacja oddałaby ten ustrój w ręce robotników. Oto dlaczego zlanie demokratycznej działalności klasy robotniczej z demokratyzmem pozostałych klas i grup osłabiłoby siłę ruchu demokratycznego, osłabiłoby
walkę polityczną, uczyniłoby ją mniej zdecydowaną, mniej konsekwentną, bardziej podatną na kompromisy. Przeciwnie, wyodrębnienie klasy robotniczej, jako czołowego bojownika o urządzenia demokratyczne, wzmocni ruch demokratyczny, wzmocni walkę o wolność polityczną, albowiem klasa robotnicza będzie popychała wszystkie pozostałe demokratyczne i polityczne żywioły opozycyjne, będzie popychała liberałów ku radykałom politycznym, będzie popychała radykałów do bezapelacyjnego zerwania z całym ustrojem politycznym i społecznym współczesnego społeczeństwa. Powiedzieliśmy wyżej, że wszyscy socjaliści w Rosji powinni stać się socjaldemokratami. Dodajemy teraz: wszyscy prawdziwi i konsekwentni demokraci w Rosji powinni stać się socjaldemokratami. Wyjaśnijmy naszą myśl na przykładzie. Weźmy instytucję stanu urzędniczego, biurokracji, jako odrębnej warstwy osób, wyspecjalizowanej w
rządzeniu i postawionej w sytuację uprzywilejowaną wobec ludu. Poczynając od absolutystycznej, na pół azjatyckiej Rosji aż do kulturalnej, wolnej i cywilizowanej Anglii, widzimy wszędzie tę instytucję, stanowiącą niezbędny organ społeczeństwa burżuazyjnego. Zacofaniu Rosji i jej absolutyzmowi odpowiada pozbawienie ludu wszelkich praw wobec stanu urzędniczego, zupełny brak kontroli nad uprzywilejowaną biurokracją. W Anglii istnieje potężna kontrola ludu nad administracją, ale i tam kontrola ta bynajmniej nie jest całkowita, i tam biurokracja zachowuje niemało przywilejów, często jest panem, a nie sługą ludu. I w Anglii widzimy, że silne grupy społeczne popierają uprzywilejowane stanowisko biurokracji, sprzeciwiają się
całkowitej demokratyzacji tej instytucji. Skąd się to bierze? Stąd, że zupełna jej demokratyzacja odpowiada interesom samego tylko proletariatu: nawet najbardziej postępowe warstwy bur- żuazji bronią niektórych prerogatyw
biurokracji, występują przeciw obieralności wszystkich urzędników, przeciw całkowitemu zniesieniu cenzusu, przeciw bezpośredniej odpowiedzialności urzędników wobec ludu itp., bo warstwy te czują, że taką ostateczną demokratyzację proletariat wykorzysta przeciw burżuazji. Tak samo w
Rosji. Przeciwko wszechwładnemu, nie ponoszącemu odpowiedzialności, przekupnemu, dzikiemu, ciemnemu i pasożytującemu biurokratyzmowi rosyjskiemu zwracają się bardzo liczne i najróżnorodniejsze warstwy narodu rosyjskiego. Ale prócz proletariatu żadna z tych warstw nie dopuściłaby do zupełnej demokratyzacji biurokracji, wszystkie bowiem inne warstwy (burżuazja, drobnomieszczaństwo, «inteligencja» w ogóle) związane są
pewnymi nićmi ze stanem urzędniczym, wszystkie bowiem te warstwy — to krewni biurokracji rosyjskiej. Kto nie wie, jak łatwo dokonywa się na świętej Rusi przemiana inteligenta-radykała, inteligenta-socja- listy w urzędnika
rządu imperatorskiego —urzędnika, pocieszającego się tym, że przynosi «pożytek» w ramach rutyny kancelaryjnej — urzędnika, usprawiedliwiającego tym «pożytkiem» swój indyferentyzm polityczny, swoje lokajstwo wobec rządu knuta i nahajki? Tylko proletariat jest bezwarunkowo wrogi absolutyzmowi i biurokratyzmowi rosyjskiemu, tylko proletariat nie ma żadnych nici, wiążących go z tymi organami społeczeństwa szlachecko-burżuazyjnego, tylko proletariat zdolny jest do nieprzejednanej wrogości i zdecydowanej z nimi walki.

Dowodząc, że proletariat, kierowany w swej walce klasowej przez socjaldemokrację, jest czołowym bojownikiem demokracji rosyjskiej, spotykamy się tu z nadzwyczaj rozpowszechnionym i nadzwyczaj dziwnym poglądem, jakoby socjaldemokracja rosyjska odsuwała na plan dalszy
zagadnienia polityczne i walkę polityczną. Jak widzimy, pogląd ten jest biegunowo przeciwstawny rzeczywistości. Czym wytłumaczyć takie uderzające niezrozumienie zasad socjaldemokracji, wykładanych po wielokroć i wyłożonych już w pierwszych rosyjskich wydawnictwach socjaldemokratycznych — w zagranicznych broszurach i książkach grupy
«Wyzwolenie Pracy»{4}? Nam się wydaje, że wytłumaczenie tego
zdumiewającego faktu kryje się w następujących trzech okolicznościach:

Po pierwsze, w ogólnym niezrozumieniu zasad socjaldemokratyzmu przez przedstawicieli starych teorii rewolucyjnych, którzy przywykli do budowania programów i planów działania na podstawie idei abstrakcyjnych, a nie na podstawie uwzględnienia działających w kraju realnych klas,
postawionych przez historię w określone stosunki wzajemne. Właśnie brak realistycznego podejścia do tych interesów, które pomagają demokracji rosyjskiej, mógł jedynie stworzyć pogląd, jakoby socjaldemokracja rosyjska pozostawiała w cieniu demokratyczne zadania rosyjskich rewolucjonistów.
Po drugie, w niezrozumieniu, że połączenie kwestii ekonomicznych i politycznych, działalności socjalistycznej i demokratycznej w jedną całość, w jedną klasowa, walkę proletariatu nie osłabia, lecz wzmacnia ruch demokratyczny i walkę polityczną, zbliżając ją do realnych interesów mas
ludowych, wyciągając zagadnienia polityczne z «ciasnych gabinetów inteligencji» na ulicę, do środowiska robotników i klas pracujących, zastępując abstrakcyjne idee ucisku politycznego tymi jego realnymi przejawami, wskutek których najbardziej cierpi proletariat i na których gruncie socjaldemokracja prowadzi swą agitację. Radykałowi rosyjskiemu nieraz się wydaje, że socjaldemokrata, który, zamiast wprost i bezpośrednio nawoływać czołowych robotników do walki politycznej, wskazuje na zadanie rozwinięcia ruchu robotniczego, organizacji walki klasowej proletariatu — że socjaldemokrata odchodzi w ten sposób od swego demokratyzmu, odsuwa walkę polityczną na plan dalszy. Ale jeśli nawet jest tu odejście, to chyba takie, o którym mówi przysłowie francuskie: «il faut reculer pour mieux sauter!» (należy odejść, żeby lepiej skoczyć).

Po trzecie, nieporozumienie wywołane jest przez to, że samo pojęcie «walka polityczna» posiada inne znaczenie dla narodowolca i narodoprawca — z jednej strony, a inne dla socjaldemokraty — z drugiej. Socjaldemokraci inaczej pojmują walkę polityczną, pojmują ją o wiele szerzej, niż
przedstawiciele starych teorii rewolucyjnych. Wymowną ilustrację tego twierdzenia, które może wydawać się paradoksem, daje nam «Letuczij 11 Listok «Gruppy narodowolcew» » Nr 4 z dn. 9 grudnia r. 1895. Witając z
całego serca to wydawnictwo, świadczące o głębokiej i owocnej pracy myślowej, która dokonywa się wśród dzisiejszych narodowolców, nie możemy pominąć artykułu P. Ławrowa «O kwestiach programowych» (str. 19—22), który dobitnie ujawnia inne pojmowanie walki politycznej przez
narodowolców dawnego typu1. «...Tutaj — pisze P. Ławrow, mówiąc o stosunku programu narodowolców do programu socjaldemokratów — istotne jest jedno i tylko jedno: czy możliwe jest zorganizowanie silnej partii robotniczej w warunkach absolutyzmu i bez zorganizowania partii rewolucyjnej, skierowanej przeciwko absolutyzmowi?» (str. 21, szpalta 2); to samo nieco wyżej (szpalta 1): «.. .zorganizować rosyjską partię robotniczą
w warunkach panowania absolutyzmu, nie organizując jednocześnie partii rewolucyjnej przeciw temu absolutyzmowi». Zupełnie niezrozumiałe są dla nas te różnice, tak kardynalnie istotne dla P. Ławrowa. Jakże to? «Partia robotnicza bez partii rewolucyjnej, skierowanej przeciwko absolutyzmowi»?? A czyż sama partia robotnicza nie jest partią rewolucyjną? Czyż nie jest ona skierowana przeciw absolutyzmowi? Wyjaśnienie tej dziwaczności daje następujące miejsce artykułu P. Ławrowa: «Organizację rosyjskiej partii robotniczej wypada tworzyć w warunkach istnienia absolutyzmu ze wszystkimi jego dobrodziejstwami.
Gdyby socjaldemokratom udało się to zrobić bez jednoczesnego
organizowania spisku [ 2 ] politycznego przeciw absolutyzmowi ze wszystkimi warunkami takiego spisku [1], to oczywiście ich program polityczny byłby właściwym programem socjalistów rosyjskich, ponieważ wyzwolenie robotników siłami samych robotników dokonywałoby się. Ale
jest to bardzo wątpliwe, jeśli nie niemożliwe» (str. 21, szpalta 1). Oto w czym sęk! Dla narodowolca pojęcie walki politycznej jest identyczne z pojęciem spisku politycznego! Trzeba przyznać, że w tych słowach P. Ławrowowi istotnie udało się pokazać z całą plastycznością zasadniczą różnicę pomiędzy taktyką walki politycznej narodowolców i socjaldemokratów.

Tradycje blankizmu{5}, spiskowości są niezwykle mocne wśród narodowolców, tak dalece mocne, że nie mogą wyobrazić sobie walki politycznej inaczej, niż w
postaci spisku politycznego. Socjaldemokraci zaś nie grzeszą podobną * Artykuł P. Ławrowa, wydrukowany w Nr 4, jest jedynie «wyciągiem» z obszernego listu P. Ławrowa,
przeznaczonego do «Materiałów». Słyszeliśmy, że tego lata (1897) wyszedł za granicą również ten list P.
Ławrowa w pełnym brzmieniu i odpowiedź Plechanowa, ale nie udało nam się ujrzeć ani jednego, ani drugiego. Nie wiadomo nam również, czy wyszedł Nr 5 pisma «Letuczij Listok «Gruppy narodowolcew» », w którym redakcja obiecała artykuł redakcyjny w związku z listem Ławrowa. Patrz Nr 4, str. 22, szpalta 1, uwaga. [1], [2] Podkreślenie nasze
ciasnotą poglądów; w spiski nie wierzą, sądzą, że czas spisków dawno minął, że sprowadzać walkę polityczną do spisku znaczy, z jednej strony, zwężać ją niepomiernie, z drugiej zaś — wybierać najbardziej niefortunne metody
walki. Każdy rozumie, że słowa P. Ławrowa, jakoby «działalność Zachodu jest dla rosyjskich socjaldemokratów bezwzględnym wzorem» • (str. 21, szpalta 1), są niczym więcej, jak wybiegiem polemicznym, i że w
rzeczywistości socjaldemokraci rosyjscy nigdy nie zapominali o naszych warunkach politycznych, nigdy nie marzyli o możliwości stworzenia w Rosji jawnej partii robotniczej, nigdy nie oddzielali zadań walki o socjalizm od
zadań watki o wolność polityczną. Ale uważali zawsze i uważają w dalszym ciągu, że walkę tę powinni prowadzić nie spiskowcy, lecz partia rewolucyjna, opierająca się na ruchu robotniczym. Uważają, że walka przeciw absolutyzmowi polegać winna nie na urządzaniu spisków lecz na wychowywaniu, dyscyplinowaniu i organizowaniu proletariatu, na agitacji politycznej wśród robotników, piętnującej wszelki przejaw absolutyzmu, stawiającej pod pręgierz wszystkich rycerzy rządu policyjnego i wymuszającej u tego rządu ustępstwa. Czyż nie taka jest właśnie działalność
petersburskiego «Związku Walki o Wyzwolenie Klasy Robotniczej»?

Czy organizacja ta nie jest właśnie zalążkiem partii rewolucyjnej, która opiera się na ruchu robotniczym, kieruje walką klasową proletariatu, walką przeciw kapitałowi i przeciw rządowi absolutnemu, nie urządzając żadnych spisków i czerpiąc swe siły właśnie z połączenia socjalistycznej i demokratycznej walki w jedną niepodzielną walkę klasową proletariatu petersburskiego? Czy działalność «Związku», mimo całą jej krótkotrwałość, nie dowiodła już, że kierowany przez socjaldemokrację proletariat stanowi poważną siłę polityczną, z którą zmuszony jest już liczyć się rząd, wobec której śpieszy on z ustępstwami. Ustawa z 2 czerwca r. 1897{6} zarówno przez pośpiech w jej przeprowadzeniu, jak przez treść swą, wykazuje naocznie swe znaczenie, jako ustępstwa wymuszonego przez proletariat, jako pozycji zdobytej na wrogu ludu rosyjskiego. Ustępstwo to jest całkiem miniaturowe, pozycja nader nikła, ale przecież i ta organizacja ruchu robotniczego, której udało się wymusić owo ustępstwo, również nie odznacza się ani szerokością, ani trwałością, ani dawnością, ani bogactwem doświadczenia lub środków: «Związek Walki» powstał, jak wiadomo, dopiero w roku 1895—96, a jego wezwania do robotników ograniczały się jedynie do hektografowanych i litografowanych odezw. Czy można przeczyć, że tego rodzaju organizacja, jednocząca przynajmniej największe ośrodki ruchu robotniczego w Rosji (okręgi petersburski, moskiewsko-włodzimierski, południowy i najważniejsze miasta, jak Odessa, Kijów, Saratów itd.), rozporządzająca
organem rewolucyjnym i ciesząca się takim samym autorytetem wśród robotników rosyjskich, jakim «Związek Walki» cieszy się wśród robotników petersburskich — że tego rodzaju organizacja byłaby ogromnej wagi czynnikiem politycznym w Rosji współczesnej—czynnikiem, z którym rząd
nie mógłby się nie liczyć w całej swej polityce wewnętrznej i zagranicznej?

Kierując walką klasową proletariatu, rozwijając organizację i wzmacniając dyscyplinę wśród robotników, pomagając im walczyć o ich najbliższe potrzeby ekonomiczne i wywalczając u kapitału pozycję za pozycją, politycznie wychowując robotników i systematycznie, 11* nieubłaganie zwalczając na każdym kroku absolutyzm, wzbudzając nienawiść do każdego
stupajki carskiego, dającego proletariatowi poczuć ciężką łapę rządu policyjnego — organizacja taka byłaby jednocześnie i przystosowaną do naszych warunków organizacją partii robotniczej, i potężną partią rewolucyjną, zwróconą przeciw absolutyzmowi. Rozwodzić się zaś z góry nad tym, jakich środków chwyci się ta organizacja dla zadania absolutyzmowi ostatecznego ciosu, czy wybierze np. powstanie czy też masowy strajk polityczny czy inną metodę ataku — rozwodzić się nad tym z góry i rozstrzygać to zagadnienie w obecnej chwili byłoby czczym
doktrynerstwem. Byłoby to coś na kształt łego, jak gdyby generałowie zwołali radę wojenną, zanim zgromadzili wojsko, zmobilizowali je i poprowadzili na nieprzyjaciela. A gdy armia proletariatu będzie nieugięcie i pod kierownictwem mocnej organizacji socjaldemokratycznej walczyła o swe wyzwolenie ekonomiczne i polityczne—wówczas armia ta sama wskaże generałom metody i środki działania. Wtedy i tylko wtedy można będzie rozstrzygnąć sprawę zadania ostatecznego ciosu absolutyzmowi, albowiem rozstrzygnięcie sprawy zależy właśnie od stanu ruchu robotniczego, od stopnia, w jakim rozwinął się wszerz, od wytworzonych przez ruch sposobów walki, od właściwości organizacji rewolucyjnej, kierującej
ruchem, od stosunku do proletariatu i do absolutyzmu innych żywiołów społecznych, od warunków polityki wewnętrznej i zagranicznej, słowem — od tysiąca warunków, których zgadywanie z góry jest zarówno niemożliwe, jak bezcelowe.
Dlatego w najwyższym stopniu niesłuszne jest również następujące rozumowanie P. Ławrowa:

«Jeśli zaś wypadnie im (socjaldemokratom) tak lub inaczej grupować nie tylko siły robotnicze do walki z kapitałem, ale skupiać rewolucyjne jednostki i grupy do walki z absolutyzmem, to socjaldemokraci rosyjscy faktycznie
(podkreślenie autora) przyjmą program swych przeciwników, narodowolców, jakkolwiek by siebie nazywali. Różnice w pogłądach na chłopską wspólnotę gminną, na losy kapitalizmu w Rosji, na materializm ekonomiczny są szczegółami bardzo malej wagi dla rzeczywistej sprawy i sprzyjają lub przeszkadzają rozstrzygnięciu częściowych zadań, poszczególnych metod przygotowywania punktów podstawowych, ale — nie więcej» (str. 21, szpalta 1).

Dziwne byłoby nawet polemizować z powyższym twierdzeniem, jakoby różnice poglądów na podstawowe zagadnienia życia rosyjskiego i rozwoju społeczeństwa rosyjskiego, na podstawowe zagadnienia pojmowania dziejów mogły dotyczyć jedynie «szczegółów»! Dawno już powiedziano, że bez teorii
rewolucyjnej nie może być ruchu rewolucyjnego, i w obecnych czasach nie ma chyba potrzeby dowodzić tej prawdy. Teoria walki klasowej, materialistyczne pojmowanie historii rosyjskiej i materialistyczna ocena współczesnej
ekonomicznej i politycznej sytuacji Rosji, uznanie konieczności sprowadzania walki rewolucyjnej do określonych interesów określonej klasy i analizowania jej stosunku do innych klas — nazywać te wielkie zagadnienia rewolucyjne «szczegółami» — to ze strony weterana teorii rewolucyjnej jest tak niesłychanie błędne i niespodziewane, że gotowi prawie jesteśmy traktować ten ustęp po prostu jako lapsus. Co się zaś tyczy pierwszej połowy przytoczonej tyrady, to niesłuszność jej jest jeszcze bardziej uderzająca.

Oświadczać w druku, że socjaldemokraci rosyjscy jedynie grupują siły robotnicze do walki z kapitałem (tzn. do samej tylko walki ekonomicznej!), nie skupiając rewolucyjnych jednostek i grup do walki z absolutyzmem — znaczy to albo nie wiedzieć, albo nie chcieć wiedzieć o powszechnie znanych faktach z działalności socjaldemokratów rosyjskich. Albo może P. Ławrow nie uważa socjaldemokratów, praktycznie pracujących w Rosji, za «jednostki rewolucyjne» i «rewolucyjne grupy»?! Albo (to jest bodaj prawdopodobniejsze) przez «walkę» z absolutyzmem rozumie jedynie spiski przeciw absolutyzmowi? (Por. str. 21, szp. 2: «.. .chodzi o . . . organizację spisku rewolucyjnego»; podkreślenie nasze). Może, zdaniem P. Ławrowa, ten, kto nie urządza spisków politycznych, nie prowadzi również walki
politycznej? Jeszcze raz powtarzamy: pogląd taki w zupełności odpowiada starym tradycjom starego narodowolstwa, ale nie odpowiada wcale ani współczesnym pojęciom o walce politycznej, ani współczesnej rzeczywistości.

Pozostaje nam jeszcze powiedzieć parę słów o narodoprawcach. P. Ławrow ma, zdaniem naszym, zupełną słuszność, gdy mówi, że socjaldemokraci «polecają narodoprawców jako bardziej szczerych i gotowi są popierać ich, nie zlewając się zresztą z nimi» (str. 19, szp. 2); trzeba by tylko dodać: jako bardziej szczerych demokratów i o ile narodoprawcy występują jako konsekwentni demokraci. Niestety, warunek ten jest raczej pożądaną przyszłością, niż rzeczywistą teraźniejszością. Narodoprawcy
wyrazili chęć oczyszczenia zadań demokratycznych od narodnictwa i w ogóle od związku z przestarzałymi formami «socjalizmu rosyjskiego», ale sami okazali się bynajmniej nie wyzwolonymi ze starych przesądów i bynajmniej
nie konsekwentnymi, gdy partię swoją, partię wyłącznie politycznych przeobrażeń, nazwali partią
«socjalno (??!)-rewolucyjną» (patrz ich «Manifest»
z dn.-19 lutego r. 1894) i oświadczyli w swym «Manifeście», że «w pojęciu prawa ludowego mieści się organizacja wytwórczości ludowej» (zmuszeni jesteśmy cytować z pamięci), wprowadzając w ten sposób cichaczem te same
przesądy narodnictwa. Dlatego też bodaj że nie zupełnie bez racji P. Ławrow nazwał ich «maskaradowymi politykami» (str. 20, szp. 2)-Ale może bardziej słusznie będzie traktować narodoprawstwo jako prąd przejściowy, któremu nie można nie poczytywać za zasługę, że powstydził się samoistności narodnickich doktryn i rozpoczął otwarcie polemikę z tymi
najwstrętniejszymi reakcjonistami narodnictwa, którzy w obliczu policyjno-klasowego absolutyzmu pozwalają sobie mówić, że pożądane są przeobrażenia ekonomiczne, a nie polityczne (patrz «Nasuszcznyj Wopros», wydawnictwo partii «Narodnoje Prawo»).

Jeśli w partii narodoprawców nie ma rzeczywiście nikogo prócz byłych socjalistów, chowających ze względów taktycznych swój sztandar socjalistyczny, przywdziewających jedynie maskę polityków nie-socjalistów (jak to przypuszcza P. Ławrow, str. 20, szp. 2), wówczas oczywiście partia ta nie ma żadnej przyszłości. Ale jeśli w partii tej
są również nie maskaradowi, lecz prawdziwi politycy nie-socjaliści, demokraci nie-socjaliści, to wówczas partia ta może przynieść niemałą korzyść, dążąc do zbliżenia się do politycznie opozycyjnych żywiołów naszej burżuazji, starając się obudzić polityczną świadomość klasową naszego
drobnomieszczaństwa, drobnych kupców, drobnych rzemieślników itd. — tej klasy, która wszędzie w Europie Zachodniej odegrała swą rolę w ruchu demokratycznym, która u nas w Rosji szczególnie szybko posunęła się naprzód pod względem kulturalnym i pod innymi względami w okresie
pouwłaszczeniowym i która nie może nie odczuwać ucisku rządu policyjnego z jego cynicznym popieraniem wielkich fabrykantów, finansowych i przemysłowych magnatów-monopolistów. W tym celu trzeba tylko, by narodoprawcy postawili sobie za zadanie właśnie zbliżenie się do rozmaitych warstw ludności, a nie ograniczali się tylko do «inteligencji», której bezsilność wobec oderwania jej od realnych interesów mas przyznaje i «Nasuszcznyj Wopros». W tym celu trzeba, aby narodoprawcy wyrzekli się wszelkich pretensji do zlania w jedną całość różnorodnych żywiołów
społecznych i odsunięcia socjalizmu na plan dalszy wobec zadań politycznych, aby wyzbyli się fałszywego wstydu, przeszkadzającego zbliżeniu do burżuazyjnych warstw narodu, tj. aby nie tylko mówili o programie polityków nie-socjalistów, ale i postępowali zgodnie z tym programem, budząc i rozwijając świadomość klasową tych grup i klas
społecznych, którym socjalizm wcale nie jest potrzebny, ale które im dalej, tym dotkliwiej odczuwają ucisk absolutyzmu i niezbędność wolności politycznej.

Socjaldemokracja rosyjska jest jeszcze bardzo młoda. Zaledwie wychodzi z tego stanu zalążkowego, w którym miejsce dominujące zajmowały zagadnienia teoretyczne. Zaczyna dopiero rozwijać działalność praktyczną. Zamiast krytyki socjaldemokratycznych teorii i programów rewolucjoniści innych frakcji muszą z konieczności występować z krytyką działalności praktycznej socjaldemokratów rosyjskich. I należy przyznać, że krytyka ta różni się jak najmocniej od krytyki teoretycznej, różni się tak dalece, że okazało się możliwe sfabrykowanie komicznej pogłoski, jakoby petersburski «Związek Walki» był organizacją nie- socjaldemokratyczną. Już sama możliwość takiej pogłoski wykazuje niesłuszność rozpowszechnionego
oskarżania socjaldemokratów o ignorowanie walki politycznej. Już sama możliwość takiej pogłoski świadczy, że wielu rewolucjonistów, których nie mogła przekonać teoria socjaldemokratów, zaczyna przekonywać ich praktyka.

Przed socjaldemokracją rosyjską leży olbrzymie, zaledwie napoczęte pole pracy. Przebudzenie się rosyjskiej klasy robotniczej, jej żywiołowe dążenie do wiedzy, do zjednoczenia, do socjalizmu, do walki przeciw swym
wyzyskiwaczom i ciemięzcom ujawnia się z każdym dniem coraz jaskrawiej i szerzej. Olbrzymie postępy kapitalizmu rosyjskiego w ostatnich czasach są gwarancją tego, że ruch robotniczy rosnąć będzie -bezustannie wszerz i w
głąb. W chwili obecnej przeżywamy, jak widać, ten okres cyklu kapitalistycznego, kiedy przemysł «kwitnie», handel dobrze się rozwija, fabryki pracują całą parą i, jak grzyby po deszczu, zjawiają się niezliczone nowe zakłady przemysłowe, nowe przedsiębiorstwa, towarzystwa akcyjne,
koleje itd. itd. Nie trzeba być prorokiem, by przepowiedzieć nieunikniony krach (bardziej lub mniej nagły), który musi nastąpić po tym «rozkwicie» przemysłu. Krach taki zrujnuje mnóstwo drobnych przedsiębiorców, zepchnie mnóstwo robotników do szeregu bezrobotnych i w ten sposób postawi wobec całej masy robotniczej w ostrej formie te zagadnienia socjalizmu i demokratyzmu, które dawno już stanęły przed każdym uświadomionym, każdym zastanawiającym się robotnikiem. Socjaldemokraci rosyjscy powinni postarać się o to, by krach ten zastał proletariat rosyjski bardziej
uświadomionym, bardziej zespolonym, rozumiejącym zadania rosyjskiej klasy robotniczej, zdolnym do odporu wobec klasy kapitalistów, zbierających obecnie olbrzymie zyski i dążących zawsze do zwalania strat na robotników — zdolnym do rozpoczęcia na czele demokracji rosyjskiej zdecydowanej
walki przeciw policyjnemu absolutyzmowi, trzymającemu w kajdanach robotników rosyjskich i cały lud rosyjski.

A więc, do pracy, towarzysze! Nie traćmy drogiego czasu! Socjaldemokratów rosyjskich czeka moc pracy nad zaspokojeniem potrzeb budzącego się proletariatu, nad organizacją ruchu robotniczego, nad umocnieniem grup rewolucyjnych i ich wzajemnej łączności, nad zaopatrzeniem robotników w literaturę propagandową i agitacyjną, nad zjednoczeniem rozproszonych po wszystkich krańcach Rosji kółek robotniczych i grup socjaldemokratycznych w jedną socjaldemokratyczną partię robotniczą!

Wydrukowano w oddzielnej broszurze w Genewie,
1898 r.

Przypisy:

{1}*Gruppa narodowolcew» (grupa «Narodnej Woli») >— powstała w 1891
roku i przestała istnieć w roku 1896. Grupa ta pod wpływem wzrostu ruchu
robotniczego w kraju stopniowo przechodziła od narodowolstwa do
marksizmu. Poszczególni członkowie jej stali się w następstwie aktywnymi
działaczami SDPRR.
{2}*Sojuz russkich socjał-demokratow za granicej> («Związek Socjaldemokratów
Rosyjskich za granicą») — został założony w roku 1894 w Genewie
z inicjatywy grupy «Oswobożdienje Truda» («Wyzwolenie Pracy»).
Początkowo «grupa» kierowała «Związkiem» i redagowała jego wydawnictwa.
W następstwie osiągnęły w «Związku» przewagę elementy
oportunistycz- ne («ekonomiści»).
{3}*Sojuz bor'by za oswobożdienje roboczego kłassa» («Związek Walki o
Wyzwolenie Klasy Robotniczej»)—został założony przez Lenina w 1895 roku
w Petersburgu. Związek połączył wszystkie rozdrobnione robotnicze kółka
marksistowskie w jedną scentralizowaną organizację. Po raz pierwszy
zrealizował zespolenie ruchu robotniczego w Rosji z socjalizmem i stał się
zalążkiem prawdziwie marksistowskiej partii w Rosji.
{4}Grupa «Oswobożdienje Truda» («Wyzwolenie Pracy»)

{5}Blankizm — prąd we francuskim ruchu socjalistycznym, związany z
Nazwiskiem wybitnego rewolucjonisty Louis August Blanąui
(1805—1881)-«Blankizm— pisał Lenin — oczekuje wybawienia ludzkości
od najemnego niewolnictwa nie drogą walki klasowej proletariatu, lecz drogą
spisku, dokonanego przez niewielką inteligentną mniejszość» (Lenin, Dzieła,
t. IX, str, 237, wyd. ros.).
{6}Ustawa z 2 czerwca 1897 roku ograniczała dzień pracy do 11 i 1/2 godzin i
ustanawiała obowiązkowy odpoczynek niedzielny.

Źródło: W. I. Lenin, Dzieła Wybrane,
Tom I, str. 150-168 i 1018-1019

Wersja elektroniczna: Władza Rad, 2011
www.1917.net.pl

Włodzimierz Lenin: Co to są "przyjaciele ludu" i jak oni walczą przeciwko socjaldemokratom?

Platforma Obywatelska - przykład współczesnych "przyjaciół ludu".

«Russkoje Bogatstwo» ruszyło w pochód przeciwko socjaldemokratom. Już w Nr 10 z roku zeszłego jeden z przywódców tego czasopisma, p. N.

Włodzimierz Lenin: "Państwo a rewolucja" - rozdział I - Społeczeństwo klasowe a państwo

Kapitalista

W.I. LENIN

PAŃSTWO A REWOLUCJA

ROZDZIAŁ I

SPOŁECZEŃSTWO KLASOWE A PAŃSTWO

I. Państwo jako wytwór nieprzejednanych przeciwieństw klasowych

Banki i ich nowa rola

"Zasadniczą i pierwotną operacją bankową jest pośrednictwo w wypłatach."

W. I. Lenin - "Imperializm jako najwyższe stadium Kapitalizmu" - Rozdział II
 

Płacąc po 4 i po 4 1/4 % od wkładów kasy oszczędności zmuszone są szukać «zyskownej» lokaty dla swych kapitałów, chwytać się operacji wekslowych, hipotecznych i innych. Granice pomiędzy bankami a kasami oszczędności «zacierają się coraz bardziej». Izby handlowe, np. w Bochum, w Erfurcie, żądają «zabronienia» kasom oszczędności prowadzenia operacji «czysto» bankowych w rodzaju dyskontowania weksli, żądają ograniczenia działalności «bankowej» instytucji pocztowych[36]. Grube ryby bankowe boją się jak gdyby, czy nie skrada się ku nim z nieoczekiwanej strony monopol państwowy. Ale ta obawa, rozumie się nie wykracza poza granice konkurencji, że się tak wyrażę, dwóch referentów w jednej kancelarii. Albowiem, z jednej strony, miliardowymi kapitałami kas oszczędności rozporządzają w rzeczywistości koniec końcem ci sami magnaci kapitału bankowego; z drugiej zaś strony, monopol państwowy w społeczeństwie kapitalistycznym jest tylko środkiem do podniesienia i utrwalenia dochodów dla bliskich bankructwa milionerów tej czy innej gałęzi przemysłu.
 
Przeistoczenie się dawnego kapitalizmu, z panowaniem wolnej konkurencji, w nowy kapitalizm, z panowaniem monopolu, wyraża się między innymi, w upadku znaczenia giełdy. «Giełda dawno przestała być - pisze pismo «Die Bank» - niezbędnym pośrednikiem obrotu, jakim była dawniej, kiedy banki nie mogły jeszcze rozlokować większości emitowanych papierów wartościowych wśród swoich klientów»[37].
 
«Każdy bank jest giełdą» - ten zwrot współczesny zawiera w sobie tym więcej prawdy, im większy jest bank, im większe postępy robi koncentracja bankowości»[38]. «Jeżeli dawniej, w latach 70-ych, giełda ze swymi młodzieńczymi ekscesami» («delikatna» aluzja do krachu giełdowego z r. 1873, do skandalów grynderskich itp.) «otwierała epokę uprzemysłowienia Niemiec... to obecnie banki i przemysł mogą «dawać sobie radę samodzielnie». Panowanie naszych wielkich banków nad giełdą... nie jest niczym innym, jak wyrazem całkowicie zorganizowanego niemieckiego państwa przemysłowego. Jeżeli w ten sposób zwęża się dziedzina działania automatycznie funkcjonujących praw ekonomicznych i niezmiernie rozszerza się dziedzina świadomego regulowania za pomocą banków, to w związku z tym wzrasta w olbrzymim stopniu również narodowo-gospodarcza odpowiedzialność nielicznych osób kierujących» - tak pisze profesor niemiecki Schulze-Gaeyernitz[39], apologeta imperializmu niemieckiego, autorytet dla imperialistów wszystkich krajów, starający się zatuszować «drobnostkę», a mianowicie, że to «świadome regulowanie» za pomocą banków polega na obdzieraniu publiczności przez garstkę «całkowicie zorganizowanych» monopolistów. Zadanie burżuazyjnego profesora polega nie na wyjawieniu całej mechaniki, nie na zdemaskowaniu wszystkich machinacji monopolistów bankowych, ale na ich upiększaniu.
 
Zupełnie tak samo Riesser, jeszcze większy autorytet jako ekonomista i «działacz» bankowy, wykręca się beztreściwymi frazesami wobec faktów, które nie dają się zaprzeczyć: «Giełda coraz bardziej zatraca nieodzowną dla całej gospodarki i dla obrotu papierów wartościowych właściwość, polegającą na tym, aby być nie tylko najdokładniejszym instrumentem mierniczym, ale również prawie automatycznie działającym regulatorem spływających ku niej ruchów ekonomicznych»[40].
 
Innymi słowy: dawny kapitalizm, kapitalizm wolnej konkurencji z nieodzownym dlań regulatorem, giełdą, odchodzi w przeszłość. Na jego miejsce zjawił się nowy kapitalizm, mający jawne cechy czegoś przejściowego, jakiejś mieszaniny wolnej konkurencji z monopolem. Jest rzeczą zupełnie naturalną, że nasuwa się pytanie, do czego «przechodzi» ten najnowszy kapitalizm, ale burżuazyjni uczeni boją się postawić to pytanie.
 
«Trzydzieści lat temu wolnokonkurujący ze sobą przedsiębiorcy dokonywali 9/10 tej pracy ekonomicznej, która nie należy do dziedziny pracy fizycznej «robotników». Obecnie urzędnicy wykonują 9/10 tej ekonomicznej pracy umysłowej. Bankowość stoi na czele tego rozwoju»[41]. To wyznanie Schulze-Gaevernitza znowu i znowu nasuwa pytanie, przejściem do czego jest najnowszy kapitalizm, kapitalizm w swym stadium imperialistycznym.
 
Pomiędzy niewielu bankami, które wskutek procesu koncentracji pozostają na czele całego gospodarstwa kapitalistycznego, naturalnie coraz bardziej zaznacza się i wzmacnia dążenie do monopolistycznego porozumienia, do trustu banków. W Ameryce nie dziewięć, ale dwa największe banki miliarderów Rockefellera i Morgana panują nad kapitałem wysokości 11 miliardów marek[42]. W Niemczech wspomniane przez nas wyżej pochłonięcie «Banku Związkowego A. Schaffhausen» przez «Towarzystwo Dyskontowe» wywołało następującą ocenę ze strony organu interesów giełdowych, «Gazety Frankfurckiej»:
 
«Wraz ze wzrostem koncentracji banków zwęża się ten krąg instytucji, do którego w ogóle można zwrócić się o kredyt, wskutek czego zwiększa się zależność wielkiego przemysłu od niewielu grup bankowych. Przy ścisłym związku pomiędzy przemysłem a światem finansistów, swoboda ruchów towarzystw przemysłowych, potrzebujących kapitału bankowego, ulega skrępowaniu. Dlatego też wielki przemysł patrzy na wzmagające się trustowanie (jednoczenie się albo przeistaczanie się w trusty) banków z mieszanym uczuciem; w rzeczy samej nieraz już dawały się zaobserwować zalążki pewnego porozumienia pomiędzy poszczególnymi koncernami wielkich banków, porozumienia, sprowadzającego się do ograniczenia konkurencji»[43].
 
Znowu i znowu jako ostatni wyraz w rozwoju bankowości - monopol.
 
Co się tyczy ścisłego związku pomiędzy bankami a przemysłem, to właśnie w tej dziedzinie bodaj najbardziej poglądowo ujawnia się nowa rola banków. Jeżeli bank dyskontuje weksle danego przedsiębiorcy, otwiera dla niego rachunek bieżący itp., to te operacje, wzięte z osobna, ani na jotę nie zmniejszają samodzielności tego przedsiębiorcy i bank nie wychodzi ze skromnej roli pośrednika. Ale jeżeli operacje te stają się coraz częstsze i coraz bardziej się utrwalają, jeżeli bank «zbiera» w swoich rękach kapitały ogromnych rozmiarów, jeżeli prowadzenie rachunków bieżących danego przedsiębiorstwa pozwala bankowi - a tak właśnie bywa - coraz szczegółowiej i coraz dokładniej poznawać położenie ekonomiczne swego klienta, to w rezultacie otrzymujemy coraz zupełniejszą zależność kapitalisty przemysłowego od banku.
 
Jednocześnie rozwija się, że tak powiem, unia osobista banków z największymi przedsiębiorstwami przemysłowymi i handlowymi, zlanie się jednych i drugich za pomocą posiadania akcji, za pomocą wstępowania dyrektorów banków do rad nadzorczych (albo zarządów) przedsiębiorstw handlowo-przemysłowych i odwrotnie. Ekonomista niemiecki, Jeidels, zebrał jak najszczegółowsze dane o tego rodzaju koncentracji kapitałów i przedsiębiorstw. Sześć największych banków berlińskich było reprezentowanych przez swoich dyrektorów w 344 towarzystwach przemysłowych, a przez swoich członków zarządu w 407 innych, razem w 751 towarzystwach. W 289 towarzystwach miały one albo po dwóch członków rad nadzorczych, albo miejsca ich prezesów. Wśród tych towarzystw handlowo-przemysłowych spotykamy najróżnorodniejsze gałęzie przemysłu i ubezpieczenia, i środki komunikacji, i restauracje, i teatry, i przemysł artystyczny itp. Z drugiej strony, w radach nadzorczych tych samych sześciu banków było (w r. 1910) 51 wielkich przemysłowców, w tej liczbie dyrektor firmy Krupp, olbrzymiego towarzystwa żeglugi «Hapag» (Hamburg - Ameryka) itd., itp. Każdy z tych sześciu banków od r. 1895 do 1910 brał udział w emisji akcji i obligacji dla wielu setek towarzystw przemysłowych, mianowicie: od 281 do 419[44].
 
«Unię osobistą» banków z przemysłem uzupełnia «unia osobista» jednych i drugich towarzystw z rządem. «Miejsca członków rad nadzorczych - pisze Jeidels - dobrowolnie zaofiarowuje się osobom z głośnymi nazwiskami a także byłym urzędnikom państwowym, którzy mogą zapewnić niemało ułatwień (!!) w stosunkach z władzami»... «W radzie nadzorczej wielkiego banku spotyka się zazwyczaj członka parlamentu albo członka berlińskiej rady miejskiej».
 
Tworzenie i działalność, że tak powiem, wielkokapitalistycznych monopolów idzie zatem całą parą wszelkimi «naturalnymi» i «nadnaturalnymi» drogami. Wyrabia się systematycznie pewien podział pracy między kilku setkami finansowych królów współczesnego społeczeństwa kapitalistycznego:
 
«Obok tego rozszerzenia dziedziny działalności poszczególnych wielkich przemysłowców» (wstępujących do zarządów banków itp.) «i ograniczenia pola działania prowincjonalnych dyrektorów banków wyłącznie do jednego określonego okręgu przemysłowego odbywa się pewien wzrost specjalizacji wśród kierowników wielkich banków. Taka specjalizacja jest do pomyślenia jedynie przy wielkich rozmiarach całego przedsiębiorstwa bankowego i jego stosunków przemysłowych w szczególności. Ten podział pracy idzie w dwóch kierunkach: z jednej strony, stosunki z przemysłem jako całością powierza się jednemu z dyrektorów, jako specjalne jego zajęcie; z drugiej strony, każdy dyrektor, jako członek rady nadzorczej, bierze na siebie nadzór nad poszczególnymi przedsiębiorstwami albo nad grupami przedsiębiorstw zbliżonymi do siebie pod względem dziedziny lub interesów» ... (Kapitalizm dorósł już do zorganizowanego nadzoru nad poszczególnymi przedsiębiorstwami)... «Specjalnością jednego jest przemysł niemiecki, niekiedy nawet tylko zachodnio-niemiecki» (Niemcy zachodnie - to najbardziej uprzemysłowiona część Niemiec), «specjalnością innych - stosunki z państwami i przemysłem zagranicy, informacje personalne o przemysłowcach i inne, sprawy giełdowe. itd. Poza tym każdy z dyrektorów banku często otrzymuje pod swój zarząd specjalną miejscowość albo specjalną gałąź przemysłu; jeden pracuje głównie w radach nadzorczych towarzystw elektrycznych, inny w fabrykach chemicznych, w browarach lub cukrowniach, jeszcze inny w niewielu odosobnionych przedsiębiorstwach, przemysłowych, a obok tego - w radzie nadzorczej towarzystw nieprzemysłowych, np. ubezpieczeniowych ... Słowem, nie ulega wątpliwości, że w wielkich bankach, w miarę wzrostu rozmiarów i różnorodności ich operacji, dokonuje się coraz większy podział pracy pomiędzy kierownikami - w tym celu (i z takim rezultatem), ażeby wznieść ich nieco, że tak powiem, ponad interesy czysto bankowe, uczynić ich zdolniejszymi do wydawania sądów, lepiej znającymi się na ogólnych zagadnieniach przemysłu i na specjalnych zagadnieniach jego poszczególnych gałęzi, przygotować ich do działalności w dziedzinie przemysłowej sfery wpływów banku. Uzupełnia ten system banków dążenie do wybierania do swoich własnych rad nadzorczych ludzi, dobrze obeznanych z przemysłem, przedsiębiorców, byłych urzędników, zwłaszcza takich, którzy pracowali w kolejnictwie, w górnictwie itd.»[45]
 
Tego samego rodzaju instytucje, tylko w cokolwiek innej formie, spotykamy w bankowości francuskiej. Np. jeden z trzech największych banków francuskich, «Kredyt Lioński», zorganizował u siebie specjalny «wydział zbierania informacji finansowych» (service des etudes financieres). Pracuje w nim stale ponad 50 osób: inżynierów, statystyków, ekonomistów, prawników itp. Wydział ten kosztuje od sześciu do siedmiuset tysięcy franków rocznie. Dzieli się on z kolei na 8 podwydziałów: jeden zbiera informacje specjalnie o przedsiębiorstwach przemysłowych, drugi studiuje statystykę ogólną, trzeci - towarzystwa kolei żelaznych i żeglugi, czwarty - papiery wartościowe, piąty - sprawozdania finansowe itd.[46]
Otrzymujemy, z jednej strony, coraz większe zlewanie się albo jak trafnie wyraził się N. Bucharin, zrastanie się kapitału bankowego i przemysłowego, a z drugiej strony, przerastanie banków w instytucje istotnie «o charakterze uniwersalnym». Uważamy za konieczne przytoczyć ścisłe słowa, wypowiedziane w tej kwestii przez Jeidelsa, pisarza, który najgruntowniej studiował te sprawy:
«W rezultacie badania stosunków przemysłowych w ich całokształcie, okazuje się, że instytucje finansowe pracujące dla przemysłu mają charakter uniwersalny. W przeciwieństwie do innych form banków, w przeciwieństwie do wystawianego niekiedy w literaturze żądania, by banki specjalizowały się w określonej dziedzinie interesów albo gałęzi przemysłu, żeby nie tracić gruntu pod nogami - wielkie banki dążą do tego, żeby swoje stosunki z przedsiębiorstwami przemysłowymi uczynić jak najbardziej wielostronnymi co do miejsca i rodzaju produkcji, starają się usunąć tę nierównomierność w rozmieszczeniu kapitału między poszczególnymi miejscowościami albo gałęziami przemysłu, która daje się wytłumaczyć historią poszczególnych przedsiębiorstw». «Jedna tendencja polega na tym, żeby związek z przemysłem uczynić zjawiskiem powszechnym; druga - na tym, żeby uczynić go trwałym i intensywnym; obie są urzeczywistnione w sześciu wielkich bankach nie całkowicie, ale już w znacznych rozmiarach i w jednakowym stopniu».
Ze strony kół handlowo-przemysłowych często słyszy się skargi na «terroryzm» banków. I nic dziwnego, że skargi takie rozlegają się, skoro wielkie banki «komenderują» w taki sposób, jak wskazuje przykład następujący. 19 listopada r. 1901 jeden z tak zwanych berlińskich D. banków (nazwy czterech największych banków zaczynają się na literę D) zwrócił się do zarządu «Północno-zachodnio-środkowo-niemieckiego Syndykatu Cementowego» z następującym listem: «Z komunikatu, który Panowie zamieścili 18. bm. w takiej a takiej gazecie, widać, że musimy liczyć się z ewentualnością, iż na ogólnym zebraniu syndykatu Panów, które ma się odbyć 30. bm., będą powzięte uchwały mogące wywołać w przedsiębiorstwie Panów zmiany dla nas nie do przyjęcia. Dlatego też zmuszeni jesteśmy, ku wielkiemu naszemu żalowi, zamknąć kredyt, z którego Panowie korzystali ... Jeżeli jednak na tym ogólnym zebraniu nie zostaną powzięte uchwały dla nas nie do przyjęcia i otrzymamy odpowiednie gwarancje pod tym względem na przyszłość, to wyrażamy gotowość rozpoczęcia pertraktacji co do otworzenia Panom nowego kredytu»[47].
W gruncie rzeczy są to te same skargi drobnego kapitału na ucisk ze strony wielkiego, tylko tutaj w kategorii «drobnych» znalazł się cały syndykat! Stara walka kapitału drobnego i wielkiego wznawia się na nowym, bez porównania wyższym szczeblu rozwoju. Rzecz zrozumiała, że również postęp techniczny miliardowe przedsiębiorstwa wielkich banków mogą rozwijać środkami nie dającymi się w żaden sposób porównać z dawnymi. Banki zakładają np. specjalne towarzystwa badań technicznych, z których wyników korzystają, rozumie się, wyłącznie «zaprzyjaźnione» przedsiębiorstwa przemysłowe. Należy do nich «Towarzystwo Badania Sprawy Kolei Elektrycznych», «Centralne Biuro Badań Naukowo-Technicznych» itp.
 
Sami kierownicy wielkich banków nie mogą nie widzieć, że kształtują się jakieś nowe warunki gospodarstwa narodowego, ale są wobec nich bezradni:
 
«Kto obserwował w ciągu ostatnich lat - pisze Jeidels - zmianę osób na stanowiskach dyrektorów i członków rad nadzorczych wielkich banków, ten nie mógł nie zauważyć, jak władza przechodzi stopniowo w ręce osób, które uważają za niezbędne i za coraz bardziej aktualne zadanie wielkich banków czynne wtrącanie się do ogólnego rozwoju przemysłu, przy czym pomiędzy tymi osobami a dawniejszymi dyrektorami banków powstają stąd różnice zdań rzeczowe, a często i osobiste. Chodzi w istocie rzeczy o to, czy banki, jako instytucje kredytowe, nie ponoszą uszczerbku wskutek tego wtrącania się banków do przemysłowego procesu produkcji, czy solidne zasady i niezawodne zyski nie są przynoszone w ofierze takiej działalności, która.nie ma nic wspólnego z pośredniczeniem w dostarczaniu kredytu i która wprowadza bank w taką dziedzinę, gdzie on jeszcze bardziej podlega ślepemu panowaniu koniunktury przemysłowej aniżeli dawniej. Tak mówi wielu spośród starych kierowników banków, a większość młodych uważa czynne wtrącanie się do spraw przemysłu za taką samą konieczność, jak i ta, która wraz ze współczesnym wielkim przemysłem powołała również do życia wielkie banki i najnowsze przedsiębiorstwa bankowo-przemysłowe. Co do jednego tylko zgadzają się obie strony, a mianowicie, że dla nowej działalności wielkich banków nie istnieją jeszcze ani niewzruszone zasady, ani konkretny cel»[48].
 
Dawny kapitalizm przeżył się. Nowy jest przejściem do czegoś. Znaleźć «niewzruszone zasady i konkretny cel» dla «pogodzenia» monopolu z wolną konkurencją to rzecz, rozumie się, beznadziejna. Wyznanie praktyków brzmi zupełnie nie tak, jak oficjalne opiewanie wspaniałości «zorganizowanego» kapitalizmu przez jego apologetów w rodzaju Schulze-Gaevernitza, Liefmanna i im podobnych «teoretyków».
 
Na jaki czas przypada ostateczne ustalenie się «nowej działalności» wielkich banków, na to ważne pytanie daje dość dokładną odpowiedź Jeidels:
 
«Łączność pomiędzy przedsiębiorstwami przemysłowymi z ich nową treścią. nowymi formami, nowymi organami, a mianowicie: wielkimi bankami, zorganizowanymi zarazem i centralistycznie, i decentralistycznie, powstaje jako charakterystyczne zjawisko narodowo-gospodarcze nie wcześniej chyba niż w latach 90-ych; w pewnym sensie można nawet odsunąć ten punkt początkowy do r. 1897, z jego wielkim «zlewaniem się» przedsiębiorstw, wprowadzającym po raz pierwszy nową formę zdecentralizowanej organizacji dla względów przemysłowej polityki banków. Ten punkt początkowy można bodaj odsunąć do jeszcze późniejszego terminu, albowiem dopiero kryzys r. 1900 kolosalnie przyśpieszył proces koncentracji i w przemyśle, i w bankowości, spotęgował ten proces, po raz pierwszy przeistoczył stosunki z przemysłem w prawdziwy monopol wielkich banków, uczynił te stosunki znacznie ściślejszymi i intensywniejszymi»[49].
 
Tak więc wiek XX - oto punkt zwrotny od kapitalizmu dawnego do nowego, od panowania kapitału w ogóle do panowania kapitału finansowego.
 
 
Przypisy:
 
[26] Alfred Lansburgh: «Funf Jahre deutsdies Bankwesen», «Die Bank», 1913, II, S.716-728.
 
[27] Schulze-Gaevernitz: «Die deutsche Kreditbank» w «Grundriß der Sozialökonomik», 2. Teil, V Abt., Tüb. 1915, S. 12 i 137.
 
[28] Liefmann: «Beteiligungs- und Finanzierungsgesellschaften. Eine Studie uber den modernen Kapitalismus und das Effektenwesen». 1. Aufl., Jena 1909, S. 212.
 
[29] Alfred Lansburgh: «Das Beteiligungssystem im deutschen Bankwesen», «Die Bank», 1910, 1, S. 500 i nast.
 
[30] «Kredyt Lioński», «Narodowy Kantor Dyskontowy», «Towarzystwo Powszechne».
 
[31] Eugen Kaufmann: «Das franzosische Bankwesen mit besonderer Berucksich-tigung der drei Depositen-Großbanken», Tub. 1911, S. 356 i 362.
 
[32] Jean Lescure: «L’epargne en France», Paris 1914, p. 52.
 
[33] A.Lansburgh: «Die Bank mit den 300 Millionen». «Die Bank», 1914,1,S.426.
 
[34] S. Tschierschky, l. c., S. 128.
 
[35] Materiały amerykańskiej National Monetary Commission w «Die Bank», 1910, 1, S. 1200.
 
[36] «Die Bank», 1913, II, S.811, 1022; 1914, S.743.
 
[37] «Die Bank», 1914, 1, S. 316.
 
[38] Dr. Oskar Stillich: «Geld- u. Bankwesen», Brl. 1907, S. 169.
 
[39] Schulze-Gaevernltz: «Die deutsche Kreditbank» w »Grundrilß der Sozialökonomik», 2. Teil, V Abt., Tub. 1915, S. 12 i 137.
 
[40] Riesser, l. c., S. 630 według wydania 4.
 
[41] «Die Bank», 1912, 1., S. 435.
 
[42] Schulze-Gaevernitz: «Die deutsche Kreditbank» w «Grundriß der Sozialökonomik», 2. Teil, V Abt., Tubingen 1915, S. 12 i 137.
 
[43] Przytoczone przez Schulze-Gaevernitza w «Grundriß der Sozialökonomik».
 
[44] Jeidels i Riesser, l. c.
 
[45] Jeidels, l. c., S. 156 i 157.
 
[46] Artykuł Eug. Kaufmanna o bankach francuskich w «Die Bank», 1909. II. S.854-855.
 
[47] Dr. Oskar Stillich: «Geld u. Bankwesen.» Brl. 1907, S. 147.
 
[48] Jeidels, l. c., S. 183 i 184.
 
[49] Jeidels, l. c., S. 181.

Koncentracja produkcji i monopole

J. A. Hobson

W. I. Lenin: Imperializm jako najwyższe stadium kapitalizmu - Rozdział I

PRZEDMOWA: http://www.1917.net.pl/?q=node/5744

***

28 stycznia 2011 - 93. rocznica powstania R-ChAC (W. Lenin: Do towarzyszy czerwonoarmistów)

dobrowolecM.jpg

93 lata temu, kilka miesięcy bo pierwszej zwycięskiej rewolucji prolatariackiej w historii, w obliczu zagrożenia ze strony niemieckiego militaryzmu paramilitarne oddziały obrońców rewolucji zos

See video

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna